Witam mam zadanie napisać niekrótkie opowiadanie na temat duchów. Koniecznie musi tam być: - krótki dialog z duchem - mowę niezależną.
Zacznij tak aby zaciekawić czytelnika. Trzeba wywołać większe wrażenie.


Proszę Was o POMOC !!!!!!!!!!!

PS. Sorki że tak mało punktów ale więcej nie mam !!;/

1

Odpowiedzi

2010-03-11T17:06:35+01:00
Artur krzyknął i zaczerpnął spazmatycznie powietrza. Przed oczami zatańczyły mu czarne plamki, ale tylko przez chwilę. Podłoga nie zaskrzypiała, kiedy plada jak księżyc kobieta podeszła ku niemu. Chłopak przęłknął ślinę i odwrócił się z zamiarem ucieczki. W momencie, gdy postawił pierwszy krok wszystko w okół rozwiało się, a on zaczął spadać. Wokół była tylko czerń. Wiedział, że na nic nie zda się krzyk. Nigdzi nie było niekogo kto mógłby mu pomóc...
Coś zaczęło dzwonić. Zakrył uszy dłońmi, ale nadal piszczało mu w głowie. Otworzył oczy i zobaczył swój pokój zalany porannym słońcem. Pokręcił głową, wyłączył budzik i zwlókł się z łóżka zmierzajac w stronę łazienki. Włączył wodę w kranie z zamiarem zmycia złego snu z powiek.
Ten dzień zaczął się beznadziejnie.
po niecałych pięciu minutach tata Artura zapukał do drzwi łazienki.
- Artur, pospiesz się - zakomenderował. - Nie zapominaj, że babcia nie lubi spóźnialskich.
Chłopak mruknął potwierdzająco i westchnął. Miał spędzić resztę weekendu na zapadłej wsi u swojej babci. Najgorsze w tym wszystkim było to, że był to stary dom niedaleko dużego jeziora i nie było tam kablówki ani zasięgu.

Trzasnęły drzwi samochodu. Staruszka wypadła z domu, aby powitać nowo przybyłych. Artur znudzonym tonem opowiedział babci o szkole i tym podobnych sprawach. Podczas śniadania omal nie zasnął. Włączył śnieżącą telewizję, ale nie mógł wytrzymać, więc wyciągnął z torby jakąś książkę i zaczął czytać. Niebo na dworze zaszło chmurami i zaczęło grzmić. W powietrze uniósł się charakterystyczny zapach deszczu.
- Super.
Mruknął do siebie Artur i nagle coś go zainteresowało. Drabina na strych. Z czystych nudów i ciekawstwa wspiął się na górę i odsłoniwszy klapę w podłodze wdrapał się na zakurzone poddasze. Sam zastanawiał się po co to zrobił. Nagle powiał wiatr. Chłopak rozejrzał się. "Oglądam za wiele horrorów" pomyślał, ale pobladł, kiedy kurz uformował postać czlowieka.
Pył scalił się z głuchym sykiem i utworzył postać jego mamy. Zmarłej mamy.
- Artur? - spytała melodyjnie. Chłopak wytrzeszczył oczy. Uśmiechnęła się.
- Co ty...? Ty jesteś... duchem? - wykrztusił.
- W pewnym sensie można to tak nazwać. Co się dzieje tam w twoim świecie?
- Jakoś sobie radzimy. Czyli... jest życie po śmerci?
- To zależy co przez to rozumiesz. Duchy ukazują się tylko tym, którzy na to zasługują. Ludziom, którzy myślą o zmarłym i o tym jak dużym darzągo uczuciem.
Zbliżył się do niej i wyciągnął rękę, ale ta przeszła przez jego mamę, a jedyne co wyczuł to kurz.
- Boże... - szepnął.
Porozmawiał z duchem i to wszystko zdawało się być kolejnym snem. Jednak to była czysta rzeczywistość i ani trochę w to nie wątpił. Przyszedł do niej jeszcze kolejnego dnia, żeby się pożegnać.
- Kocham cię - powiedziała mu.
- Ja ciebie też - odparł ze łzami w oczach. - Przyjadę tutaj najszybciej jak tylko będę mógł. Obiecuję.
- Nie wiem czy wtedy też mnie zobaczysz.
Powiedziała tajemniczo. Artur nie dociekał o co chodziło. Doskonale to rozumiał. Uśmiechnął się tylko i był pewnym, że kolejny wyjazd w to miejsce będzie jeszcze lepszy.

Wyjazd po raz pierwszy przyniósł Arturowi żal. Po raz pierwszy nie mógł się doczekać, kiedy wróci na wieś i spotka się z mamą. Wiele razy namawiał tatę na kolejną podróż, aż ten w końcu uległ. Z radością powrócił na strych, a jego radość nie miała końca.