Odpowiedzi

2009-10-26T12:21:57+01:00
Dawno, dawno temu, gdzieś pośrodku górzystego kraju rósł las. W lesie tym była niewielka osada pierwszych ludzi. Żyli obok siebie, pracowali tak, by przeżyć kolejny dzień, ale porozumiewali się tylko gestami. Każda czynność miała odzwierciedlenie w jakimś ruchu rąk, w minie, ruchu brwi. Ludzie Ci potrafili przekazać sobie informacje, ale niestety tylko w kontakcie twarzą w twarz. Nie było to zbyt wygodne, poza tym nie wszystko da się wyrazić gestem i mimiką. Trudno też ostrzec w ten sposób kogoś przed czającym się niebezpieczeństwem.
W osadzie tej mieszkał bardzo stary i mądry człowiek - pewnego dnia wyszedł do lasu by nazbierać potrzebnych mu ziół i zaczął się wsłuchiwać w dźwięki wydawane przez stworzenia zamieszkujące krzewy, konary i podłoże. Zauważył, że każde zwierzę i ptak porozumiewa się z przedstawicielami swojego gatunku w tylko sobie zrozumiałym języku. Ptaki o intruzie w lesie dawały znać piskiem, skrzekiem - wiadomość ta niosła się daleko i każdy przedstawiciel tego gatunku mógł się schować przed wzrokiem człowieka lub drapieżnika.
Starzec usiadł na omszałym kamieniu i zaczął rozmyślać - a może by tak stworzyć system dźwięków, które ułatwią porozumiewanie się mieszkańców? Ułatwiłoby to wiele spraw i pomogłoby. Tylko jak się do tego zabrać?
Myślał nad tym długo, szukał sposoby na rozwiązanie tej sytuacji. W końcu nadszedł dzień, gdy w obrębie osady byli wszyscy jej mieszkańcy - zebrał ich, ustawił w kole i gestami pokazując określone czynności bądź osoby artykułował słowa. Najpierw pokazując na matkę trzymającą na rękach niemowlę powiedział: "mama", potem pokazał jej towarzysza, ojca dziecka i powiedział "tata". Pokazał, by inni powtarzali za nim to, co mówił. Potem wymyślił imiona wszystkim mieszkańcom tak, by każdy wiedział, o kim mówi. Mieszkańcu długo uczyli się swoich imion, ich wypowiadania i używania. Gdy się tego nauczyli, starzec stworzył słowa opisujące proste czynności, potem, z czasem słów przybywało a mieszkańcy przyzwyczajali się do tego sposoby porozumiewania się. Uczyli się słów i ich wykorzystania tak, jak teraz małe dziecko uczy się mowy.
Początkowo mieszkańcy nie byli zbyt przekonani do tego sposoby porozumiewania się, ale gdy zauważyli, że będąc na jednym końcu wioski mogą zawołać kogoś z drugiego końca bez udawania się tam na piechotę. Z dnia na dzień ludzie zaczęli wymyślać nowe słowa, składać je w coraz bardziej rozbudowane zdania i coraz rzadziej używali tylko gestów. Starzec patrzył na to i uśmiechał się - wiedział, że teraz ludziom będzie łatwiej. Tak oto mowa zagościła na stałe w życiu ludzi i towarzyszy nam do dziś.
1 5 1