Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-03-09T20:51:12+01:00
Sir Ranulph Fiennes, podróżnik i polarnik, w przerwie między wielkimi ekspedycjami, napisał książkę o swojej rodzinie. Idąc na spotkanie z nim do Królewskiego Towarzystwa Geograficznego, spodziewałem się czegoś zupełnie innego – może opowie o tym jak stracił kilka palców prawej ręki (sam je sobie odciął, bo się odmroziły w czasie jeden z wypraw polarnych), a może o zdobywaniu Everestu. Nie. On wybrał się w podróż, by dowiedzieć się więcej na temat swoich przodków i gadał o tym przez godzinę.

Tylko, że w jego przypadku taka ekspedycja nie była trudna – odwiedził po prostu swojego kuzyna w pałacu, weszli na strych i odkopali tam gotowe drzewo genealogiczne, sięgające korzeniami w XI wiek i najazdy Normanów na Brytanię.

W ogóle wydaje mi się, że tutaj jest jakoś łatwiej. Można sobie poczytać o przodkach w internecie – urzędowe spisy np. zakładów pracy czy sklepów prowadzone od XVIII wieku dostępne są w sieci, a archiwum The Times sięga początków tej gazety i można tu znaleźć zeskanowane wszystkie strony, które ukazały się od 1785 roku. Oni mieli nawet relacje na żywo z Rewolucji Francuskiej! Nie mówiąc już o całym wielkim ruchu genealogicznym, który na co dzień przekopuje wszelkie archiwa i udostępnia swoje znaleziska.

A jak się do tego zabrać w Polsce, po tych wszystkich wojnach i migracjach, gdzie każde następne pokolenie lądowało w zupełnie innym miejscu? Na razie wiem tylko tyle, że korzenie moje z chłopów galicyjskich z przysiółka Sępkówka. Aż strach kopać głębiej.