Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-06T22:18:01+01:00

W Kartaginie do władzy doszła tymczasem grupa sprzeciwiająca się dalszemu prowadzeniu wojny, na której czele stał arystokrata Hannon Wielki. Ze względu na brak jakiegokolwiek zdecydowanego przeciwdziałania ze strony Rzymu wobec rajdów punickiej floty uznał on, że wojna ma się już ku końcowi. Stracenie pieniędzy w 244 roku nakazał demobilizację większej części marynarki. Jak się okazało już niedługo, był to duży błąd. Rzymianie zdobyli się na jeszcze jeden zbiorowy wysiłek i zbudowali kolejną flotę. Wobec impasu na Sycylii wojnę można było rozstrzygnąć tylko na morzu – w przypadku zwycięstwa Rzymian ich flota mogła odciąć dostawy zaopatrzenia na wyspę, co pozwoliłoby na jej całkowite opanowanie, a ich porażka oznaczała konieczność dalszego prowadzenia wojny w niesprzyjających warunkach, lub zaakceptowanie dotychczasowego status quo.

Taka rozstrzygająca bitwa morska została stoczona w marcu 241 roku pod Wyspami Egadzkimi, gdzie pośpiesznie zbudowana i obsadzona niepełnymi załogami flota kartagińska została zniszczona przez Rzymian dowodzonych przez Gajusza Lutacjusza Katullusa. Ponieważ Kartaginy nie było już stać na zbudowanie nowych statków, Rzymianie z łatwością opanowali Drepanum i Lilybaeum, odcinając jednocześnie Hamilkara od posiłków. Kartagina musiała poprosić o pokój…

W wyniku porażki pod wyspami Egadzkimi Kartagina nie miała zbyt silnej pozycji negocjacyjnej i była zmuszona przyjąć takie warunki, jakie podyktowali jej zwycięscy Rzymianie. Pierwotna wersja układu pokojowego została odrzucona przez lud rzymski, który domagał się znacznego zaostrzenia warunków. Ostateczne ustalenia zawarte w układzie pokojowym Lutacjusza są przedstawione poniżej.

Na mocy tego układu Kartagina miała:
- ewakuować swoje wojska z Sycylii i wysp na zachód od niej (Egady);
- zwrócić swoich jeńców wojennych bez jakiegokolwiek okupu; jeśli chciałaby wykupić jeńców posiadanych przez Rzymian, musi zapłacić sowity okup;
- zakaz atakowania Syrakuz oraz sojuszników tego miasta;
- oddać Rzymowi wyspy leżące na północ od Sycylii;
- wycofać się z wysp leżących między Sycylią i Afryką;
- zapłacić trybut w wysokości 3200 talentów w ciągu 10 lat, z czego 1000 talentów natychmiast.

Dalsze warunki szczegółowo określały stosunki pomiędzy Rzymem a Kartaginą; jednym z postanowień było, że sprzymierzeńcy obydwu stron nie mogą być atakowani przez państwa zawierające traktat. Jak się okazało w przyszłości, ten zapis stał się przyczyną drugiej wojny punickiej.

Jednym ze skutków konfliktu trwającego 23 lata było uzyskanie przez Rzym dominacji na Morzu Śródziemnym, bowiem Kartagina, zmuszona do spłacenia ogromnego trybutu, nie mogła sobie pozwolić na odtworzenie silnej marynarki. Dzięki uczestnictwu dużej części społeczeństwa w wysiłku wojennym Rzym utworzył tak potężną flotę, że możliwa była jednocześnie ochrona wybrzeży Italii, szlaków handlowych, oraz ataki na wybrzeża wrogich państw. Koniec pierwszej wojny punickiej oznaczał jednocześnie początek zdecydowanej ekspansji Rzymu poza półwyspem Apenińskim.

Po wielu latach wojny obydwa państwa były wyczerpane, zarówno finansowo, jak i demograficznie. Ilość strat ludzkich nie jest możliwa do dokładnego określenia, jednak były one bez wątpienia znaczne (Rzymianie stracili wielu ludzi wskutek katastrof morskich, tracąc całe floty). Polibiusz, antyczny historyk, oceniał, że konflikt ten spowodował więcej ofiar, niż bitwy Aleksandra Wielkiego.
Okres pomiędzy pierwszą a drugą wojną punicką (241 - 218 p.n.e.)

