Odpowiedzi

2010-03-13T16:29:26+01:00
Pewnego dnia w mieście Brzdękowo, najwiekszym mieście na świecie, zdarzyła mi sie taka przygoda:
Szłam ulicą Podgorączkową, najwiekszą ulica za świecie, i zobaczyłam dom. Najwiekszy na świecie. Miał nr 9999999, był wielki oraz zielony, miał jedno wielkie okno, i jedne, naj[...] na świecie drzwi. Kiedy do niego weszłam, zauwazyłam... najMNIEJSZE(!!) meble na świecie!!! Był tam malutki, naj[...] na świecie stół, malutkie, naj[...] na świecie krzesła itp najmniejsze rzeczy. Kiedy weszłam po najmniejszych schodkach na świecie, zauważyłam że na drugim piętrze jest naj[...] na świecie łózko, naj[...] na świecie lampka itp najmniejsze rzeczy. Kiedy wychodziłam, uderzyłam się sufit, chociaż był najwyżej na świecie. Otworzyłam oczy, i zauważyłam, że sa lata 950 *p.(po) n. (naszej) e. (erze) i że bawiłam się lalkami az od roku 2010 i usnęłam, i przespałam tyle lat. Fajna przygoda, nawet nie prawdziwa xD
2 5 2
2010-03-13T16:38:52+01:00
Kiedy byłem mały moim marzeniem było podróżować w czasie. Chciałem sie przenosić do różnych epok. Niestety nie było takiej możliwości. Teraz sie to zmieniło.
Mam 13 lat jednak wszyscy traktują mnie jak pięciolatka. Zdenerwowałem się i zbudowałem własną maszynę czasu. Pierwszą moją podróżą było przeniesienie się o 25lat.
Kiedy się przeniosłem i wyszedłem z maszyny moje oczy momentalnie sie rozszerzyły, ponieważ ujrzały świat którego soebie nie wyobrażały. Nad moją głową latały różnego typu samoloty. Były one zamiast samochodów. Przynajmniej tak mi się wydawało. Ludzie wyglądali tak samo jak w moich czasach jednak różnili się strojami. Mieli oni dziwne kapelusze koloru srebrnego. Mamy woziły swoich dzieci w wózeczkach, które w ogóle nie dotykały ziemi-wisiały w powietrzu.
Stwierdziłem, że musze zatrzymać sie w jakimś hotelu aby przespać gdzieś nadchodzącą noc. Zacząłem iść prosto przed siebie a już po kilku metrach natrafiłem na wysoki budynek na którym napisane było: Hotel Nowaka. Zdziwiłem sie bardzo ponieważ tak brzmi moje nazwisko. Stałem chwilę patrząc się na napis po czym wszedłem do środka. Wnętrze było bogato zdobione. W około uwieszone były obrazy przedstawiające różnych ludzi elegancko ubranych. Podszedłem do recepcjonistki i spytałem się czy jest może wolny jakiś pokój. Odpowiedziała, że oczywiście i poprosiła o jakiś dokument. Oprócz legitymacji nie miałem nic przy sobie wiec dałem to co miałem. Zdziwiła się nagle kiedy podałem jej swój dokument. Spytała się czy jestem z przeszłości. Nieśmiało odpowiedziałem, że tak. Uśmiechnęła się i zaczeła mi opowiadać o właścicielu hotelu, który był jednym z największych hoteli na świecie. Dowiedziałam się ze to właśnie ja jestem jego prezesem, przez co zrozumiałem ze musze wracać do swoich czasów, ponieważ przez to może zmienić się moja przyszłość.
Wróciłem więc do mojego cichego domku. Rodzice nawet nie zauważyli mojego zniknięcia. Poszedłem do swojego pokoju i ze spokojem przemyślałem sobie swoją przyszłość.
4 4 4
2010-03-13T16:40:00+01:00
Wędrując zaśnieżonymi ulicami natknęłam się na kawałki metalu. Dość częste zjawisko, więc nie zwróciłam na to uwagi, dopóki nie zaczęło to piszczeć i dawać kolorowych świateł. Nie było to takie nadzwyczajne, jednak kilkanaście osób lecących właśnie powietrznym busem spojrzało na to z niesmakiem. Cóż, bądź co bądź, ale składane auta na czterech kółkach wyszły z mody już wieki temu. Czym prędzej więc chwyciłam to 'coś' w dłonie i na mechanicznej desce poleciałam o domu.
Minęło kilkanaście dni, i doszłam do wniosku, że nie potrzebnie zabrałam ów sprzęt, ponieważ buczał co kilkanaście minut. Nie był to, rzecz jasna, wynalazek za który go brałam. Pewnego dnia okazało się, że jest to... Latający spodek. Nic nadzwyczajnego, można by rzec. Ale on zmniejszał się, zwiększał i piszczał co kilkanaście minut, jeśli nie został włożony do ciasnego kubła. Przez owy 'bezpieczny sprzęcik' pokój miałam zielony, a twarz wręcz zbrązowiałą . Nie przejęłam się zbytnio, aż pewnego razu zostałam wciągnięta do środka. Wraz z bratem, Kamilem przemierzamy właśnie korytarze pełne okropnego, zielonego śluzu.
Mam dość tego! Wynosimy się stąd, jasne? - ryknęłam, nie bacząc, że może się zawalić. No i własnie to się stało. Leżałam pod ciężarem tego smrodu, a mój brat się śmiał. Z nim również pewien durny, mały ufoludek, stający za nami.
Panienka wstanie, pójdzie za mną. Panicz również. - powiedział tak piskliwym głosem, ze aż uszy mi zwiędły. Wzruszyłam ramionami i poszłam za nim. Jakaś siła przyciągnęła nas do ściany, i nie mogąc się odczepić od niej, zamarliśmy nasłuchując jakiśkolwiek dźwięków.
Zabiją nas! Zrobią dokument naukowy, na naszej podstawie! Wypiorą nam mózgi... -krzyczałam ile sił w płucach.
No, Tobie to akurat nie zaszkodzi. -mruknął Kamil z naprzeciwka. Rzuciłąm mu piorunujące spojrzenie i zamilkłam. Do komnaty wszedł jeden z tych ufoludków, i błysło zielone światło. Padliśmy na ziemię, unikając wrażeń nowej technologii, która nie wątpliwie zrobiłaby nam krzywdę.
Czekałam na was. Tyle czasu... Też jestem człowiekiem. Ale Wy... Już nie. -zabrzmiał cichy głos. Odwróciliśmy się w tamtym kierunku. - Wczepione zostały w was czujniki, które zamienią jedno z dwojga w mojego sługę. Wolałabym chłopca, ale sami zdecydujcie. -powiedziała cicho. Byłam przerażona.
Nie zgadzam się. -usłyszałam za sobą. Dziewczyna warkneła poddenerwowana i nagle poczułam, ze serce mojego brata przestaje bić.
Niee! - krzyknęłam i się obudziłam . I wszystko było takie same. Latające łóżko, na którym spałam... Pociąg za oknem, wędrujący w górę. Te same sprzęty w moim pokoju.
Stwierdziłam, że żyję w tak rozwiniętej przyszłości, że nie potrzeba mi już większych wygód i wrażeń. Latające busy i auta, samoloty na wodzie... Silniki na olej roślinny... O tym człowiek kilkanaście lat temu marzył, a wciąż chce więcej...

Może być?