Odpowiedz..

1.Skąd się wzięła sól w Wieliczce?
_________________________.
2.Dlaczego jedna wieża Mariacka jest niższa?
_____________________________.
3.Jakiego pochodzenia są kawałki bursztynu na plaży bałtyckiej?
____________________________________.
4.Dlaczego hejnał mariacki nagle się urywa?
_________________________________.
5.Kto i gdzie założył pierwszą stolicę Polski?
____________________________________.
6.Jak powstała stopka królowej Jadwigi?
_____________________________________.
7.Z się wzięło srebro w Olkuszu?
________________________________.

PROSZĘ O SZYBKĄ ODPOWIEDZ










2

Odpowiedzi

2010-03-09T16:53:04+01:00
1. Sól wziełą się z pierścienia ŚW. Kingi < ale to ma być ze szczegółami >

2Kiedy dwóch braci budowało te wieże jeden drugiego zabił z zazdrości ten zabity nie dokonczyl budowy i byla niska a drugi dokonczyl i mial wieksza

3.jest to zastygła żywica,najczęściej sosnowa


4. ponieważ keidy na polske najechali tatarzy to w wierzy mariackiej zaczął rozbrzmiewać hejnał... na ostrzeżenie mieszkańców... i wtedy jeden z tatarów strzelił prosto w serce temu co grał... zabił go... na pamiątke tego wydatrzenie sie urywa.

5. Pierwszą stolicą polski było gniezno :)
założył ją Lech

6Królowa dała dużo pieniędzy na budowę pięknego kościoła w Krakowie. Często przychodziła na budowę doglądać prac.Robota szła szybko, zadowoleni murarze podśpiewywali. Tylko jeden był smutny, ukradkiem ocierał łzy. Królowa Jadwiga dojrzała smutnego człowieka. Zapytała, co mu dolega, Robotnik powiedział, że ma ciężko chorą żonę i brakuje mu pieniedzy na lekarstwa. Królowa postawiła nogę na kamieniu, odpięła od buta cenną złotą klamrę.Dała ją murarzowi i kazała, by niezłocznie kupił chorej i dzieciom niezbędne rzeczy. Gdy robotnik wrócił do pracy zauważył, że na kamieniu odcisnęła się stopa królowej Jadwigi.Kamień wmurowano w ścianę kościoła. Mówiono potem, że nawet kamienia miękną, gdy je dotknie królowa Jadwiga.
7. Według starej polskiej legendy, Twardowski podpisując cyrograf zażądał, by diabeł zebrał srebro z całej Polski, przeniósł w jedno miejsce i dobrze przysypał piaskiem. Dzięki temu powstać miały słynne kopalnie srebra w Olkuszu.

