Odpowiedzi

2010-03-12T20:48:32+01:00
20 października 2010 rok.
codzienny dzień , nudzi mi się więc biorę się za czytanie ksiązki .
odrabiam lekcje , nie przestaje o nim myśleć kazda myśl , każda praca przypomina mi Go
8 2 8
2010-03-12T20:56:56+01:00
Pamiętam nadal ten dzień, jak gdyby wydarzył sie wczoraj.
Było lato - wakacje, mama była "chora" w trochę innym tego słowa znaczeniu.
Tego wieczoru zadzwoniłyśmy szybko do wujka, bo jej stan się "pogorszył". Przyjechał i zawiózł mamę do szpitala. Ja też pojechałam. Ale musiałam wrocić, zatrzymałam sie u cioci i wujka na czas mamy pobytu w szpitalu. Na drugi dzień dowiedziałam się, że ... mam siostrę!!!!!! Podobno jest śliczna - tak mi powiedzieli. Już nie mogłam się doczekać aż zobaczę swoją kochaną młodszą siostrę - Natalkę.
Ten dzień zapamiętałam tak dokładnie, bo wydarzył się tylko raz :) I ciesze sie że go przeżyłam :):)
5 4 5
2010-03-12T20:59:57+01:00
Moim najmilszym wspomnieniem z dzieciństwa było jak z całą rodziną pojechaliśmy nad wodę, a oprócz nas nikogo nie było. Najpierw, weszliśmy do wody (ja i moi kuzyni) tak do kolan, potem weszliśmy do pasa, a gdy jeden z nas się przewrócił i cały zamoczył reszta poszła w jego ślady. Zabawa była na całego, pływaliśmy pod prąd i z prądem, skakaliśmy ze skarpy do wody, robiliśmy zawody, kto dłużej wytrzyma pod wodą i wiele, wiele innych. Gdy po dwóch godzinach wyszliśmy z wody, byliśmy niemiłosiernie głodni. Każdy zjadł po dwie kanapki z dżemem, po jednym kawałku kabanosa z bułką i wypił po jednej szklance mleka. Po zjedzonym posiłku, poszliśmy się trochę poopalać. Rozłożyliśmy sobie koce na łące i leżeliśmy tak z godzinkę. Po dokładnym opaleniu naszych młodych wiotkich ciał poszliśmy pobawić się w piasku, nad brzegiem rzeki. Zabawa była wyśmienita! Najpierw zbudowaliśmy wielka fortecę, która z czasem została przekształcona w port nadmorski, do którego wpływały statki (liście bądź patyki), a po zabraniu pasażerów (mrówek albo piasku) wypływały w daleki rejs po morzu. Po skończeniu budowli, zaczęliśmy się ganiać. Ganialiśmy się z jednego brzegu rzeki na drugi (przechodziliśmy po kładce). Po pewnym czasie ktoś z rodziny wykrzyknął żebyśmy powoli kończyli się bawić, bo czas się zbierać, bo komary niedługo zaczną gryźć. Zrobiło się chłodno, więc zaczęliśmy się ubierać (do tej pory biegaliśmy w samych slipkach). Po pewnym czasie postanowiliśmy się pobawić w chowanego. Zabawa okazała by się z pewnością całkiem ciekawa gdyby jeden z nas nie zauważył, że nieopodal rosną jeżyny. Natychmiast przerwaliśmy zabawę i rzuciliśmy się na wielki krzak, który po piętnastu minutach był już zupełnie pusty. Gdy skończyliśmy „ucztę” moja mama zawołała nas abyśmy przyszli i ubrali się, bo czas już jechać do domu. Każdy przyjął to z wielkim smutkiem. Każdy ubrał się z pokorą i wsiadł do samochodu. Samochody były dwa, jeden, którym pojechali wszyscy rodzice i drugi, którym pojechaliśmy my, (czyli wszystkie dzieci). Dzień był fascynujący! Wszyscy byli tak zmęczeni, że gdy tylko przyjechaliśmy do domu, położyliśmy się spać. Nazajutrz wszyscy z radością i wielkim entuzjazmem wspominali wczorajszy
8 4 8