Napiszę (wymyślę) opowiadanie grozy składające się z 3 akapitów.

Recepta na opowiadanie grozy:
zamiast domu weź zamek, zamczysko
zamiast altany - jaskinię
zamiast westchnienia - jęk
zamiast lekkiego powiewu - wycie burzy
zamiast gładko ogolonego dżentelmena - rycerza
zamiast komplementów i wyznawania uczuć - szkielety, krzyki
zamiast zroszonego łzami listu - splamioną krwią magiczną księgę
zamiast starej gospodyni - czarownicę
zamiast ślubu - morderstwo o północy

Napiszę (wymyślę) opowiadanie grozy składające się z 3 akapitów.

3

Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-19T15:50:06+01:00
(akapit 1)Kiedyś, dawno dawno temu, żyła pewna kobieta, tak piękna, tak mądra, olśniewająca, że żaden mężczyzna nie mógł się jej oprzeć. Każy zakochiwał sie w niej po uszy! Miała piekne jasne, lśniące oczy, rózowe policzki i czerwone usta.
(akapit 2) Pewnego dnia zaczęła się dowiadywać, że zmarła jej matka, zmarł jej ojciec, jutro umrze. Nagle z czerwnonych ust zaczęła jej płynąć krew... dostawała pogróżki. Wtem wbiegł do jej domu mężczyzna w kominiarce, ubrany cały na czarno. Na jej twary pojawiło się przerażenie. Osoba w czarnym ubraniu podniósł rękę i położył na jej włosach. Ona krzyczała, nie wiedząc co robić..panikowała. Natomiast on złozył na jej ustach pocałunek. Wybiła 12. Dziewczyna nie mogła przestać jęczeć, lecz on położył dłoń na jej buzi i wykrzyknął " Wyjdź za mnie! Jeśli nie, zostaniesz na zawsze przeklęta!" Jednak ona stanowczo odmówiła, wiedząc, że jednak mężczyzna jej może zrobić krzywdę. " Nie?! Jak możesz!" krzyknął, a potem wyciągnął z kieszeni sznur i przywiązał ją do krzesła. "Masz natychmiast się zgodzić!!" wykrzyknął. Ona trzymała swojego zdania. Wtem mężczyzna zdjął kominiarkę, chwycił nóż... Przerażona kobieta wołała o pomoc. Zaczęła się burza. Pioruny trzaskały w zaklęte zamczyska. Jednym chwytem pociął dziewczynę. Rozlała się krew, a w czerwnonej plamie pojawiła się złota obrączka. Mężczyzna uciekł.
(akapit 3)Do dziś jest mowa o tym, że podobno w zaklętym zamku leży zaschnięta krew kobiety a w niej tkwi obrączka.
4 2 4
2010-03-19T16:01:50+01:00
Burza wstrząsała zamkiem Enkanderon. Ciemne, puste korytarze od czasu do czasu oświetlała błyskawica przecinająca granatowe niebo. Wydawało się, iż z ciemnych kątów szepczą głosy. To jednak nie przerażało lady Nadine, która trzymając w ręku świecznik, szła w kierunku głównej bramy. Nie mogła się powstrzymać na samą myśl o tym, co ją czekało. Już czuła ja języku smak świeżej, gorącej krwi. Jedyną osobą, jaką minęła po drodze była stara pani Stardhole. Wszyscy dziwili się, czemu Wielka Hrabina kłaniała się zwykłej zielarce. Ach, gdyby wiedzieli, czego nauczyła ją ta kobieta... Ileż nocy wpajała jej to, co teraz wie. Ileż to stron splamionych krwią ksiąg razem przejrzały... Szkielety iluż to ludzi spoczywają w jaskini u podnóży zamku... Wszyscy zginęli z ich ręki... Gdyby wiedzieli, że zwykła, drobna zielarka była tak na prawdę potężną wiedźmą...
Andervelt czekał na nią w umówionym miejscu. Gdyby mogła, wybuchła by śmiechem nad naiwnością tego młodzieńca. Taki młody, taki głupi, taki niedoświadczony... Jakże łatwo było go uwieść. Wystarczyły czułe, nic nie znaczące słówka, namiętne pocałunki i obietnice wspólnej przyszłości. Tak, wszystkim mężczyznom to wystarczyło. Czasem nawet nie mogła uwierzyć ilu to groźnych, nieugiętych rycerzy wpadło w jej słodkie sidła. Jednak nie dziwiła im się. Żadna kobieta w królestwie nie miała takiej urody jak ona, Wielka Hrabina na Enkanderon, wdowa po Pierwszym Hrabim, który zginął w dziwnych okolicznościach wiele lat temu. Jej blada skóra przynosiła na myśl płatki śniegu. Krwiste usta, wygięte w pogardliwy uśmiech. Duże, zielone oczy, okolone wachlarzem czarnych rzęs. Krucze loki, błyszczące zdrowym blaskiem. Tak... Nie ma się co dziwić, że mężczyźni tak łatwo dawali się podejść. A teraz ten młody rycerz stojący przed nią...Wzięła go za rękę i poprowadziła do swojej komnaty. Gdyby miała serce, z pewnością biłoby teraz szybko. Tak szybko, jak serce młodego rycerza, który był przekonany, że czeka go upojna noc w jej ramionach. Zaśmiała się w duchu.
