Odpowiedzi

2010-03-09T12:56:45+01:00
Pewnego słonecznego dnia, całą rodziną wybraliśmy się na wycieczka do grodzkiego zamku.
Sam wygląd zamku przyprawiał mnie o dreszcze, a myśl o tym, że mamy w nim zostać na noc potęgowała sprawę.
Razem z siostrą wybrałyśmy się na spacer po pobliskiej wiosce, w której usłyszałyśmy taką oto legendę:
Zamek w Grodźcu, za czasów królów cieszył się dobrą sławą. To właśnie do niego wybierano się, gdy chciano poprosić o rękę wybrankę serca. Cudowna atmosfera zamku i piękne krajobrazy były tego główną przyczyną.
Pewnego kwietniowego wieczoru, do zamku przybył niejaki baron Ludwik McKok wraz ze swoją przyszłą żoną. Byli to ludzie bardzo życzliwi, pogodni i przyjacielscy. Postanowili zostać w zamku dłużej, gdyż chcieli skorzystać z okazji i odpocząć w tak pięknym miejscu. Poznawali okolicę, rozmawiali z jej mieszkańcami. Wszyscy darzyli ich wielką sympatią. Pech chciał, że przyszła Lady McKok wpadła w oko pewnemu młodzieńcowi- Mironowi, synowi tamtejszego hrabiego. W przeddzień wyjazdu Ludwika i jego narzeczonej, przyszedł do zamku z wizytą. Zabił barona Ludwika, jego zwłoki ukrył w zamkowych lochach, a jego przyszłej żonie powiedział, że Ludwik dopuścił się zdrady z miejscową dziewczyną i postanowił natychmiast wyjechać. Zrozpaczona kobieta nie wiedziała co z sobą począć. Miron, wykorzystując chwilę słabości kobiety, uwiódł ją i zaproponował małżeństwo. Pewny swego, nie spodziewał się, że niewiasta odmówi. W ataku złości zamurował ją w zamkowej wieży, gdzie zmarła. Legenda głosi, że każdej nocy słychać głośne szlochanie zakochanych z zamkowej wieży i lochów, którzy rozpaczają nad tym, jak łatwo dali się podejść miejscowemu młodzieńcowi, skazując siebie i swe uczucia na śmierć.
Niech nikogo więc nie dziwi, że po usłyszeniu tej legendy, całą rodziną postanowiliśmy czym prędzej opuścić to miejsce.