Odpowiedzi

2010-04-03T10:58:46+02:00
„Quo Vadis” Jerzego Kawalerowicza to prawdziwa gratka dla miłośników świata antycznego oraz twórczości Henryka Sienkiewicza! Akcja filmu ma bowiem miejsce w Starożytnym Rzymie, jak to „nakazuje” pierwowzór dla scenariusza, którym jest oczywiście bestsellerowa powieść naszego noblisty.
Dzieło Jerzego Kawalerowicza nieco mnie zaskoczyło. Oczywiście pozytywnie. Przede wszystkim muszę pogratulować Michałowi Bajorowi znakomitego powrotu na ekrany kin. Sposób, w jaki zagrał despotycznego Nerona niezwykle mi się podobał. Nie można również nie wspomnieć o Petroniuszu, którego zagrał Bogusław Linda. Aktorowi, który dotychczas kreował głównie role „amerykańskich twardzieli” – i z kimś takim właśnie go kojarzono, mistrzowsko udało się zmienić sposób, w jaki postrzega go widz. Kolejną znakomitą kreację stworzył Jerzy Trela – Chilon w każdym momencie filmu jest niezwykle realistyczny, a chwilami nawet zabawny.
Innym aspektem filmu, który chciałbym docenić jest scenografia. Rzym wygląda po prostu pięknie! W jednej ze scen dosłownie poczułem się zupełnie tak, jak gdybym cofnął się w czasie o 2000 lat.
Niestety, „Quo Vadis” nie ustrzegło się też potknięć. Najbardziej rzucającym się w oczy było obsadzenie w roli „pary miłosnej” Magdaleny Mielcarz oraz Pawła Deląga. O ile kreację Ligii mogę znieść, a nawet momentami mi się podoba, to Paweł Deląg w żadnej ze scen nie pasuje mi do roli Marka Winicjusza. Kolejną rzeczą, który wytknę ekipie filmowej są efekty specjalne. Nie są one takie złe we wszystkich scenach (bo na przykład te w scenie walki Ursusa z bykiem są świetne), ale w niektórych są wręcz żałosne – kto w ogóle wpadł na pomysł, aby w ogrodach Nerona na stosach płonęły lalki?! Jestem świadomy, iż być może brak funduszy („strawionych” np. przez scenografię) zmusił reżysera do zrezygnowania z efektów komputerowych, ale te kukły mogłyby być przynajmniej filmowane w taki sposób, aby nie było ich widać tak dokładnie.
Niesmak wzbudziła natomiast we mnie scena „walki” bezbronnych Chrześcijan z lwami. Najgorszy był fragment, w którym matka podaje swoje dziecko innej kobiecie, aby ta uciekła z nim z areny, a następnie moment, w którym to dziecko jest nagle wyrywane z rąk kobiety, a następnie rozszarpywane przez zwierzęta. Po zobaczeniu tego okrucieństwa naprawdę zrobiło mi się niedobrze.
Końcówka filmu podobała mi się, była żywa i dramatyczna. Nie rozumiem jedynie intencji Jerzego Kawalerowicza w „uwspółcześnianiu” sceny końcowej, bo wydaje mi się, iż panorama Rzymu celowo została sfilmowana taka, jaką jest teraz.
Uważam, iż „Quo Vadis” jest filmem ciekawym, aczkolwiek gdyby nie te drobne „potknięcia” byłby na pewno filmem bardzo ciekawym...