Odpowiedzi

2009-10-24T16:13:21+02:00
Pewnego dnia jak zwykle wstałam wcześnie rano, uszykowałam się zjadłam śniadanie i wraz z koleżankami poszłyśmy do szkoły. Gdy weszłam do szatni pewien chłopak nie mógł oderwać ode mnie oka. Cały czas się na mnie patrzył... Jakby mnie znał. Wydawał się sympatyczny. Na pierwszej lekcji były same nudy, ponieważ było zastępstwo za panią od chemi. Na drugiej godzinie był w-f grałyśmy w siate z dziewczynami z 2b. Na trzeciej godzinie polski. Była niezapowiedziana katrkówka, ale na szczęście sie uczyłam. Czwarta godzina-koszmar- matematyka. I cało godzinny sprawdzian z pirewiastków i potęg.
Po matematyce na długiej przerwie podszedł do mnie chłopak co ciągle się na mnie patrzył. Spytał:
-Cześć.
-Cześć.
-Pamiętasz mnie?
Byłam speszona i za bardzo nie wiedziałam co mam powiedzieć
-Tak. Pamiętam.
-No to super... Możę się spodkamy i powspominamy stare, dobre czasy?
-Dorze świetnie. Tylko gdzie?
-Może w kawiarni tu za rogiem?
-No dobrze. To widzimy sie o 17.00 .
Po szkole szybko odrobiłam lekcje i poszłam do kawiarni.On już tam czekał.
Zaprosił mnie do stolika i zaczęliśmy rozmawiać.
On pytał:
-Czemu nie dzwoniłaś od wyjazdu?
-Yyyy.
(Po chwili namysłu powiedziałam)
-Zgubiłam twój numer.
-Aha. A pamiętasz nasze drzewo w parku? Na którym wyryliśmy nasze inicjały?
-Tak pamiętam. To było piękne. Duże drzewo.
Gdy tak sobie rozmawialiśmy miałam 100% racje, że to chłopak który kochał się we mnie na koloniach.Ponownie wymieniliśmy sie telefonami. I utrzymujemy ze sobą kontakty. Po powrocie do domu zadzwoniłam do przyjaciólki i opowiedziałam jej wszystko z extra, drobnymi szczegółami.
2 3 2