Proszę o napisanie scenariusza Romeo i Juli . Chce aby grało 5 osób więcej roli żeńskich . Scenariusz ma być zgodny z dramatem Williama Shakespira. Z góry dziękuje i prosze aby było to napisanejak najszybciej mamy tylko czas do swiąt .. :))

1

Odpowiedzi

2010-03-19T16:02:15+01:00
Narrator:

Nad Kapuletich i Montekich domem

Spłukane deszczem, poruszone gromem,

Łagodne oko błękitu

Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,

Na rozwalone bramy do ogrodów,

I gwiazdę zrzuca ze szczytu

Cyprysy mówią, że to dla Julietty,

Że dla Romea - ta łza znad planety

Spada i groby przecieka;

A ludzie mówią, i mówią uczenie,

Że to nie łzy są ale że kamienie,

I - że nikt na nie czeka!

/C.Norwid: „W Weronie”/


Oto obsada naszego przedstawienia: Julia, Romeo, Merkucio, "Facet" i ja - Narrator.

Narrator:

„Drwi z blizn, kto nigdy nie doświadczył ran.

Lecz cicho! Co za blask strzelił tam z okna!

Ono jest wschodem , a Julia jest słońcem!

Wzejdź, cudne słońce, zgładź zazdrosną lunę,

Któraż zbladła z gniewu, żeś ty jesteś

Od niej piękniejsza /.../

To moja pani, to moja kochanka!

O! Gdyby mogła wiedzieć, czym jest dla mnie!

Przemawia, chociaż nic nie mówi; cóż stąd?

Jej oczy mówią, oczom więc odpowiem. /.../

Patrz, jak na dłoni smutne wsparła liczko!

O! gdybym mógł być tylko rękawiczką,

Co tę dłoń kryje!

Ach!

Cicho! Coś mówi.

O! mów, mów dalej, uroczy aniele”

/W. Szekspir: Romeo i Julia; akt II, scena 2 /



SCENA 1

dzwonek; Julia i Romeo rozmawiają przez komórkę

Julia: Romeo? To ty, kochanie?

Romeo: Jak nie, jak tak. To ja.

Julia: Ja to ty, ty to ja, kto zadzwonił, ty, czy ja?

Romeo: Hmmm... Poczekaj, muszę się zastanowić. /odkłada komórkę, myśli/

Mam na to czas, przecież po piątej minucie rozmawiam z ukochaną za totalną darmochę.

Julia: No, myśl szybciej, bo kasiorę zabulimy !

Romeo: Coś ty, przecież mamy jeszcze 197 darmowych minut !

Julia: No dobra, to porozmawiajmy o czymś poważniejszym... Romeo, czy ty wiesz

jaki jutro jest dzień?

Romeo: Piątek?

Julia: Nie o to pytam. Rusz głową, to szczególny dzień !

Romeo: Dzień Łosia?

Julia: Pudło, spróbuj jeszcze raz.

Romeo: Spoko, wiem, wiem.

Julia: / bardzo szybko i cienkim głosem/ No, jak to, Romeo, nie wiesz? Romeo, czy ty mnie w ogóle kochasz? Romeo, Romeo, czy my zawsze musimy się kłócić?

Romeo: Jak nie, jak tak.

Julia: Masz jeszcze dwa koła ratunkowe: telefon do przyjaciela i pół na pół. Nie chcę

cię widzieć póki się nie dowiesz !!!



wyłącza demonstracyjnie komórkę, opuszcza scenę

Narrator:

„ Po tysiąc

Razy niedobra tam, gdzie ty nie świecisz.

Jak żak, gdy rzuca książkę, tak kochanek

Do celu swego pospiesza wesoły;

A gdy nadejdzie z kochanką rozstanie,

Wlecze się smutnie, jak ów żak do szkoły”

/Akt II , scena2/



SCENA 2

zrozpaczony Romeo dzwoni do przyjaciela

Romeo: Się masz Merkucio, jaki jutro jest dzień?

Merkucio: No, jak to jaki?! Piątek, 14 lutego, Walentynki. Zapomniałeś?

Romeo: O nie! Nie zdążyłem wyprać starych sztucznych róż, które daje jej co roku.

Co ja teraz zrobię?! Jestem spłukany... To musi być rozwiązanie szybkie i

naprawdę tanie.

Merkucio: Ty, stary, leć do Komara. Tam można kupić Kwiatol do prania sztucznych

róż. Tylko 99 groszy netto.

Romeo: Dzięki, lecę!

Wybiega

Narrator:

„Muszę, zaprawdę, i po to przyszedłem.

A ty nie drażnij człowieka w rozpaczy;

Zostaw mię, odejdź /.../

I zadrżyj. Błagam cię na wszystkie względy,

Nie ściągaj nowych grzechów na mą głowę,

Doprowadzając mnie do pasji

/ Akt V, scena 3/



SCENA 3

Romeo przychodzi do Julii, puka, Julia otwiera drzwi. Romeo wyjmuje zza pleców pęk czerwonych, sztucznych róż

Julia: Nowe?

Romeo: Nie, wyprane w Kwiatolu.

Julia: Och, Romeo, jak mogłeś! Czy ty mnie w ogóle kochasz?

Romeo: To ty jeszcze pytasz? Przecież co roku przynoszę ci róże!

Julia: Miłość nie na tym polega!!!

Romeo: A na czym?

Julia: Nie zniosę tego dłużej!

Romeo: Czego?

Julia: No nie, przegiąłeś!!



wzburzona Julia odchodzi kilka kroków i spotyka jakiegoś „faceta”, który wręcza jej czerwoną różę



”Facet”: To dla ciebie, ślicznotko!

Julia: Prawdziwa?

„Facet”: Ależ oczywiście!

Romeo: wtrąca ironicznie tere - fere

„Facet”: Mówisz tak z zazdrości, bo nie wpadłeś na to, że można kupić prawdziwą

różę, a nie jakiś tam stary, zużyty bukiet!

Romeo: To nie moja wina, że byłem spłukany!

„Facet”: Trzeba było wziąć pożyczkę w Prezydencie, w 48 godzin, bez żyrantów. To

wydatek, który się opłaca, bo możesz kupić to, co najlepsze!



Julia wącha „faceta” i mówi z zachwytem...



Julia: Pakler ... po tym poznasz prawdziwego mężczyznę.



Julia bierze „faceta” pod rękę, odchodzą razem, a Romeo zostaje sam.



Narrator:

„ Widzimy miejsce strasznego nieszczęścia,

Lecz w jaki sposób doszło tu do niego,

Tego nie można pojąć bez objaśnień.”

/Akt V, scena 3/

Romeo: Czym ja na to zasłużyłem?

Do kochanej zadzwoniłem.

Róże nawet jej wyprałem,

Prawie zeta zmarnowałem,

I nic na tym nie zyskałem

Teraz nie mam z kim pogadać,

A sam z sobą - to żenada!



Narrator: Morał z tego płynie taki:

Gdyby Romeo pamiętał o tym, że miłość należy okazywać przez cały rok, a

nie tylko przypominać sobie o niej w Walentynki, to na pewno miały z kim

rozmawiać !


.. nie wiem czy to jest to .. to jest bardzieej takie śmieszne .. ale mysle ze choc trosze pomogłam .. ;]
2 5 2