Odpowiedzi

2010-03-19T09:50:54+01:00
Na kartach powieści spotykamy się z różnymi rodzajami miłości. Mamy miłość niezauważoną („przeminęło z wiatrem”), zakazaną („Lolita”), nieszczęśliwą („Romantyczność”) albo, co zdarza się zdecydowanie najrzadziej – miłość szczęśliwą („Kopciuszek”). Śledząc uważnie losy bohaterów widzimy, że niezależnie od tego z jakim rodzajem miłości mamy do czynienia, jest to miłość silniejsza niż śmierć. Zdolna zdobywać najwyższe szczyty, ba, nawet przenosić góry. Dla zakochanego człowieka nie ma rzeczy niemożliwych. Niczym jest wyjście naprzeciw złu i pokonanie śmierci. Przyglądając się jednak uważniej literackim bohaterom możemy zauważyć, że nawet w stanie szaleńczego zakochania nie jest łatwo walczyć z przeciwnościami losu. A tych, jak wiadomo, w życiu nigdy nie brakuje. By osiągnąć pełnię i móc cieszyć się z bycia razem, trzeba niekiedy przejść przez Piekło.

Próbując udowodnić tezę, że miłość faktycznie bywa silniejsza niż śmierć, odwołam się do dwóch dzieł literackich. Jednym z nich będzie średniowieczny romans „Dzieje Tristana i Izoldy”, drugim najważniejsza dla ludzkości księga – Biblia. A dokładniej sama postać Jezusa Chrystusa.

„Kiedy szaleństwo miłości ogarnie istotę ludzką, przekształca ono całkowicie porządek jej czynów i myśli. Pokrewne jest szaleństwo Boga. Szaleństwo Boga wyraża się w nieprzymuszonej potrzebie zgody i przyzwolenia ze strony człowieka”1.

Średniowieczne dzieło „Dzieje Tristana i Izoldy” stanowi idealny przykład ilustrujący powyższe słowa Simone Weil. Na fakt ten zwróciła również uwagę Jadwiga Mizińska. Autorka w książce „Imiona losu” pisze wprost: „Uznanie pewnego typu miłości za „szaleństwo” oznacza, że wyłącza się ją w ogóle z tak prostej i płaskiej kategoryzacji. Nawiasem mówiąc, stworzonej przez racjonalistów, którzy wszystko to, co nie mieści się w ich rygorystycznych standardach, wyrzucili poza ich margines i nzwali piętnującą (w ich mniemaniu) nazwą irracjonalizm. W ten sposób to, co wzbogaca egzystencję ludzką, nadaje jej blasku, głębi, barwy, ciepła, uległo zdeprecjonowaniu”2.

Czy tak właśnie nie jest omawianym tu romansem? Czy nie jest on przykładem szalonej miłości, która nie zna granic? Miłość sama jest przecież „ (...) siłą, żywiołem, który znosi wszelkie granice ustanowione przez rozum, a nawet – wydawałoby się – przez naturę. W szczególności tylko miłość jest w stanie pokonać granice granic – tę, która oddziela życie od śmierci. I o tej miłości, która jak gdyby rzuca siebie ponad przepaść, buduje niejako przęsło mostu poza śmierć, w stronę nieśmiertelności; tylko o takiej miłości powiedzieć można, iż jest „szalona”. Szalona w swej odwadze, ryzyku i szczególnej determinacji – determinacji zawierzenia czemuś, co jest nieśmiertelne, śmierci nie podlega, gdyż jest... nieśmiertelną miłością”3.

Jak pisze Władysław Kopaliński: „Miłość do Tristana rośnie w sercu Izoldy, ale do rozpaczy doprowadza ją jego obojętność, którą on odgrywa tylko przez lojalność dla króla, gdyż i on kocha Izoldę. Ona szuka wreszcie rozwiązania w śmierci ich obojga: każe Brangenie nalać zatruty napój do pucharu. Ta zaś, powodowana współczuciem, napełnia go napojem miłosnym. Tristan i Izolda wypijają kielich odkupienia. Lecz zamiast śmierci wiążą się dozgonną miłością i otwierają wzajem swoje serca. Izolda poślubia króla Marka, ale namiętność kochanków zmusza ich do potajemnych spotkań”4. I oto dochodzimy do dwóch wiodących motywów epoki średniowiecza. Oto Miłość i Śmierć w całej swojej okazałości. Szalone uczucie, które musi walczyć z licznymi przeszkodami. Czy okaże się silniejsze niż śmierć?

Zdaniem Mizińskiej motywy te jawią się jako dwie przyczyny specyficznej świadomości średniowiecznej. Są „ogniskami zapalnymi”5. „To one – pisze autorka – każdy z osobna i w relacji do siebie powodują, że jest ona ( epoka średniowiecza – przyp. K.P.) przeniknięta i podszyta głębokim niepokojem, naprężeniem uczuciowości będącej wyrazem „niespokojności serca”6. Czy rzeczywiście nie jest tak, że nad całą epoką wisi przekleństwo? Można kochać się, ale trzeba się tez bać. To właśnie memento mori, ta przestroga i przypomnienie o tym, ze gdzieś obok czai się zło, w tej najgorszej z możliwych form, czyli jako Śmierć (słynne dans macabre – taniec śmierci).
17 3 17