Odpowiedzi

2010-03-09T15:02:41+01:00

Recenzje - Alicja w Krainie Czarów


To nie był sen (Ok 52%) (kino)

Z chwilą pojawienia się pierwszej informacji o planach realizacji przez Tima Burtona siódmego filmu z jego muzą Johnnym Deppem, fani mrocznego kunsztu reżysera po prostu oszaleli. Któż inny, jeśli nie reżyser lubujący się w fantasmagoriach z makabrycznymi sceneriami mógłby zekranizować powieść Carrolla lepiej? Jednak w przypadku "Alicji w Krainie Czarów" najlepiej sprawdza się mało odkrywcza mądrość, że satysfakcja z seansu jest odwrotnie proporcjonalna do oczekiwań wobec niego.

Scenarzystka "Alicji" wpadła na pomysł, by nieco urozmaicić oryginalną fabułę. Główna bohaterka nie jest małą dziewczynką. Ma 19 lat i musi zdecydować, czy spełnić oczekiwania rodziny i wyjść za mąż za śmiertelnie nudnego i odpychającego lorda. Przed odpowiedzią na wątpliwej wartości oświadczyny ratuje ją biały królik. Podąża jego śladem i wpada do dziury, która przenosi ją do magicznego Podziemia. Nie pamięta, że już tu kiedyś była, a ponieważ od tego czasu upłynęło sporo lat, nikt z całą pewnością nie może powiedzieć, że Alicja to "ta" Alicja. Wycieczka dziewczyny po tym niezwykłym świecie daleka jest od celów turystycznych, gdyż całe Podziemie drży pod rządami Czerwonej Królowej zwanej Krwawym Czerepem.

Dystrybutorzy dali widzom wybór – "Alicję w Krainie Czarów" można obejrzeć w trzech wymiarach z polskim dubbingiem lub z napisami. To jeden z niewielu wyjątków, w którym nie trzeba się obawiać polskiej wersji językowej – jest zabawnie i błyskotliwie. W dodatku aktorzy zostali dobrani do ról z głową. Katarzyna Figura jako okrutna królowa z nadnaturalną łepetyną Heleny Bonham Carter, krzycząca co rusz "Skrócić o głowę!" jest idealna. Nawet Pazura z zacięciem do komizmu jako Kapelusznik nie jest irytujący.

Jest coś niezdrowego w fetyszu Burtona, który robi wszystko, by jego żona wyglądała na ekranie tak brzydko, jak to tylko możliwe. Tym razem dwukrotnie powiększył jej głowę i dodał futurystyczny makijaż. W takim wcieleniu Helena mrozi jak mroźna styczniowa noc. Jednak długie ogonki do kasy powstawać będą i tak nie z jej powodu, a za sprawą obecności na ekranie Johnny'ego Deppa. Z ognistymi włosami i obłędem w wielkich zielonych oczach jest wciąż tak ponętny, że zakręcił nawet Alicję – oj, iskrzy między nimi.

Wizualnie film jest cudem. Efektowne kostiumy, fantazyjna charakteryzacja i bajkowe plenery to jego najmocniejsze strony. Ale na tym – podobnie jak w wypadku filmu Jamesa Multimilionera Camerona – lista walorów się kończy. "Alicja" to nie "ta Alicja", a Burton to nie ten od "Gnijącej panny młodej" Burton. Oryginał Carrolla został bez czułości potraktowany wałkiem kuchennym – teraz jest płaski i długi. Ciasto z niego ładne, ale nie tak smaczne, na jakie wygląda.
1 5 1
Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-09T15:03:48+01:00

1 Marca 2010, aktualizacja 2010-03-01 14:15:39
Oceń tekst: 1recenzja filmu, alicja w krainie czarów, alice in wonderland, fantasy, przygodowy, tim burton, lewis carrol, johnny depp, mia wasikowska, helena bonham carter, fantasy, danny elfman, tim burton, dariusz wolskiDawno nie widziałem tak dużej dawki schizofrenii, jak w "Alicji w Krainie Czarów". Timowi Burtonowi znowu się udało. Po raz kolejny przeniósł widza w świat kuriozalnych wariacji oraz niepohamowanej imaginacji!

materiał promocyjny"Alicja w Krainie Czarów" została oparta na książce o tym samym tytule, która została napisana przez Lutwidge′a Dodgsona oraz opublikowana w 1865 roku. Powieść, jak twierdzą krytycy, jest pierwszym takim przypadkiem w piśmiennictwie, że w jednym tekście zawarta jest zarówno wersja dla dzieci, jak i dorosłych. Ukrywający się pod pseudonimem Lewis Carrol, wykładowca matematyki, ukrył w swoim niezwykle zakręconym utworze mnóstwo symboli, ideologii, a także wątków nawiązujacych do swojego życia czy doświadczeń.

Zarówno powieść, jak i ekranizacja pełna jest niezwykle czarodziejskich, przy czym dziwacznych wydarzeń. Tim Burton wydaje się być idealnym reżyserem do tego rodzaju adaptacji. Mimo, że praktycznie każdy z nas zna fabułę, która - przypomnę - jest trochę zmieniona w filmie. Według mnie dodaje to tylko smaku tejże produkcji.

Alicja pochodzi z dobrego domu, a jej ojciec jest angielskim przedsiębiorcą. Pewnego razu, dziewczynka podąża za białym królikiem w kamizelce, który sprowadza ją do dziwnej nory. Tam wypija eliksir z napisem "wypij mnie", sprawiający, że się zmniejsza. W celu dostania sie do małych drzwiczek zjada ciastko z napisem "zjedz mnie", dzięki któremu zdobywa klucz i wchodzi do krainy, gdzie sen łączy sie z jawą, zaś słowo baśn nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Ekranizacja jest niezwykle czarującą opowieścią, która niestety (jak większość produkcji Burtona) nie trafi do najmłodszej rzeszy widzów. Baśń już dawno wróciła do swojego dawnego pierwowzoru, czyli przestała być na nowo historią dla dzieci. Filmy takie jak "Labirynt Fauna", "Gdzie mieszkają dzikie stwory" czy "Parnassus" udowadniają, że najmłodsi widzowie zostali odcięci od filmowej fantastyki, lecz jednak można dojrzeć w tym pozytywne aspekty. Dzięki temu filmowi bowiem ten gatunek wychodzi na zupełnie inny poziom. Świat przedstawiony w produkcji Tima Burtona jest mroczny, dziwny, a wręcz chory oraz szaleńczo niebezpieczny. Mieszkają w nim zarówno straszne, jak i niezwykle pociągajace postaci. Szalony Kapelusznik czy Kot z Cheshire sprawiają, że nasze serce drga, a dusza chce nawet opuścić ciało. A propos Kota - reżyser nadał mu kapitalną charakterystykę "wszechmogącego".

Gra aktorska nie wymaga większego komentarza, gdyż jest prawdziwym majstersztykiem, dopieszczonym ponadto elektryzujacą i niespokojną muzyką, skompnowaną przez genialnego Danny′ego Elfmana. Oglądając "Alicję w Krainie Czarów" miałem wrażenie, że przy tym filmie Doktor Parnassus czy Joker (z całym szacunkiem do tych postaci, gdyż naprawdę je uwielbiam), to po prostu nieco podchmielone błazny. Wersję Burtona bowiem da się w pełni zrozumieć, przy czym - podczas śledzenia tego widowiska - można chwilami poczuć się zupełnie tak, jakbyśmy zostali wprowadzeni przez reżysera w tajemniczy trans.

Piękna, wręcz urzekająca, zaczarowana i kompletnie zakręcona produkcja, która w tym roku jest
1 5 1