Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-16T14:45:31+01:00
22.02.2010
Byłam dzis umówiona z moim ukochanym chłopakiem na randkę. Mieliśmy iść do kina, na kolację i deser. Umówilismy się więc o godzinie 16 w parku w centrum miasta. Nie lubię się spóźniać więc przyszłam 5 minut przed czasem. Usiadłam na ławeczce i czekałam z utęsknieniem na ukochanego Maćka. Mijały kolejne minuty a ja nadal nie mogłam go nigdzie dostrzec... Gdy spojrzałam na zegarek dochodziło 20minut po 16. Spóźnia się juz 20 minut! Było mi strasznie przykro, bo specjalnie na te popołudnie kupiłam nowe ciuchy i ładnie spięłam włosy. Chciało mi się płakać... Pomyślałam, że juz mnie nie kocha i nie chce się ze mna spotykać. Moje emocje szalały. Miałam ochotę zadzwonic do niego i nakrzyczeć, lecz nagle w oddali ujrzałam swego ukochanego biegnącego z różami w prawej dłoni. Okazało się, że jego siostra skręciła noge spadając ze schodów i musiał razem z mama zawieść ją do lekarza. Było mi strasznie głupio i wstyd, że myślałam o nim tak źle... Mam nauczkę na przyszłość. Wieczór był bardzo udany, było cudownie i miło jak zawsze z moim Maćkiem.
2010-03-16T14:46:02+01:00
Poznań 12.05.10r.
Drogi pamiętniku !
Dziś odbyło się już moje 10 spotkanie z moim ukochanym.Ubrałam sie na luźno ale i troche elegancko.Przyszłam do parku 15 minut przed spotakniem i myslałam o czym będziemy rozmawać.Mijały kolejne minuty a ja czułam sie zażenowana że wystawił mnie do wiatru.,,Jak ja dałam sobie zawrócić w głowie?!"-myślalam.Stalam i płakałam.Zadawałam sobie różne pytania:,,Dlaczego własnie ja?Dlaczego on byl taki cudowny?Ale byłam głupia dałam sie tak oszukać!"Po kliku godzinnym rozmyślaniu nie pozostało mi juz nic jak tylko isć do domu.Gdy weszłam do domu odrazu wpadłam do pokoju i płakałam.A ja czułam sie jakby moje serce rozerwało sie na kilka odrębnych części:(
2010-03-16T15:12:10+01:00
16 marzec, 2010 rok
Pewnego dnia, znalazłam swoją sympatię. Kilka miesięcy później przeżyłam swoje (ile masz lat) urodziny. Zaprosiłam jego/ ją, miejąc nadzieje, że przyjdzie, i przyszedł ale pod koniec imprezy. Jak w moich drzwiach pojawił/pojawiła się moja sympatia, poczułam napływającą złość. Chciało mi się krzyczeć, ale z drugiej strony cieszyłam się, że przyszedł. Myślałam, że zapomniał o mnie. Ale on mi wytłumaczył, że nie mógł wcześniej przyjechać, bo autobus się spóźnił. W ogóle nie przyjechał. Zmarznięty wrócił do domu, po godzinie czekania na przystanku. Jeszcze na dodatek nie było jego rodziców w domu. Musiał iść na piechotę. Minęła 1 godzina, dopóki nie przyszedł. Ale i tak się cieszę, że przyszedł. Na koniec wszyscy zaśpiewali mi sto lat!, i wypowiedziałam w myślach marzenie: chcę żeby wszystkie marzenia spełniły się w wakacje. Jego/ją też tam umieściłam!!!

pozmieniaj sobie na ją lub jego.

LICZE NA NAJ