Odpowiedzi

2010-03-07T20:58:17+01:00
Pewnego dnia bardzo mi sie nudziło. Postanowiłem zrobić cos przyjemnego z pożytecznym więc poszłem do pobliskiego parku nauczyć psa kilkku sztuczek.
Wziąłęm ze sobą kilka smakołyków,smycz, noi oczywiście mojego ukochanego scooby-go. Na początku troche biegalismy, ale mój pies zrobił się taki niespokojny. Nie wiedziałem co mu się dzieje. Wszystko go rozpraszało. Potem próbowałem przećwiczyć z nim komendy,które doskonale zna: siad,leżec itp, jednakże on wogóle mnie nie sluchał. Nagle zaczął mnie ciągnąć tak mocno, że nie utrzymałem smyczy i puściłem ją. Biegł bardzo szybko, a ja próbowałem go jakoś dogonić. Po przebiegnięciu 200m wreszcie się zatrzymał. Bardzo warczał i patrzył w niebo. Postanowiłem to sprawdzić.Nagle ujrzałem 4 dziwne,zielone postacie siedzące na drzewie. Bardzo się wystraszyłem i chciałem już uciekać kiedy to nagle jeden z kosmitów odezwał się do mnie:
-Hej! Nie bój sie! Nic Ci nie chcemy zrobić!
Nieco speszony zapytałem:
-Co chcecie? I co robicie na drzewie?
- Siedzimy, aby ludzie nas nie widzieli, bo gdyby tak się stało to pewnie już byśmy nie żyli
-Dlaczego?
- Bo człowiek jest okrutny-powiedział ze smutkiem
Postanowiłem im pomóc:
-Jak moge wam pomóc?
-Potrzebujemy tylko troche wody, aby móc nabrać energi, byśmy mogli wrócić do naszego kraju
Naszczęście miałem ze soba butelke wody, więc rzuciłem im
-Dziękujemy Ci
Już miałem sie coś zapytać jednakże oni znikneli. To było dziwne. Bardzo zamyślony wróciłem do domu.
Długo zastanawiałem się czy to nie był sen. Jednak okazało sie, że to wydarzyło sie naprawde. Oczywiście nikt mi nie uwierzył, ale ja swoje wiem. Ta historia czegoś mnie także nauczyła. Należy pomagać innym. Czy ty ziwerzęta czy ludzie,czy tak jak w moim przypadku kosmici, należy im wszystkim pomagać!


uf......prosze :P
4 3 4
2010-03-07T21:08:20+01:00
Kto to?
Wróciła zmęczoona do domu po szkole. Gdy zobaczyła drzwi swojego pokoju zostałam najszcześliwszą osobą pod słońcem, a mój uśmiech malował się od ucha do ducha. Nacislam klamkę do pokoju i weszlam. Wszystko wyglądało normalnie gdy moje ocyz napotkały różiową karte na mojm łóżku. podeszłam i przeczytałam: ,, Kochanie zabrakło chleba prosze pójdz do sklepu i kup Mamusia". Rzuciłam plecak w kat zabrałam klucze z szawki, kilka drobnych i wyszłam.
Mijając plac zabaw weszłam na polną sciezkę otoczona rzędem krzaków, obserwójąc pozorną wedrówkę zachodzącego słonca gdy nagle cos ruszyło sie za krzewów. Wystraszona czułam jak serce podchodzi mi pod gardło, osłupiona stałam obserwójąc dalsze zdarzenia. Nagle wyszła jakaś przedziwna posta kolory zielonego mająca na sobie lśniacy kostjum z niebieski paskiem.
- Kana,jaki,tu?
Stałam osłupiała wypowiadając słowo TO NiE MORZLIWE
Gdy nagle usłszałam od przedziwnego stwoja
- Którędy do Polany otoczonej trzema zielonymi drzewami?
Wypowiedziałma tylko te słowa
-Tą sciezką do końca i w prawo.
A w zamian usłyszałam
-Dziękuje. Miłego dnia.
Obserwowałam jak mała pozstac odala się szybkim krokiem długą i krętą scieżką. Nie wiem kto to był , nie wiem też co to było. Poszłam za nim śledząc go. Gdy dotarlismy do polany zobaczyłam duży promień jasnego światła który mnie oślepił. Poczułam chłody powiew wiarui cos co uderzyło mnie w twarz to była karta a na niej "Dziękuje za wskazanie mi drogi. Mam nadzieje że jeszcze się zobarczymy i porozmawiamy dłużej"
4 4 4