Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-03-17T14:29:15+01:00
Wychowuję się w rodzinie wielopokoleniowej, oprócz mojej rodziny w naszym domu mieszkają babcia i dziadek, kiedyś mieszkał u nas nasz wujek, ale te czasy już dawno minęły.
Starsze pokolenie mojej rodzinie hołduje tradycji, a ja wzrastam w jej atmosferze.
Uwielbiam święta Bożego Narodzenia, ich rodzinny klimat i nastrój radosnego oczekiwania.
Na dwa tygodnie przed świętami( od św. Łucji) babcia zaczyna przygotowania do świąt, wyciąga mąkę ,cynamon, miód i bakalie ? zaczyna piec świąteczne pierniczki.
Gdy byłem młodszy fantazyjne kształty pierniki zawdzięczały właśnie mojej osobie.
Teraz jestem nastolatkiem, tradycja czasem mnie irytuje, ale nie wyobrażam sobie świąt bez babci pierników, których zapach unosi się całym domu.
W wigilijny poranek mój ojciec zawsze ubiera choinkę, tak robił jego dziadek ,potem ojciec, teraz on, kiedyś pewnie i ja.
Ten ranek moja mam i siostra spędzają w kuchni, przygotowują potrawy( musi ich być parzysta liczba), których wciągu roku nie spożywamy. Zawsze jest coś z ryby ,no i oczywiście nigdy nie może zabraknąć makówek, mojego ulubionego deseru.
Gdy zabłyśnie pierwsza gwiazdka zasiadamy całą rodziną do stołu nakrytego białym obrusem, pod którym leży sianko. Zawsze zostawiamy jedno wolne nakrycie dla niespodziewanego gościa, ponadto nigdy nie zamykamy drzwi na klucz. W tym dniu każdy znajdzie u nas gościnę, nikogo nie zostawimy .
Kolację wigilijną zaczynamy od wspólnej modlitwy, najstarszy członek rodziny zaczyna łamać się opłatkiem a najmłodszy ,czyli ja, zawsze czyta fragment Biblii.
Te święta to czas rodzinnych spotkań, nie wyobrażam sobie, że mógłbym nie obchodzić świąt, nie obdarowywać moich bliskich prezentami.
Ale pozostaje też sfera ducha, zawsze całą rodziną w wigilijny wieczór idziemy na pasterkę, żadna pogoda nam nie jest straszna.
Po świętach przychodzi czas karnawału, wesołej zabawy aż do postu. Przychodzi środa popielcowa, idziemy całą rodziną posypać głowy popiołem. Okres Wielkiego Postu to czas wyciszenia, pojednania się z Bogiem.
W Niedzielę Palmową z własnoręcznie zrobioną palmą uczestniczymy we mszy. Później z tych palm dziadek zrobi krzyżyki i ustawi je w naszym ogrodzie.
Wielki tydzień to wyjątkowy czas. W wielka sobotę w moim domu przygotowuje się koszyk ze święconką, który wspólnie zanosimy do kościoła. Wkładamy do niego baranka, barwione przez nas jajka, sól, chleb, szynkę i kiełbasę oraz gałązkę bukszpanu, a wszystko przykrywamy serwetką ,która kiedyś należała do mojej prababci.
W niedzielę wielkanocną spotykamy się na śniadaniu u babci, która częstuje nas jajkami. Ale najciekawszy jest Lany Poniedziałek, razem z moim tatą polewamy wodą wszystkie kobiety mieszkające w naszym domu.
Tradycje w mojej rodzinie to nie tylko Wielkanoc czy Boże Narodzenie. Wkrótce Wszystkich Świętych, zgodnie z tradycją na grobach naszych bliskich położymy kwiaty i zapalimy świece.
Tradycja w mojej rodzinie to także rytuały dnia codziennego. Zanim z siostrą wyjdziemy do szkoły babcia kreśli nam nad głowami znak krzyża i żegna nas słowami ,,Z Panem Bogiem?.
To dziadek wpoił nam, że gdy upuścimy chleb, należy go podnieść i ucałować. On sam, gdy zaczyna nowy bochen , robi nad nim znak krzyża. To właśnie dziadek nauczył nas szacunku dla chleba, a rodzice nauczyli nas szacunku dla starszych. Bo do tradycji należy, że młodzi nie pozostawiają starszych bez opieki, z czasem następuje zamiana ról.
Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-17T14:30:20+01:00
Przed Wielkanocą robimy wielkie świąteczne porządki nie tylko po to, by mieszkanie lśniło czystością. Porządki mają także symboliczne znaczenie – wymiatamy z mieszkania zimę, a wraz z nią wszelkie zło i choroby.
Wielka Sobota była dniem radosnego oczekiwania. Koniecznie należało tego dnia poświęcić koszyczek (a wielki kosz) z jedzeniem. Nie mogło w nim zabraknąć baranka (symbolu Chrystusa Zmartwychwstałego), mięsa i wędlin (na znak, że kończy się post). Święcono też chrzan, – bo „gorycz męki Pańskiej i śmierci została zwyciężona przez słodycz zmartwychwstania”, masło – oznakę dobrobytu – i jajka – symbol narodzenia. Święconkę jadło się następnego dnia, po rezurekcji. Tego dnia święcono też wodę.
Po rezurekcji zasiadano do świątecznego śniadania. Najpierw dzielono się jajkiem. Na stole nie mogło zabraknąć baby wielkanocnej i dziada, – czyli mazurka.Wyrazem wielkanocnej radości rodziny może być po zakończeniu śniadania, wspólna zabawa – zwana szukaniem zajączka, czyli małej niespodzianki dla każdego.
1 5 1