Odpowiedzi

2010-03-22T10:30:52+01:00
Wybrałam się na mecz koszykówki z wielką nie chęcią. Byłam przekonana że będzie tam wiało nudą. Ale to co tam się wydarzyło było bardzo wielkim zaskoczeniem! Opowiem od początku. Tak więc razem z moimi znajomymi zajeliśmy nasze miejsca i szybko wtopiliśmy się w resztę kibiców. Razem z innymi niecierpliwie wyczekiwałam aż mecz się rozpocznie. Gdy to nastapiło wszyscy wstali i zaczęli razem wiwatować. Nie byłam obojetna i dołączyłam do tych radosnych okrzyków. Nastrój znacznie mi sie poprawiał. W powietrzu było czuć ducha walki i chęc zwycięzstwa.
PIerwsza połowa szybko minęła. Szczerze to nawet nie zauważyłam kiedy. Było tyle zwrotów akcjii i nie raz gdy przeciwna drużyna stawała pod bramką naszych to serce stawało mi w gardle i krople potu pojawiały sie z przejęcia na czole. Nasi jednak byli mocnymi przeciwnikami i moja euforia i ogólne szczescie rosło wraz z liczbą punktów na tablicy. Pod koniec pierwszej połowy przeciwnik z drużyny gości sfaulował naszego gracza. Ależ wtedy wzrosła we mnie flustracja i gniew. łzy same napłynęły mi do oczu bo był to nasz najlepszy zawodnik i w dodatku główny napastnik bez którego zwyciestwo nie było możliwe. Ale zawodnik szybko doszedł do siebie i znów byłam pełna nadziei. Druga połowa była trochę nudna bo nie było wiele ciekawych akcjii przez co byłam trochę zawiedziona i ogólnie zniechęcona. Mecz zakonczył sie naszym zwycięstwem przez co byłam ogromnie szczesliwa i razem z innymi w gestach radosci zaspiewaliśmy hymn naszej drużyny.