Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-14T17:17:06+01:00
Było ciepłe letnie popołudnie, więc postanowiliśmy z bratem wybrać się na wycieczkę rowerową. Zazwyczaj jeździliśmy standardowo polną dróżką i zawsze było wesoło, ale męcząco (cały czas pagórki). Postanowiliśmy skrócić sobie trasę, jadąc stara zapomniana droga, obok starorzecza, które obecnie było bagnem. To nic, że o tym miejscu krążyły dziwne historie, śmialiśmy się z tego. Do czasu, gdy skręciliśmy nie w tą drogę, co trzeba. Okazało się, że wjechaliśmy w bardzo grząską, i pełną pijawek ścieżkę, ale nie zawracaliśmy w nadziei, że już niedaleko będzie znana nam trasa. W międzyczasie całą okolicę ogarnęła mgła, sowy zaczęły huczeć, a my dwoje odważnych podróżników po prostu trzęśliśmy się ze strachu. Było tak okropnie ze stwierdziliśmy, że nie ma znaczenia, że będziemy cali mokrzy wchodząc do bagna, ważne było, że z jego lewej strony było jakieś światło. Podążaliśmy w jego kierunku. W pewnym momencie mój kochany braciszek powiedział, że jego but został w bagnie i rozpłakał się na dobre. Gdybym była mniej przerażona pewnie bym go pocieszała, ale w tej sytuacji musiałam działać szybko. Wrzasnęłam na niego, przecież nie mogliśmy tu zostać na noc. Nagle zobaczyłam, że jesteśmy już całkiem blisko tego światła. Okazało się, że pochodziło z domu starego Edka, który podobno 20 lat temu robił tu jakieś straszne rzeczy. Nagle spostrzegłam, że w naszym kierunku ktoś biegnie i krzyczy. Myślałam, że zwariuję! Spojrzałam na brata, wyglądał na tak wystraszonego jak ja. Staliśmy chwilę bez ruchu, ale dla nas trwało to całą wieczność. Usłyszeliśmy w końcu: „Tu jesteście...” Szczęśliwie okazało się, że to był nasz tata zaalarmowany przez babcię, bo zniknęliśmy na 4 godziny. Byłam wtedy malutka, ale od tej wyprawy nigdy nie wyruszam do lasu wieczorem
1 1 1