Ponieważ Kartagina musiała spłacić wielki trybut, Hannon Wielki, chcąc zaoszczędzić trochę pieniędzy, próbował przekonać najemników do przyjęcia niższej zapłaty. Doprowadziło to do otwartego buntu – była to tzw. wojna bezlitosna. Ponad 20 tysięcy najemników stanowiło poważne zagrożenie dla i tak już bardzo słabej Kartaginy. Do buntu doszło także na Sardynii. Ostatecznie wspólnym wysiłkiem Hamilkara, Hannona Wielkiego i innych dowódców po ciężkich i krwawych walkach siły punickie pokonały buntowników w Afryce. Nie udało się jednak Kartaginie odzyskać zbuntowanej wyspy, którą razem z Korsyką zagarnęli Rzymianie. Utrata Korsyki i Sardynii na rzecz Rzymu, połączona ze zmianą ustaleń traktatu pokojowego i nałożeniem dodatkowego trybutu pogorszyła jeszcze bardziej relacje pomiędzy obydwiema potęgami.

Od tego momentu Rzymianie całkowicie panowali nad Morzem Śródziemnym, nazywanym przez nich Mare Nostrum, czyli „nasze morze”. Tymczasem w Kartaginie ścierały się ze sobą dwie główne grupy: reformatorska, prowadzona przez Hamilkara Barkasa, oraz konserwatywna, której przewodził Hannon Wielki. Hamilkara, jako prowadzącego pierwszy etap negocjacji pokojowych, obwiniano o to, że pozwolił na umieszczenie w traktacie zapisu, który pozwolił zgromadzeniu ludu rzymskiego na podniesienie wysokości trybutu. Jednocześnie uznawano, że to jego zdolności strategiczne pozwoliły na stłumienie buntu najemników. Z kolei Hannon nigdy nie cieszył się sympatią żołnierzy jako dowódca, natomiast podczas jego rządów doszło do największego rozszerzenia terytorium Kartaginy na ziemiach afrykańskich. Ostatecznie Hamilkar wyruszył na podbój półwyspu Iberyjskiego, na którym znajdowały się liczne kopalnie srebra. Dochód uzyskiwany z nich pozwalał zarówno na spłacanie trybutu Rzymowi, jak też na powoływanie nowych armii.

Hamilkar razem ze swoim zięciem, Hazdrubalem, poprzez podboje i dyplomację opanowali dużą część półwyspu Iberyjskiego. Kiedy Hamilkar zginął w bitwie w 228 roku, rządy po nim objął Hazdrubal. Z jego rozkazu założono miasto Carthago Nova (dzisiejsza Kartagena), które zostało stolicą. Podpisał on też z Rzymianami traktat, ustanawiający granicę wpływów obydwu państw na rzece Ebro. Kiedy został zamordowany w 221 roku, na scenie wydarzeń pojawił się Hannibal, syn Hamilkara.

W tym czasie Rzymianie największą wagę poświęcali wojnom, toczonym w Ilirii. Szybko jednak uświadomili sobie niebezpieczeństwo sojuszu między Kartaginą a Celtami, zamieszkującymi dolinę Padu w północnej Italii. Ci ostatni zaczęli nawet gromadzić wojska w celu zaatakowania Italii. Dlatego też Rzymianie uderzyli w 225 roku jako pierwsi, i do 220 roku pokonali całkowicie Celtów. Dzięki zażegnaniu niebezpieczeństwa ze strony Celtów i wieściom o zamordowaniu Hazdrubala, Rzymianie uznali, że chwilowo sytuacja jest uspokojona, i nic im nie grozi. Możliwe też, że nie doceniali, a na pewno nie zdawali sobie sprawy ze zdolności Hannibala. Było to całkowicie błędne przekonanie, o czym już niedługo mieli się boleśnie przekonać…