Odpowiedzi

2010-03-07T14:14:41+01:00
W Polsce coraz więcej uwagi poświęca się debatom dotyczącym zjawisku ściągania w szkołach, które ostatnio stało się stałym elementem życia szkolnego. Należy pamiętać, że ściąganie samo w sobie jest sprzeczne z ideą uczenia się. Jednakże z drugiej strony zjawisko to istnieje w szkołach od zawsze. Często zdarza się, że rodzice opowiadają dzieciom o swoich przygodach ze ściąganiem, jednak ich historie nie napiętnują ściągania jako złej praktyki, tylko chwalą zmyśle metody ściągania służące niezłapaniu przez nauczyciela. Podstawowe pytanie zatem brzmi, czy w takim razie ściąganie w gruncie rzeczy jest pozytywnym zjawiskiem i zamiast je piętnować powinno się je pochwalać?
Z jednej strony ściąganie uczy dzieci zaradności i sprytu, które mogą przydać im się w dorosłym życiu. Ponadto w dzisiejszych czasach, gdy uczniowie niemalże codziennie mają po 7,a nawet 8 godzin lekcyjnych, a po szkole dodatkowe zajęcia z języków i natłok przedmiotów do nauki nie są w stanie przygotować się na każde zajęcia i nauczyć na każdy sprawdzian, czy kartkówkę. Nie usprawiedliwia to co prawda zjawiska, jakim jest ściąganie, ale tłumaczy w pewien sposób przyczynę jego występowania, którą rzadko kiedy jest zwykłe lenistwo. Ponadto coraz częściej metody prowadzenia niektórych przedmiotów sprawiają, iż nie są one dla uczniów w żaden sposób interesujące, a nauczyciele nie motywują do samodzielnej nauki i pracy oraz pogłębiania wiedzy z tych dziedzin.
Warto również wspomnieć o coraz częstszym problemie polskich szkół, jakim jest tak zwany „wyścig szczurów” napędzany częściowo przez rodziców i nauczycieli, a częściowo przez samych uczniów. Chęć bycia najlepszym ze wszystkich przedmiotów często prowadzi do ściągania, dzięki któremu uczeń ma po prostu lepsze oceny. Jednakże jego wiedza w ten sposób zdecydowanie się nie powiększa.
Ściąganie przejawia się na wiele różnych sposobów. Począwszy od przepisywania naprędce prac domowych, przez „zgapianie” na sprawdzianach po najgorszy chyba z możliwych rodzajów ściągania – używania tak zwanych gotowców ściągniętych z Internetu. Każda z tych metod zabija niestety w uczniach chęć samodzielnego myślenia. Ponadto jakby na to nie patrzeć ściąganie jest zwykłym oszustwem, które prędzej czy później odbije się na uczniu – czy to zostanie w końcu przyłapany na ściąganiu przez nauczyciela, czy też na jednym z ważnych egzaminów po prostu nie będzie w stanie wykonać samodzielnie niektórych z zadań.
Warto również podkreślić, że samodzielne, własnoręczne sporządzanie ściąg na sprawdziany, które przyczynia się do powtórzenia przez ucznia materiału, a ściąganie na sprawdzianie, czy kartkówce to dwie różne rzeczy. Nie jest niczym złym przygotowanie sobie ściągi, z której w szkole nie skorzystamy – jest to zwykła powtórka materiału. Złe i naganne staje się dopiero wykorzystanie tych ściąg na sprawdzianie, czyli zwykłe oszukiwanie zarówno siebie, nauczyciela, rodziców, jak i własnych kolegów, którzy niekiedy po prostu nie używają ściąg.
W mediach często za przykład stawia się brytyjskie szkolnictwo, gdzie ściąganie jest praktyką tępioną przez samych uczniów i porównuje się je ze zdegenerowanym szkolnictwem w Polsce. Nie można jednak porównywać tak odmiennych kultur. W Anglii to uczeń nie dopuszcza do siebie myśli, że mógłby oszukać siebie, nauczyciela oraz swoich kolegów ściągając. W Polsce natomiast w uczniowie nie mają tak silnie zakorzenionej samodyscypliny. Różnica ta jest skutkiem zarówno różnic w wychowaniu, jak i w systemie edukacyjnym – w Anglii stawia się na rozwój tych dyscyplina naukowych, w których uczeń czuje się najlepiej, a nie jak w Polsce na pełen rozwój wszystkich dyscyplin wiedzy szkolnej. Dlatego też nie można winić tylko i wyłącznie uczniów za to, że ściągają.
Warto zatem zadać sobie pytanie, czy w Polsce jest miejsce dla uczciwej edukacji? Zdecydowanie tak. Jednakże konieczna jest zmiana i reorganizacja zarówno systemu edukacji, jak i metod nauczania. Konieczne jest nauczanie w taki sposób, aby dzieci same z siebie chciały się uczyć i aby miały niezbędną do tego motywację. Motywację nie polegającą na tym, że rodzice płacą im wyższe kieszonkowe za dobre wyniki w nauce, tylko motywację wewnętrzną, która polega na satysfakcji z opanowanego materiału i ze zdobytej wiedzy.
15 4 15
2010-03-07T14:15:57+01:00
Każdy z nas przynajmniej raz korzystał z małych karteczek podczas pisania sprawdzianu. Te małe karteczki to inaczej ściągi na których wypisane są najważniejsze wiadomości przydatne do sprawdzianu. Wkładamy je do kieszeni, staników, pod bluzkę, tam gdzie nauczyciel nie możne zajrzeć, piszemy sobie różne informacje na ławkach, rękach. Ściąganie wiąże się z wieloma konsekwencjami. Zabranie kartki, obniżenie oceny lub dwie oceny negatywne. Uczniowie nie boją się takich kar i wymyślają coraz to nowsze sposoby oszukiwania samych siebie. Bo właśnie oszukiwaniem samych siebie można nazwać ściąganie. Cieszymy się z oceny bardzo dobrej ale tak naprawdę nie zasłużyliśmy na nią. Oszukujemy się że jesteśmy dobrymi uczniami, rodzice cieszą się z naszych osiągnięć a później nie zdajemy matury. I wtedy zdziwienie. Zapytałam kilku uczniów w jaki sposób ściągają odpowiedzieli: "piszę ściągi na komputerze lub kseruje od koleżanek", "mam telefon a w nim internet, w internecie jest wszystko po co się wysilać", "książka, zeszyt, nauczyciele i tak nie widzą". Samo robienie ściąg nie jest niczym złym wręcz przeciwnie. Dzięki pisaniu utrwalamy sobie informację i więcej pamiętamy. Ale czemu się dziwić uczniom skoro nauczyciele którzy powinni dawać dobry przykład sami oszukiwali na sprawdzianach. Zapytałam nauczyciela który odpowiedział "Wstyd się przyznać ale było kilka sytuacji, na sprawdzianie z Historii siedział za mną kolega który podał mi odpowiedzi na część pytań z którymi sobie nie mogłam poradzić, pani usłyszała i obniżyła nam oceny, kolega już nigdy mi nie podpowiedział". Teraz sami powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie czy warto ściągać czy nie.



Mam nadzieje ze pomogłam :)
23 4 23