Otworzyła drzwi swojej komnaty. Zdjęła pelerynę i odwróciła się do mężczyzny obdarzył ją uśmiechem i również zdjął swoje wierzchnie okrycie. Tym razem lady Nadine nie powstrzymała śmiechu. Powoli podeszła do młodziana. Usiadła mu na kolanach i pochyliła się, jakby chciała pocałować go w szyję. Jednak nie dotknęły go jej kształtne usta. Poczuł za to przeszywający ból, kiedy jej wampirze kły wbiły się w jego ciało. Krzyczał, próbując się wyrwać. Jednak kobieta wiedziała, że może krzyczeć do woli. Zaklęcie, które pani Stardhole rzuciła na jej komnatę nie przepuszczało na zewnątrz żadnych dźwięków. Nikt nie usłyszy przedśmiertnych wrzasków.
Wybiła północ. Jej uczta się rozpoczęła.
3 4 3
2010-03-19T17:10:27+01:00
(wstęp) Pewnego burzliwego dnia do zamku na wzgórzu wprowadził się mężczyzna imieniem Łil. Nie wzbudziło to zbyt dużego zainteresowania wśród ludzi, ponieważ co tydzień zamieszkiwał tamto wzgórze inny lokato, bo ponoć na owym wzgórzu kiedyś straszyło.
( rozwinięcie) Był to starszy, siwiejący, przygarbiony mężczyzna. Ubrany był w stare, brudne, wytarte jeansy i rozerwaną koszulę. Po pewnym czasie ludzie zaczęli się zastanawiać kim on jest, ponieważ rzadko pojawiał się w dolinie. Pewnego dnia postanowił zaprzyjaźnić się z tubylcami oni chętnie przyjęli nowego mieszkańca, ale nikt jeszcze nie wiedział, że to był podstęp.
)( ciąg dalszy rozwinięcia) Pół roku po przybyciu nowego mieszkańca miasteczka zaczęły znikać kobiety w niewyjaśnionych okolicznościach. Pewnego dnia do jednego z chłopców mieszkających nieopodal zamczyska przyjechał kolega. Postanowili obserwować nawiedzone miejsce, aby sprawdzić czy w nim naprawdę straszy. Ponastawiali aparaty, kamery, mikrofony i wiele innego sprzętu. Następnego ranka okazało się, że zaginęła następna kobieta. Chłopcy obejrzeli nagrania z kamer. Nagle jeden z nich zobaczył filmie jak jakaś postać z nożem w ręku wyjawia się z pod ziemi. Pokazawszy nagranie rodzicom zostali tylko wyśmiani. Postanowili dowiedzieć się co to było. Następną noc spędzili sprawdzając czy owa zjawa nie pojawi się znowu. Niestety nic nie zobaczyli. Po paru dniach na nagraniu znów pojawiła się postać. Była ona przygarbiona w wychodziła z zamczyska ciągnąc z sobą ciężki czarny wór. Wyruszyła w stronę starego opuszczonego lasu chłopcy postanowili ją śledzić. W środku gęstych zarośli owa zjawa zatrzymała się wyciągnęła łopatę i zaczęła kopać otwór w ziemi. Po zakończeniu danej czynności wrzucił on wór do ziemi i zakopał. W pewnej chwili jeden z chłopców przez przypadek przydeptał suchą gałązkę. Postać się przestraszyła, i coraz szybciej odchodzić. W pewnej chwili zaczęła biec i nagle się przewróciła szybko wstała, ale znacznie zwolniła oraz zaczęła kuleć. Chłopcy postanowili wrócić do domu, ale nie dawało im spokoju co jest w worku zakopanym w lesie. Następnego dnia pojechali wraz z mamą do sklepu okazało się, że jest długa kolejka więc chłopcy wyszli przed sklep i zaczęli rozmawiać o ostatniej nocy. W pewnej chwili ich rozmowa umilkła a wzrok przykul nowy mieszkaniec miasteczka a dokładniej chód którym się poruszał. Chłopcy zauważyli, że kulał tak samo jak postać z nocnej wyprawy. Zaczęli podejrzewać, że to właśnie Łil był postacią którą w nocy śledzili. Coraz bardziej nie dawało im spokoju co znajdowało się w worku którego się pozbył mężczyzna. Postanowili więc udać się do lasu wieczorem i sprawdzić co to jest. Zaczęło się ściemniać chłopcy przygotowali wszystko do nocnej wyprawy. Po dotarciu na miejsce dzieci zaczęły kopać. W pewnym momencie ukazały się im małe drzwi. Otworzyli je i natychmiast się odwrócili, ponieważ strasznie tam śmierdziało. Po mimo smrodu postanowili zajść na dół. Gdy byli już na dole okazało się, że jest tam wiele podobnych worków więc postanowili otworzyć kilka. Po małym rozcięciu pierwszego jeden z nich zauważył włosy. Po całkowitym rozcięciu ukazała się im cała zakrwawiona postać. W pewnej chwili usłyszeli jęki bardzo się przestraszyli znaleźli źródło dźwięku był to jest z worków. Natychmiast go otworzyli i ujrzeli ostatnio zaginioną, zakrwawioną kobietę. Szybko razem pobiegli do domu. Powiedzieli o wszystkim rodzicom i zadzwonili na policję.
( Zakończenie) Aresztowano mężczyznę, ale zabił się on w więziennej celi.Pod zamczyskiem znaleziono kości około 250 osób. Okazało się, że każdy z lokatorów zabił kilka osób oraz siebie. Do dziś nikt nie zamieszkał na zamczysku ani nie udał się do lasu.

Mam nadzieję, że się spodoba :)
Pozdrawiam :)
Przepraszam za błędy ( powtórzenia itp.)
4 3 4