daj naj
83 4 83
2010-03-09T17:11:05+01:00
1.)
SÓL KAMIENNA – skała osadowa pochodzenia chemicznego.
Kopalnia soli "Wieliczka" (od XIII wieku do 1772 wspólnie z Kopalnią soli "Bochnia" wchodziła w skład Żupy krakowskiej) – jedna z najstarszych na świecie kopalni soli kamiennej mieści się w Wieliczce pod Krakowem. Wiekowo sole te pochodzą z miocenu i zostały wraz utworami towarzyszącymi tektonicznie przesunięte przez ruchy orogenezy alpejskiej w obecne miejsce z pierwotnej lokalizacji odległej o minimum kilkadziesiąt kilometrów.
Najsłynniejszym miejscem, w którym wydobywa się sól jest Bochnia, miasto leżące na wzgórzu Karpackim, czterdzieści kilometrów od Krakowa. Bochnia jest jednym z najstarszych miast Małopolski. Gdyby nie odkrycie soli kamiennej, długo byłaby jedynie osadą górniczą. Było to pierwsze miejsce na ziemiach Królestwa Polskiego, gdzie odkryto sól, więc jej eksploatacja nie była prosta tak pod względem technicznym, jak i finansowym. Kopalnia przez wieki dawała utrzymanie mieszkańcom miasta i okolicznych miejscowości. Bochnia została włączona w międzynarodową wymianę handlową, dzięki czemu stała się ważnym ośrodkiem tranzytowym. Liczne przywileje książęce i królewskie sprzyjały wzrostowi zamożności Bochni i jej mieszkańców. Podczas największego rozwoju Bochni była zaliczana, obok Krakowa i Sandomierza do największych miast Małopolski. W piętnastym wieku wchodziła w skład Sądu Sześciu Miast Prawa Niemieckiego. Rozwojem miasta zachwiały pożary, lecz najważniejszą przyczyną był regres Źupy, który nastąpił na skutek zaniedbania w eksploatacji złóż. Każdy Polak wie, że pożądana przez wszystkich sól pochodzi z ziemi. A nie jest to takie oczywiste dla wszystkich mieszkańców Ziemi. Odważni górnicy zjeżdżają pod ziemie i wydobywają dla nas sól. sól kamienna to od czasu jej odkrycia największy skarb. Wykorzystywana jest w każdej dziedzinie naszego życia. Jest obecna w kuchni, sól spożywcza , sól warzona , w transporcie i wielu innych dziedzinach życia. Sól znana jest już ze średniowiecza.
2.)
Według legendy do budowy wież kościoła Najświętszej Maryi Panny w Krakowie , zwanego kościołem mariackim, zatrudniono dwóch braci. Obaj byli doskonałymi budowniczymi i architektami. Starszemu bratu polecono wzniesienie wieży południowej, młodszemu zaś – północnej. Na początku prace szły niemal równo, po pewnym czasie jednak ta budowana przez starszego brata zaczęła przewyższać wieżę młodszego. Zawistny brat nie chciał dopuścić, aby starszy zyskał większą sławę i zamordował go. Dokończył budowę wieży północnej, a południową kazał tylko nakryć kopułą. Z czasem jednak młodszego brata zaczęły dręczyć wyrzuty sumienia. W dniu poświęcenia świątyni ukazał się w oknie wyższej wieży i trzymając w ręce nóż, którym zamordował brata, przyznał się do zabójstwa, po czym rzucił się w dół. Krakowscy mieszczanie powiesili nóż w bramie Sukiennic dla upamiętnienia tych tragicznych wydarzeń. Można go tam oglądać do dziś. Inna wersja legendy mówi, że gdy młodszy brat zabił starszego, tajemne siły dokończyły wieżę zamordowanego, a zabójca, widząc to, spadł z rusztowania i zginął.
3.)TO:
Nasi pradziadowie nazywali bursztyn - jantarem. Wierzyli, że na dnie Bałtyku znajdował się kiedyś mieniący się wszystkimi barwami złota jantarowy pałac morskiej królewny Juraty. Piękna Jurata nie miała jednak ochoty siedzieć sama w swojej rezydencji. Podczas jednej z wycieczek na powierzchnię morza, poznała biednego, ale urodziwego rybaka. Zakochała się w nim. Gdy dowiedział się o tym potężny władca Bałtyku, wpadł w wściekłość. Miotnął piorunem w łódkę rybaka zabijając go na miejscu. Widząc rozpacz Juraty, posłał następną błyskawicę w bursztynowy pałac i ją również pozbawił życia. Pałac rozprysł się milionem okruchów po dnie Bałtyku. Podczas sztormów morze wyrzuca złocisty bursztyn na plażę, by przypomnieć ludziom ową tragiczną miłość i nieposkromiony gniew władcy mórz
ALBO TO:
Bryłki bursztynu wydobywane w sambijskich kopalniach lub znajdowane na nadbałtyckich plażach są zastygłą żywicą drzew iglastych, których gatunku do dziś nie udało się ostatecznie ustalić. W XIX wieku oznaczono je jako gatunek zbiorczy - sosna bursztynodajna, Pinus succinifera, co potwierdził Kurt Schubert w roku 1961. Sosny te rosły ponad 45 milionów lat temu (w eocenie) w lasach mieszanych na kontynencie zwanym Fennoskandią.
4.)
Kościół Mariacki, mający dwie wieże, był miejscem ważnym dla miasta. Z wyższej, zwanej hejnalicą, (która jest zarazem najwyższą wieżą w Krakowie) przed wiekami strażnik miejski trąbką dawał sygnał rano do otwierania, zaś wieczorem do zamykania bram grodu. Ale nie tylko. Trąbił na alarm, gdy dostrzegł pożar lub zbliżającego się wroga. Gdy pewnego razu Tatarzy, którzy często napadali na polskie wsie i miasteczka, doszli aż pod Kraków, strażnik zaczął grać hejnał. Zdążono zamknąć bramy miejskie, ale tatarska strzała przeszyła gardło hejnalisty, nim skończył melodię. Na pamiątkę tego zdarzenia melodia już zawsze urywa się. Czy trębacz stał na Wieży Mariackiej, czy na jednej z wież muru obronnego, tego już nie wiadomo.
