Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-21T13:54:07+01:00
Szkoła jaka jest każdy widzi. Ot, dwa piętra, cegły. Jednak budynek jak budynek. Ani teraz ani w przyszłości nikt nie będzie jej szanował tak, jak sobie na to zasłużyła.
Ten dzień był wyjątkowo pochmurny. Ciemne chmury nadciągały ze wszystkich stron przysłaniając uroki wschodzącego słońca. Zaczął padać gęsty deszcz tworząc na chodnikach ogromne kałuże. Z najnowszego modelu samochodu szybującego wyskoczyło ubrane na srebrno rodzeństwo w kostiumach i na butach z koturnami- cóż, był to hit tej jesieni. Ludzi stylizowanych na lata 80-te XX wieku można było spotkać na każdym rogu. Mnożyli się i tłoczyli. Było ich pełno. To nie była już dawna Polska, ani dawna szkoła. Dziś, w 2110 roku królowało skąpstwo, zarozumialstwo i nienawiść. Słowo "przyjaciele" nie było tak znane jak kiedyś. W tych czasach osoba prawdomówna była po prostu ofiarą nie mającą racji bytu. Tu tylko rodzina trzymała się razem podtrzymując swoją rangę i nie mogąc zawieść rodziców. W prawdzie rodzinna miłość motywowana była chęcią zysku, jednak to najlepsze uczucie jak w tych czasach powszechnie występowało.
-Hej, ofiaro!- dziewczyna usłyszała za sobą krzyk jej najgorszego i znienawidzonego wroga.
Zgrzytając zębami ledwo odwróciła się do oprawczyni by pokazać jej, że jest nikim, nic nie wartym śmieciem, gdy nagle upadła na ziemię. Wściekła i obolała wstała z podłogi i odepchnęła od siebie prowokatorkę. Chciała uciec i płakać- ale nie mogła. W końcu "Co powiedzą rodzice?"- myślała "Nie mogę ich zawieść. Jesteśmy potęgą i nie pozwolę, żeby to tłuste czupiradło wchodziło mi w drogę."
Wyzwiska poleciały ze wszystkich stron. Wokoło nich zebrał się spory tłumek wrzeszczących gapiów. Niestety, Aurora- bo tak nazywała się ofiara- nie umiała się ani bić ani nie była pokaźnych rozmiarów, więc dla uniknięcia bójki zadarła głowę do góry i podniosła rękę.
-Innym razem się policzymy- warknęła i wyszła z okrążającego ją okręgu słysząc za sobą śmiech widzów.
Była na siebie wściekła. "Jak mogłam? Na pewno bym wygrała"- tłumaczyła sobie. I choć zachowała się najbardziej honorowo jak umiała nie mogła wybaczyć sobie tej hańby.
-No to się popisałaś, siostra- wrzasną na nią brat- Brawo. Rodzice będą dumni- zakpił
Aurora i jego zawiodła. Przecież są rodziną- skoro ona jest tchórzem, on też na pewno jest- i mimo że nie była to prawda, większość tak właśnie myślała.
Na lekcjach wieść o porażce Aurory okrążyła mury szkoły. Przenosiła się z potężnych korytarzy do małych klas. Z porysowanych ławek do zbutwiałych, skrzypiących drzwi. Z piętra na piętro. Wkrótce wiedziała o tym cała szkoła.
-Pięknie. Wszyscy o tym wiedzą- szepną na przerwie do przegranej brat- Ale nie martw się. Ja to załatwię- powiedział, a w jego oku widać było iskrę nadziei. "Tak! Oto nadarza się okazja do zemsty!"- zawtórował sobie i szybkim krokiem podszedł do stojącej na krawędzi schodów prowokatorki bójki.
-Z nami się nie zadziera- powiedział i z całej siły popchnął ją do tyłu.
Dziewczyna upadła plecami na schody. Później zjawiła się karetka, zbiegła rodzina, były przesłuchania, śledztwa, siedzenie u dyrektora.
Nikt nie wydał Kamila, mimo że to on był sprawcą całego zajścia. "W końcu chciał uratować honor rodziny"- tłumaczyli sobie obserwatorzy. Aurora pod ciągłym wpływem rodziny również nie szepnęła pary z ust. Było jej ciężko, ale nie mimo wszystko nie wydała brata, który z braku odwagi cywilnej nie przyznał się.

Myślę, że pomogłam :)
Pozdrawiam.
2 5 2