Odpowiedzi

2010-03-13T18:46:45+01:00
Pierwszy tydzień ferii zimowych spędziłem w Puławach. Rano z kolegami chodziliśmy na basen i siłownie, a po południu jeździliśmy po lodowisku na łyżwach. Było dużo śmiechu ponieważ nie którzy z nas mieli pierwszy raz łyżwy na nogach. Największy ubaw miały dziewczyny które umiały już dobrze jeździć. Wieczorami organizowaliśmy wspólne wypady na pizze. Chodziliśmy do klubu, tam graliśmy w pingponga i w bilard.
Było wesoło i nikt się nie nudził. Wolnym czasem chodziłem z bratem do kina, słuchałem muzyki i grałem na komputerze. Drugi tydzień spędziłem u babci na wsi. Tam też mam dużo przyjaciół których w końcu mogłem odwiedzić.
Organizowałem z nimi kuligi na które zabieraliśmy wszystkich znajomych. Było dużo śmiechu i dużo upadków. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Naszym ulubionym zajęciem była wojna na śnieżki.
Lubiliśmy także wchodzić na górki i zjeżdżać z nich na nartach. Ja uczyłem się jeździć na snowboardzie, lecz nie bardzo mi to wychodziło. Wieczorami bawiłem się z psem któremu było bardzo smutno kiedy musiałem wyjeżdżać.
Czas upłynął bardzo szybko. Ferie wspominam bardzo miło, szkoda że tak szybko się skończyły!
2010-03-13T19:01:24+01:00
Hmm jak wnioskuje to ma być jakaś przygoda?
nic by się nie stało jakbys napisała troche więcej inf.[ile zdań itp...]


Ferie
Ferie w tym roku były naprawde udane , gdyż spędziłam je u cioici na wsi i poznałam tam piękną historie ...
Na początku byłam załamana , gdy mam mi powiedziała , że jade do cioici na wieś.Cioicia Zosia mieszkała naprawde w takim miejscu ''gdzie diabeł powiedział dobranoc''.Po usłyszeniu tej szokującej wiadomości byłam zła.ale to nie zmieniło decyzji moich rodziców.W połowie pierwszego tygodnia ferii pojechałam pociągiem na wieś.Jechałam dość długo.Około 5 godzin.gdy dortarłam na peronie czekała już moja cioicia.Nie była bardzo stara.Miała tak na oko około 60 lat , ale też w głebi ducha była szalona dziewczyną.Pewnie dlatego,że pochodziłą z prowincji i w młodości się nie wyszalała.Ale to nie warzne.
Przywitałyśmy się czule...Z peronu,trzeba było iść dwa kwadranse do domu cioci ''ruch to zdrowie''-powiedziała gd narzekałam..Gdy już doszliśmy do jej małego ale za to bardzo przydatnego domu poszłam do wskazaneg mi pokoju i rozpakowałam się.W izbie w której przez najblisze dni miałam mieszkac.Stało duże łóżko,szafa,stół i jakis regał.
Dni na wsi mijały bardzo wolno.Praktycznie cały czas się nudziłam.Nie było tam nic.Zero kina,sklepów itp...Piątego dnia pobytu u cicoici postanowiłam troche pszperam w moim pokoju.Stało tam troche ''rupieci'' chociażby w regale.
Wyciągnełam z niego kilka klaserów i albumów.W klaserach była imponująca kolekcja starych znaczków,bardzo pięknych...
Albumy były uroczo ozdobione kolorową koronką,która zbiegiem lat lekko przybległa.
Przglądając zdięcia,natrafiłam na fotografie czarn białą.W zaskakująco dobrym stanie[inne były przużółkiłe itp..].Na fotografi były ukazane dwie postacie.Kobieta i mężczyzna.Byli oni piękni...i odziwo bardzo do mnie podobni...Zapytałam więc ciocie kim oni są...a to co się okazało wrecz mnie zamurowało...Byli to moji dalcey krewni moji pra pra pra pra dziadkowie.Którz mieli małą córeczke.Kobieta umarła przy porodzie.Mężczyzna tak ją kochał że popełnił samobójstwo.Ocalała tylko ich córeczka.Która choć nie miała rodzicow była obdarzona wielką miłośćią.Byłam ona moją pra pra pra babcią.
Ciocia opowiadała też mi inne historie rodziny.Bardzo mnie zaciekawiły.Reszte feri spędiłam na słuchaniu opowieści cioci i na szukaniu innych cennych pamiątek...
Te ferie były cudowne...