Odpowiedzi

2010-03-10T17:21:44+01:00
Było ciepłe letnie popołudnie, więc postanowiliśmy z bratem wybrać się na wycieczkę rowerową. Zazwyczaj jeździliśmy standardowo polną dróżką i zawsze było wesoło, ale męcząco (cały czas pagórki). Postanowiliśmy skrócić sobie trasę, jadąc stara zapomniana droga, obok starorzecza, które obecnie było bagnem. To nic, że o tym miejscu krążyły dziwne historie, śmialiśmy się z tego. Do czasu, gdy skręciliśmy nie w tą drogę, co trzeba. Okazało się, że wjechaliśmy w bardzo grząską, i pełną pijawek ścieżkę, ale nie zawracaliśmy w nadziei, że już niedaleko będzie znana nam trasa. W międzyczasie całą okolicę ogarnęła mgła, sowy zaczęły huczeć, a my dwoje odważnych podróżników po prostu trzęśliśmy się ze strachu. Było tak okropnie ze stwierdziliśmy, że nie ma znaczenia, że będziemy cali mokrzy wchodząc do bagna, ważne było, że z jego lewej strony było jakieś światło. Podążaliśmy w jego kierunku. W pewnym momencie mój kochany braciszek powiedział, że jego but został w bagnie i rozpłakał się na dobre. Gdybym była mniej przerażona pewnie bym go pocieszała, ale w tej sytuacji musiałam działać szybko. Wrzasnęłam na niego, przecież nie mogliśmy tu zostać na noc. Nagle zobaczyłam, że jesteśmy już całkiem blisko tego światła. Okazało się, że pochodziło z domu starego Edka, który podobno 20 lat temu robił tu jakieś straszne rzeczy. Nagle spostrzegłam, że w naszym kierunku ktoś biegnie i krzyczy. Myślałam, że zwariuję! Spojrzałam na brata, wyglądał na tak wystraszonego jak ja. Staliśmy chwilę bez ruchu, ale dla nas trwało to całą wieczność. Usłyszeliśmy w końcu: „Tu jesteście...” Szczęśliwie okazało się, że to był nasz tata zaalarmowany przez babcię, bo zniknęliśmy na 4 godziny. Byłam wtedy malutka, ale od tej wyprawy nigdy nie wyruszam do lasu wieczorem.
25 4 25
2010-03-10T17:33:12+01:00
Była sobota. Dzisiaj pod moim domem wraz z Klarą i Michałem umówiłam się na wycieczkę rowerową.
Wyjęłam rower z garażu i czekałam pod furtką na przyjaciół. Pierwsza przyjechała Klara ,potem Michał. Jechaliśmy ponad pół godziny do najbliższego miasta aby napełnić zapasy wody. Jechaliśmy przez łąki i lasy. Fotografowaliśmy przyrodę oraz ją podziwialiśmy ,a przy okazji świetnie sie przy tym bawiliśmy.
Przejechaliśmy już ponad trzydzieści kilometrów gdzie dotarliśmy do babci Klary. Mieliśmy u niej spać. Korzystając z okazji zwiedziliśmy też stare zamczysko niedaleko wsi gdzie mieszka babcia Klary. Wieczorem rozpaliliśmy ognisko. Później poszliśmy spać aby rano wyruszyć w podróż.
Z samego rana zjedliśmy szybko śniadanie i pojechaliśmy przed siebie. Dojechaliśmy do pewnej wsi gdzie był piękny las. Poszliśmy do niego gdzie widzieliśmy pełno ptaków i wiewiórek. Wróciliśmy do babci Klary wieczorem gdzie kolejną noc spaliśmy. Rano musieliśmy już jechać do domu. Po drodze znów oglądaliśmy piękne pola, łąki i lasy.
Do domu dojechaliśmy późnym wieczorem. Nigdy nie zapomnę tej wspaniałej podroży i chcę ją jeszcze kiedyś powtórzyć.
48 4 48