Odpowiedzi

2010-03-08T15:51:57+01:00
Pewnego ranka, szeroką drogą, szedł chłopiec szepcząc z ironią. W połowie drogi stanął i zaczął przyglądać się kretom. Zaprzyjaźnił się z jednym i począł z nim iść dalej. Po godzinie drogi zaczął słabnąć. Zatrzymali się po lipą aby odpocząć. Dzięki przerwie mógł pomyśleć nad sobą. Podczas rozmowy z kretem ujrzał stado słoniątek i dzięciołów. Uciekli z obawą potrącenia. Ukryli się w starym, opuszczonym domu. Przesiedziawszy tam większość czasu wylecieli w powietrze z wielką eksplozją. W czasie lotu machał aniołom.