Sieemqqa .
daje 400 pkt , za to zadanie , i daje naj .
zadnie proste , tylko trzeba pomysleć , a ja muszę zrobić coś innego .

Trzeba opisać tę baśń włąsnymi słowami . Przekształcić inaczej .
Charles Perrault -> Wróżki
Była sobie raz pewna wdowa. Miała ona dwie córki. Starsza - była to wykapana matka, zarówno z twarzy, jak i z usposobienia. Jedna i druga były tak nieuprzejme, tak zawsze odęte, że nie sposób było z nimi wytrzymać.
Młodsza córka, istny obraz ojca - była miła i uprzejma, a ponadto - rzadkiej piękności dziewczyna.
Że w ludziach podoba nam się najbardziej to, co nas samych przypomina, matka do głupoty kochała starszą córkę, niezwyczajny wstręt zaś czuła do młodszej. Kazała jej jadać w kuchni i pracować bez ustanku.
Biedne dziewczątko musiało dwa razy dziennie wędrować do strumienia po wodę i przynosić pełny dzban.
Gdy pewnego dnia młodsza córka stała nad brzegiem strumienia, ujrzała zbliżającą się kobiecinę, która podszedłszy poprosiła, aby dziewczyna dała jej się napić.
- Napijcie się, matko - powiedziała piękna i wypłukawszy dzban, nabrała wody. Po czym podała dzban staruszce i podtrzymywała, gdy kobieta piła, aby miała w tym wygodę.
Gdy staruszka zaspokoiła pragnienie, powiedziała:
- Jesteś piękna, miła i uprzejma. Chcę więc cię czymś obdarzyć.
A była to wróżka, która przybrała postać wieśniaczki, aby się przekonać o uprzejmości dziewczyny.
- Oto, jaki dar ci przeznaczam - ciągnęła dalej wróżka.
Za każdym razem, gdy z ust twych padnie słowo, razem z nim padnie kwiat lub klejnot.
Gdy tylko piękna dziewczyna przestąpiła próg domu, matka jęła na nią fukać, że tak późno powraca znad strumienia.
- Przebaczcie mi, matko - odrzekła nieboraczka. - Zmarudziłam.
A gdy padły jej z ust te słowa, wraz z nimi padły dwie róże i dwa wielkie diamenty.
- Co to takiego? - zawołała zdumiona matka. - Albo mi się w oczach ćmi, albo naprawdę diamenty padają z ust tej dziewczyny! Jak to się dzieje, moja córko?
Pierwszy to raz nazwała ją swoją córką, a dziewczyna, sypiąc z ust diamentami, opowiedziała jej w prostocie ducha wszystko, co jej się przydarzyło.
- No, no! A to dopiero! - wykrzyknęła matka. - Muszę posłać i drugą córkę nad ten strumień. Chodź no, Franusiu! Spójrz, co to pada z ust twojej siostry wraz z każdym jej słowem! Nie radowałabyś się to z takiego daru? Aby taki sam otrzymać - wystarczy pójść nad strumień i gdy ukaże się uboga kobiecina, dać jej uprzejmie napić się ze dzbana.
- Jeszcze czego! - powiada na to gburowata dziewczyna.
- Właśnie, że pójdziesz, bo ja ci każę! - fuknęła matka. I to nie zwlekając ani chwili!
Ruszyła więc córka, ale naburmuszona. Wzięła z sobą najpiękniejszą srebrną flaszę z domowej zastawy. Nim jeszcze zbliżyła się do źródła, ujrzała wychodzącą z lasu okazale wystrojoną damę, która poprosiła ją o nieco wody, była bowiem bardzo spragniona.
Była to ta sama wróżka, lecz tym razem przybrała postać i strój księżniczki, aby przekonać się o uprzejmości dziewczyny.
- Albom tu przyszła po to! - powiada ta prostacko. - Akurat! Nie na to wzięłam z sobą tę srebrną flaszę, żeby pani z niej piła! Pij jejmość wprost ze źródła, jeśli ci sucho w gębie.
- Bardzoś nieuprzejma - odpowiedziała wróżka bez urazy. - No cóż? Skoroś tak nieuczynna - oto mój dar dla ciebie: wraz z każdym słowem, które padnie z twoich ust, padnie z nich razem wąż lub ropucha.
Gdy tylko matka ujrzała powracającą córkę, wykrzyknęła do niej: - No i co, moja droga?
- Ano to, matko - odrzekła dziewczyna i z ust jej padły dwie żmije i dwie ropuchy.
- Co widzę? O nieba! - wrzasnęła matka. - Ale to wina twojej siostry! Zapłaci mi za to!
I skoczyła, by wytłuc biedną córkę.
Ta umknęła przed nią szybko i uciekła do pobliskiego lasu.
W lesie napotkał ją powracający z łowów syn królewski i zdumiony jej urodą, zapytał, co czyni tu sama i czemu płacze.
- Biada mi, wasza wysokość, matka mnie z domu wygnała... - odrzekła, a syn królewski ujrzał, jak wraz ze słowami padło z jej ust pięć czy sześć pereł i tyleż diamentów.
Zdziwiony zapytał, co to znaczy, a dziewczyna opowiedziała mu o swoich przygodach. Syn królewski rozkochał się w niej w mgnieniu oka i osądziwszy, że taki dar wróżek więcej jest wart niż najbogatsze wiano, zabrał dziewczynę na ojcowski zamek, gdzie ją poślubił.
Co się tyczy siostry, to tak ją wszyscy znienawidzili, że nawet rodzona matka nie chciała jej widzieć na oczy i wygnała z domu. Nieszczęsna, daremnie szukając schronienia, skończyła żywot w ostępie leśnym.

czekam do 22 .

