Odpowiedzi

2010-03-15T19:33:11+01:00

Adam jest czterdziestoletnim mężczyzną. Jego życie straciło sens. Najpierw utracił pracę, później opuściła go jego żona, relacje z dziećmi także zostały mocno zachwiane. Wszystko to sprawiło, że załamany, sfrustrowany i zrezygnowany człowiek wychodzi z domu, z zamiarem zakończenia swojego życia. Podczas wędrówki ulicami miasta zastanawia się w jaki sposób odejść z tego (jego zdaniem) podłego świata. Idąc tak, dociera do parku, gdzie zmęczony siada na ławce, ciągle powtarzając – chcę umrzeć, chcę umrzeć.
Nagle dzieje się coś dziwnego, nic przeradza się w dzień. Jego wzrok pada na osobę, która siada obok niego.
+ Kim jesteś ? – pyta mężczyzna.

+ Nazywam się Hiob – odpowiada nieznajomy.

+ Hiob ? – czekaj, coś mi to mówi.

+ Pewnie o mnie słyszałeś – ciągnął dalej tajemniczy mężczyzna

+ Czy to przypadkiem nie Ty byłeś jednym z bohaterów sztuki, którą oglądałem ostatnio w teatrze ?

+ Wprawdzie jestem pierwszoplanową postacią pewnej historii, lecz z pewnością nie tej, o której mówisz.

+ Czego więc chcesz ?

+ Chcę Ci w paru zdaniach opowiedzieć swoją historię.

+ Daj spokój. Mam swoje problemy, nie interesują mnie sprawy innych, zwłaszcza kompletnie obcych mi ludzi.

+ Widzisz , - nie dał za wygraną nieznajomy – żyłem bardzo dawno temu. Wiodłem dostatnie i szczęśliwe życie. Aż pewnego dnia Bóg poddał mnie próbie. Straciłem dom, majątek, a później moich najbliższych. Zaczęły mnie trapić przeróżne choroby. Mimo to, nigdy nie zwątpiłem, zawsze wierzyłem w mądrość Boga. W końcu wyszedłem zwycięsko z tej niezwykle ciężkiej próby i dziś znów jestem szczęśliwy. Myślę, że najważniejsze w życiu to wierzyć, że cokolwiek Bóg uczyni z naszym losem, ma to jakiś głębszy sens. Nigdy nie należy poddać się zwątpieniu... < Never Give Up >.


Kiedy nieznajomy wypowiedział te słowa, powiał jakiś przenikliwy zimny wiatr. Właściwie nie wiadomo skąd, i w jaki sposób ale mężczyzna, chcący jeszcze do niedawna odebrać sobie życie, poczuł się tak nietypowo, że nie sposób tego nawet wyrazić słowami. Po chwili zamyślenia spojrzał jednak w kierunku przybysza, lecz tego już tam nie było. Jego miejsce zajęła kobieta. Mimo siwych włosów, miała uśmiech i oczy młodej dziewczyny. Emanowało od niej piękno, prawda oraz dobro.
o Słyszałam o Twoich problemach dziecko – rozpoczęła rozmowę kobieta.

o Dziecko ? Kim pani jest i dlaczego mnie tak nazywa ? – spytał lekko oburzony mężczyzna.

o J estem matką.

o Matką ? Co z tego, przecież nie moją.

o To prawda. Chociaż to jednak niewiele zmienia – stwierdziła kobieta i zaraz potem dodała: Chciałam Ci powiedzieć, że dla człowieka najważniejsza jest miłość, to właśnie ona sprawiła, że oddałam życie za swoje dziecko – zasłoniłam synka przed kulami nazistowskiego żołnierza. Myślę, że nie ma na świecie nic wartościowszego niż miłość. Trzeba o nią walczyć, trzeba dla niej żyć, a gdy zaistnieje taka potrzeba nawet oddać za nią swoje życie.


Mężczyzna miał jeszcze w uszach słowa kobiety – matki, gdy na ławce usiadł chłopak ubrany w mundur.
* A Ty zjawiłeś się tu jak rozumiem również z tamtego świata ? – zapytał z ironią wyraźnie brzmiącą w głosie mężczyzna.

* Masz rację – odparł chłopak. Ja także przybyłem stamtąd. Widzisz byłem kiedyś żołnierzem. Poświeciłem swoje młode życie dla ideałów, w które wierzyłem. Nie żałuje tego, ojczyzna mnie potrzebowała. Oddałem jej wszystko to, co miałem najcenniejszego – własne życie i całą swoją nieznaną przyszłość. Uważam, że człowiek powinien być wierny swoim ideałom.


Żołnierz zniknął równie szybko, jak i jego poprzednicy.
Mężczyzna został sam. Nagle wokół pociemniało, w koronach drzew zaczął wyć wiatr. Z ciemności wyłoniła się postać kościstej maszkary, której bardzo brzydkie ciało nosiło ślady wieloletniego rozkładu. Zgrzytając zębami powoli zbliżyła się do ławki.
# Witaj ślepcze !

# Ślepcze ? Nie jestem niewidomy – odparł mężczyzna.

# Mylisz się, jesteś ślepcem, patrzysz ale nie widzisz – upierała się postać. Bo wiesz – ciągnęła dalej – jeżeli człowiek nie potrafi odczytać znaków, jakie daje mu los, to znaczy, że jest ślepy... tak jak Ty.

# Czas na nas – dodała postać.

# Na nas ? Nie rozumiem – zdziwił się mężczyzna.

# Tak na nas. Zabieram Cię ze sobą. Tego przecież chciałeś.

# Więc Ty jesteś .... ? – zapytał z drżeniem w głosie mężczyzna.

# Tak nie mylisz się, to ja – Śmierć – odpowiedziała postać.

# Boże, teraz kiedy zrozumiałem, co jest w życiu istotne i jak należy żyć muszę odejść ? Błagam o jeszcze jedną szansę ! – wykrzyknął mężczyzna.

# Niestety, to niemożliwe. Życie jest dane człowiekowi tylko jeden raz i trzeba je przeżyć tak, aby u jego kresu nie żałować dni spędzonych bez celu – odrzekła Śmierć, złapała za rękę mężczyznę i razem odeszli, w pustkę, w dal, w nicość ...
3 3 3