Odpowiedzi

2010-03-08T16:08:27+01:00
Był ciepły wrześniowy dzień. Siedząc na uroczystej kawie nie mogłem już wytrzymać. Pożegnałem się szybko ze wszystkimi i wybiegłem na ulicę w stronę domu „Biruty”. Serce łopotało mi jak ptak, gdy tylko pomyślałem, że ujrzę moją Anię obok siebie. Biegłem tak prędko na ile pozwalały mi nogi. - Teraz w prawo czy w lewo? Chyba w lewo. Tak, na pewno, pamiętam to miejsce. Prosto, na pewno prosto. A na tym skrzyżowaniu, jak? – myślałem przez całą drogę. Ręce mi zwilgotniały z przejęcia. Śniłem o niej każdej nocy. Budziłem się przez nią. Myślałem o niej. Teraz moje serce chciało wyskoczyć z piersi i popędzić do Ani. Wyznać jej wszystko, co czuje.

Już byłem blisko. Widziałem jej okna, jej firanki. Wbiegłem do bramy i ujrzałem brudna, starą kobietę. Dowiedziałem się od niej, że „mój sens życia” wyjechał do Rosji i raczej nie wróci. Wtedy poczułem bolesne ukłucie w sercu. Z piersi wyrywał się szloch. Wyszedłem z bramy i z tęsknoty spojrzałem w jej okno. Teraz dopiero dojrzałem pustkę za jej oknem taką sama, jaką poczułem w sercu. Moją dusze opanowała „boleść tak głęboka, jakbym trzymał na wargach rękawiczkę lub wstążkę wyjęta z trumny”. Czułem, że utraciłem bardzo ważną część siebie. Ogarnęła mnie czarna rozpacz, czarna jak węgiel. Żal i smutek zżerał mnie od środka. Powoli i boleśnie umierałem wewnętrznie. Postanowiłem sobie: będę żył nadzieją, że kiedyś ją zobaczę, ale na myśl przychodziło tylko jedno pytanie: dlaczego? Dlaczego akurat mnie musiało to spotkać? Dlaczego to akurat ona musiała wyjechać? Dlaczego musiała mnie zostawić?
2010-03-08T19:22:12+01:00
Marcin Borowicz, główny bohater książki "Syzyfowe prace" kończył kolejną klasę. Często wyprawiał się do parku, aby uzyskać ukojenie i spokój, w spokoju się uczyć. Dużo razy tam bywał, ale jeden w szczególności zapadł mu w pamięci i w sercu. Stanął przy źródle, tak jak zawsze, i ujrzał Annę Stogowską. Uczennicę siódmej klasy żeńskiego gimnazjum, znaną w szkole pod pseudonimem "Biruta" . Gdy ją zobaczył, serce mu zamarło. Minął jakiś czas i Marcin uświadomił sobie, że się w niej zakochał. Najprawdziwiej zakochał. Dziewczyna często chodziła do cerkwi, a nasz bohater za nią, patrzył też w okna jej mieszkania. Chłopak czasami widywał ukochaną, gdy ta szła do domu lub szkoły. Pewnego razu zobaczył ją idącą przez park i bardzo się ucieszył. Zdarzało mu się wpatrywać w Birutę i zachwycać się jej urodą, mimo że widywali się prawie codziennie w parku. Niestety Borowicz nie miał dość odwagi by wyznać swe uczucia. Dopiero po serii niemych spotkań Anna Stogowska też zaczęła spoglądać, ale ukradkiem, na swojego niemego adoratora. Bohater ubolewał nad tym, że ich spojrzenia spotkały się tylko jeden jedyny raz. To spojrzenie sprawiło mu ogromną radość, niewiarygodnie podniosło go na duchu. Poczuł że może góry przenosić. Nie spodziewał się, że tak na spojrzenie tej jedynej tak zareaguje. Potem jednak uświadomił sobie, że Anna Stogowska "Biruta" chyba odwzajemniała jego uczucia. Może była tak samo nieśmiała ? Marcin przeżył ogromne rozczarowanie dowiadując się, że dziewczyna wyjechała.
Było to piękne uczucie, jak większość książkowych romansów. Szkoda tylko, że tak szybko się zakończyło..
1 5 1