1

Odpowiedzi

2012-12-07T16:39:02+01:00

Ta odpowiedź została oznaczona jako zweryfikowana

×
Zweryfikowane odpowiedzi zostały sprawdzone przez ekspertów, dlatego mamy pewność, że są prawidłowe i bezbłędne. Od dawna na zadane.pl znajdziesz tysiące poprawnych odpowiedzi, które zostały sprawdzone przez moderatorów (najbardziej zaufanych członków naszej społeczności).

W dalekiej krainie żyła kobieta, która wcześniej pochowała swego męża. Samotne wychowanie dwóch córek nie należało do rzeczy łatwych, ale radzila ona sobie z tym problemem świetnie, ponieważ była osobą energiczną, surową i nie znoszącą sprzeciwu. Zwykle kochająca matka nie wyróżnia swoich dzieci, ale kocha je jednakowo mocno rodzicielską miłoscią. Jednak w przypadku wdowy - Janiny, było zupełnie inaczej. Pierwszą z córek - Franię traktowała ona bardzo dobrze. Spełniała jej zachcianki, nie pozwalała jej się przemęczać i nie nakladała ona na nią żadnych obowiązków. Być moze, to wyróżnienie Frani wynikało z tego, iż ta córka była bardzo do niej podobna. Również jak ona: leniwa, opryskliwa i egoistyczna w kontaktach z ludźmi. Druga córka- Karina nie byla podobna do matki. Wszyscy zgodnie twierdzili, że przypomina ona zmarłego ojca. Dziewczyna miała smukłą sylwetkę, piękne włosy i śliczne oczy. Poza tym nigdy nie traktowała ona nikogo źle. Zawsze dla wszystkich była życzliwa i sympatyczna. Nawet, kiedy jej własna matka wykorzystywala ją i traktowala bardzo źle, ta nie potrafiła się sprzeciwiać lub gniewać. Karina na rozkaz wlasnej matki wykonywała w domu wiele obowiązków, a i tak jej rodzicielka nigdy nie była z niej zadowolona. Często ją poniżała i traktowała jak służącą. Dziewczyna jednak nie narzekała na swój los i nikomu się nie skarżyła. Nawet wtedy, kiedy musiała przynosić wodę ze strumienia, a była to ciężka praca. Własnie przy strumieniu spotkała Karina staruszkę, ktora tak naprawdę byla wrożką. Pomogla ona kobiecie, podając wodę z glinianego dzbana. Wieśniaczka była jej wdzięczna za okazana pomoc. Wychwalala przy tym zalety Kariny. Mowiła, że jest miła, życzliwa i piękna, dlatego dała jej niezwykły dar. Od tej pory z ust pięknej i dobrej dziewczyny miały się sypać drogocenne kamieni za kazdym jej wypowiedzianym słowem. Kiedy oszołominona córka pojawila się w domu, to jej matka bardzo źle ją potraktowała, ale widząc i słysząc opowieść dziewczyny zmieniła ona nagle nastawienie do niej. Teraz po raz pierwszy nazwala ją córką. Jednak nie było to szczere wyznanie. Chciwa matka nakazała swej drugiej córce pójść nad strumień i pomóc wieśniaczce, którą zobaczy na swojej drodze. Frania nie chciała posłuchać matki, bo bya leniwa i opryskliwa. W koncu jednak uległa i spelniła żądanie swej rodzicielki i ruszyla w stronę strumienia. Tym razem nie bylo nigdzie widać staruszki, ale piękną i dobrze ubraną damę. Kiedy ta kobieta poprosiła o łyk wody, to spotkala ją ze strony Frani odmowa. Przebrana wróżka zdenerwowaa się i ukarała ją za brak wspólczucia i pomocy. Od tej pory za każdym wypowiedzianym słowem z ust niedobrej dziewczyny miały wychodzić węże i ropuchy. Frania po przyjściu do domu pożalila się swojej matce na to co ją spotkało, a ta bardzo się zezłościła na piękną i dobrą Karinę. Dziewczyna obawiając się o własne życie uciekla przed nią do lasu. Tam płakała i nie wiedziala co ma ze soba począć. Przypadek sprawił że przejeżdżał tą drogą książę, który wzruszył się historią dziewczyny i postanowił się z nią ozenić. Uwazał on, iz dziewczyna jest piękna i mądra. Natomiast os jej siostry był smutny, ponieważ większość ludzi nie chciała mieć z nią nic wspólnego, a jej własna matka wygnała ją z domu. Dziewczyna nigdzie nie uzyskala pomocy aż w końcu straciła ona swoje życie gdzieś w głuszy lesnej.

 

 

 

 

27 1 27