5.)
Bardzo dawno temu przez kraj wędrowali trzej bracia: Lech, Czech i Rus. Wędrowali ze swoimi uzbrojonymi wojami i podanymi, prowadzącymi bydło. Na wozach jechały kobiety i dzieci. Gdy byli już bardzo zmęczeni, szukali miejsca gdzie mogliby osiedlić się ze swym ludem. Pewnego dnia wjechali na dużą polanę wśród puszczy. Rósł na niej olbrzymi dąb a w jego konarach białe orły miały swoje gniazdo. Miejsce to podobało się Lechowi tak pięknego miejsca jeszcze nigdy nigdzie nie widział. Postanowił, że tu pozostanie. Zbliżył się do drzewa i kazał wyjąć z gniazda jedno orle pisklę. Posadził je sobie na ręce, popatrzył na nie na tle czerwieniejącego już nieba / był wieczór/ i postanowił, że odtąd taki będzie znak jego i jego narodu. Do dziś herbem Polski jest biały orzeł na czerwonym tle.
6.)
Stopka Królowej Jadwigi ~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Królowa dała dużo pieniędzy na budowę pięknego kościoła w Krakowie. Często przychodziła na budowę doglądać prac.Robota szła szybko, zadowoleni murarze podśpiewywali. Tylko jeden był smutny, ukradkiem ocierał łzy. Królowa Jadwiga dojrzała smutnego człowieka. Zapytała, co mu dolega, Robotnik powiedział, że ma ciężko chorą żonę i brakuje mu pieniedzy na lekarstwa. Królowa postawiła nogę na kamieniu, odpięła od buta cenną złotą klamrę.Dała ją murarzowi i kazała, by niezłocznie kupił chorej żonie i dzieciom niezbędne rzeczy. Gdy robotnik wrócił do pracy zauważył, że na kamieniu odcisnęła się stopa królowej Jadwigi.Kamień wmurowano w ścianę kościoła. Mówiono potem, że nawet kamienia miękną, gdy je dotknie królowa Jadwiga.
7.)
Twardowski był szlachcicem po mieczu i kądzieli. Chciał wynaleźć środek na nieśmiertelność. Wyjechał więc z Krakowa, gdzie leczył ludzi, na Pogórze. Tutaj przywołał diabła i własną krwią podpisał cyrograf podsunięty przez biesa. Wśród wielu warunków wypisanych w umowie jeden był najważniejszy: dopóki Twardowski nie znajdzie się w Rzymie, diabeł nie ma prawa do jego ciała i duszy.
Na mocy tej umowy szlachcic rozkazał diabłu jako swemu słudze, aby całe srebro z Polski zgromadził e jednym miejscu – w Olkuszu. Tak powstało sławna kopalnia srebra w Olkuszu. Następnie bies miał do Pieskowej Skały przynieść wysoką skałę i postawić ją na dół najcieńszym końcem. Skała stoi do tej pory i zwie się Skałą Sokolą.
Diabeł spełniał wszystkie zachcianki Twardowskiego: szlachcic jeździł na malowanym koniu, latał w powietrzu bez skrzydeł, podróżował na kogucie, który był szybszy niż rumak, pływał pod prąd po Wiśle bez żagla i wioseł, szkłem zapalał wioski odległe o sto mil.
Zdarzyło się, że Twardowskiemu spodobała się panna chowająca robaka w butelce. Ten mógł zostać jej mężem, kto odgadnie, jaki to owad. Twardowski przebrał się w łachmany i odwiedziwszy pannę, odgadł, iż uwięzionym owadem jest pszczoła. Wkrótce też ożenił się. Jego żona w glinianym domku na rynku sprzedawała garnki i misy. Twardowski często przebierał się za bogatego pana z licznym dworem i kazał czeladzi tłuc towary żony dla zabawy.
Pewnego razu szlachcic znalazł się bez narzędzi czarnoksięskich w lesie. Tu dopadł go diabeł i zażądał od niego, aby natychmiast udał się do Rzymu. Czarnoksiężnik rozgniewał się i mocą swego zaklęcia zmusił biesa do ucieczki. Ten ze złości rzucił sosnę w stronę Twardowskiego i pogruchotał mu nogę. Od tego czasu szlachcic był kulawy.
W końcu diabeł zdenerwował się, że tak długo musi czekać na duszę Twardowskiego i obmyślił podstęp. Przybrał postać dworzanina i udał się do czarnoksiężnika z prośbą, by pośpieszył do jego chorego pana. Podstęp polegał na tym, że rzekomo chory człowiek znajdował się w sąsiedniej wiosce w karczmie „Rzym", o czym oczywiście Twardowski nie wiedział. Kiedy znaleźli się na miejscu przeznaczenia, w pomieszczeniu, do którego zaprowadził go niby-dworzanin znajdowało się wiele ptactwa, głownie kruki i sowy. Twardowski zorientował się, że to pułapka. Porwał więc na ręce niewinne dziecko, próbował w ten sposób ocalić własną skórę. Diabeł wtedy przypomniał mu, że przecież ręczył słowem szlacheckim w umowie między nimi.
Czarnoksiężnik zawstydził się i odłożył niemowlę do kołyski. W jednej chwili bies porwał go i wylecieli przez komin. Podczas lotu Twardowski obserwował ziemię i smutno mu było, że musi opuścić wszystko, co pokochał. W tym momencie przypomniała mu się kantyczka, jeszcze z lat dziecinnych. Zaczął śpiewać pieśń nabożną. W pewnym momencie zauważył, że już się nie wznosi i gdzieś zniknął diabeł i jego świta. Sam wisiał w powietrzu i za karę miał tam pozostać do końca świata. Podobno do dziś widać go w świetle księżyca.
41 3 41