Odpowiedzi

2010-03-06T17:53:55+01:00
To było ciepłe popoludnie. Krzysztof śpieszył się do pracy. Szybko jechał samochodem by się nie spóźnić. Niestety przejechał psa... Skulony kundelek miał złamaną łapkę. Krzysztof bez wahania zawiózł zwierzę do szpitala nie zważając, że spóźni się do pracy. Zbadadne wierze zawiósł do domu i rozwiesił ogłoszenia o znalezieniu psa. Nikt się nie odezwał. Krzysztof zaprzyjaźnił się z pieskiem i dał mu imię Max, na cześć weterynarza który odratiwał mu łapkę.
12 3 12
2010-03-06T17:57:22+01:00
Pewnego dnia, gdy Jasiu wracał do domu ze szkoły zobaczył małego pieska. Zaczął go głaskać i bawił sie z nim. Jednak zrobiło się już późno i Jasiu przestraszony, że mama będzie zła postanowił pobiec do domu. Pod Jego klatką zobaczył tego samego, kudłatego pieska. Zabrał go o góry, ale mama kazała mu go wynieść. Chłopiec zasmucony, zniósł na dole zwierzaka i dal mu kiełbasę, którą po kryjomu wziął z domu. Jasiu wrócił do domu i całą noc przesiedział słuchając muzyki i myśląc o piesku. Następnego dnia, przed i po szkole Flapek ( bo tak, nazwał go w nocy Jaś) czekał na chłopca. Zwierzę ponownie zostało zabrane do domu, tylko teraz mama postanowiła przyjąć przybłędę i zostawić na długie lata. Odtąd chłopiec i zwierzak są nierozlączni.
lub inna tego wersja :
Pewnego dnia, gdy Jasiu wracał do domu ze szkoły zobaczył małego pieska. Zaczął go głaskać i bawił sie z nim. Jednak zrobiło się już późno i Jasiu przestraszony, że mama będzie zła postanowił pobiec do domu. Pod Jego klatką zobaczył tego samego, kudłatego pieska. Zabrał go o góry, ale mama kazała mu go wynieść. Chłopiec zasmucony, zniósł na dole zwierzaka i dal mu kiełbasę, którą po kryjomu wziął z domu. Jasiu wrócił do domu i całą noc przesiedział słuchając muzyki i myśląc o piesku. Następnego dnia, przed i po szkole Flapek ( bo tak, nazwał go w nocy Jaś) czekał na chłopca. Zwierzę ponownie zostało zabrane do domu, tylko teraz mama postanowiła przyjąć przybłędę, do momentu kiedy Chłopiec znajdzie jego dawnego właściciela. Przez ich dom w ciągu tygodnia przewinęło się dziesiątki ludzi. Jednak flapek, był niczyj. Mama zapatrzona na synka bawiącego się w ogródku z zwierzątkiem postanowiła, zakończyć poszukiwania i zabrać go do domu. Odtąd wszyscy stali się najlepszymi przyjaciółmi.
Dasz naj? (:
23 4 23
2010-03-06T18:18:29+01:00
Zaczął się nowy dzień. Można powiedzieć, że niczym się nie różni od pozostałych. Znów spotkałam się z koleżankami na mieście.
Postanowiłyśmy wpaść na małe zakupy do pobliskich butików.
Był naprawdę różnorodny wybór przepięknych ubrań.
Rzekłabym, ze wszystkie były w moim guście. Oczywiście jak to ja dorwałam kilka bluzek i popedziłam do przymierzalni. Postanowiłam pokazać się koleżankom by oceniły jak w nich wyglądam. Oczywiście posypały się same złe komentarze.
Nie wiem z czego to wynikało. Ale zaobserwowałam, ze takie sytuacje już miały nie raz miejsce. Nawet kiedyś przeprowadziłam z nimi rozmowę o tym, że jeśli czegoś mi zazdroszczą lub mnie po prosu nie tolerują to, zeby mi to wprost powiedziały. Ale one twierdziły, ze jestem przewrażliwiona i w ogóle dlaczego ja je tak osądzam. No cóż miałam prawo ponieważ jedna z koleżanek z równoległej klasy podsłuchała ich rozmowę jak mnie obgadywały. Nie raz przez nie płakałam. Nie sądziłam, ze człowiek potrafi tyle krzywdy wyrządzić, że można tak cierpieć. Aż w końcu zerwałam z nimi kontakt gdyz doszłam do wniosku, ze jeśli mają mi sprawiać ból to lepiej zostać samej. I tak się stało. Przez kolejne dwa lata nie miałam żadnej koleżanki. Nie miałam ochoty po raz setny zawieść się na człowieku.
Któregoś wrześniowego dnia padał bardzo deszcz.
Było zimno i ponuro. Najchętniej to bym cały dzień przeleżała w łóżku. Niestety mama mi kazała iść do pobliskiego sklepu by kupić masło którego wcześniej zapomniała. Z niechęcią wyszłam z domu. Szłam długą, usypaną z piachu drogą.
Na dworze nie było nikogo prócz mnie a dookoła było słychać tylko ciszę. Zagłuszyło ją głośne szczekanie psa. Postanowiłam przyśpieszyć kroku. Ujrzałam przywiązanego do drzewa, wychudzonego psa. Bez problemu mogłabym mu policzyć wszystkie żebra. Od razu rozwiązałam pętle i pobiegłam z pieskiem do domu. Pokazałam go mamie a ona patrząc na niego się popłakała. W gmieniu oka udałyśmy sie z nim do weterynarza. Na szczęscie nie było mu nic poważnego i mogliśmy spokojnie wrócic do domu. Wszystko skończyło się szczęśliwie gdyż Fafik został z nami a ja mogę stwierdzić, ze jest moim najlepszym przyjacielem. Nigdy nawet nie myślałam, ze zwierze może dać tyle szczęscia w zyciu.
26 4 26