Odpowiedzi

2010-03-09T18:21:56+01:00
W miarę zbliżania się do celu Jezus słyszy coraz więcej głosów współczucia i litości. Nagle Ten, którego godziny są policzone, mówi do idących obok niewiast, by płakały raczej nad sobą, gdyż same są tylko gałązkami tego drzewa, którym jest Jezus.

Panie, ja sam chce żyć, lecz próbuje żyć bez Ciebie. Zapominam, że gałąź odcięta od drzewa umiera z braku życiodajnych soków. Wydaje mi się, że gdy się modlę, to robię Ci przyjemność., lub też że pocieszam Cię, jak robiły to niewiasty pod Golgotą. Zapominam, że przez modlitwę to Ty mnie pocieszasz, to Ty mi dajesz życie. Czemu człowiek myśli, że jest większy niż Bóg? Czemu gałązka myśli, że jest większa od drzewa, że może żyć bez niego?

Jezu, pomóż mi znaleźć moje miejsce w życiu, pomóż mi zrozumieć, kim jestem ja i kim jest Bóg. Pomóż mi zrozumieć, bym więcej już sam się nie zabijał, lecz bym szukał życia w Tobie, bym dążył do Zmartwychwstania. I żebym nie oszukiwał się, że jestem najważniejszy, że wszystko zależy ode mnie.
5 4 5
2010-03-09T18:22:31+01:00
STACJA VIII — Jezus spotyka płaczące niewiasty

Pan Jezus mówi kobietom; Nie myślcie o mnie w tej chwili, popatrzcie na siebie! Te słowa Chrystus wciąż powtarza – przyjrzyj się sobie, a wtedy łatwiej odkryjesz mnie! Proponuję ci, żebyś codziennie na 10 minut poszedł na spacer. Nie na zakupy, nie z psem, nie z kimś bliskim, ale sam. Jeśli nie masz gdzie spacerować, to wejdź do kościoła na 10 minut. Jeśli nie chcesz, to usiądź w fotelu i siedź 10 minut, albo spaceruj po pokoju, lub patrz się w lustro! Spędzaj ze sobą 10 minut, nawet nie z Bogiem, ale sam ze sobą świadomie. To bardzo trudne, bo człowiek wciąż ucieka przed sobą, boi się siebie, boi się prawdy o sobie! Spróbuj się zrozumieć! Mądrość każe poznać prawdę, bo ta czyni wolnym!

Panie Jezu, uwolnij nas od lęku wobec prawdy o nas!
5 2 5
2010-03-09T18:44:53+01:00
ROZWAŻANIE

Głos Jezusa napominający kobiety jerozolimskie, które podążają za Nim płacząc nad Jego losem, skłania nas do refleksji. Jak to rozumieć? Czy nie jest to napiętnowanie litości czysto sentymentalnej, która nie przechodzi w nawrócenie i żywą wiarę? Na nic zdaje się opłakiwanie słowne i sentymentalne cierpień tego świata, kiedy prowadzimy nasze życie jak dotąd, bez zmian. Dlatego Pan przestrzega nas przed niebezpieczeństwem, w którym sami się znaleźliśmy. Ukazuje nam wagę grzechu i powagę sądu. Czyż nie jesteśmy, pomimo wszystkich naszych słów przestrachu wobec zła i cierpień niewinnych, zbyt skłonni do banalizowania tajemnicy zła? Czy ostatecznie w obrazie Boga i Jezusa nie uznajemy przypadkiem jedynie aspektu słodyczy i miłości, podczas gdy spokojnie wymazaliśmy aspekt sądu? Myślimy: jakże Bóg mógłby dramatyzować naszą słabość? Przecież zawsze jesteśmy tylko ludźmi! Patrząc jednak na cierpienia Syna widzimy całą powagę grzechu, widzimy jak do końca musi być odpokutowany, by został przezwyciężony. Zła nie można wciąż banalizować wobec obrazu cierpiącego Pana. On również do nas mówi: nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej nad sobą... Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?
5 5 5