Odpowiedzi

2010-03-22T21:50:18+01:00
Pierwszy przemówił dziadek życząc wszystkim smacznego, ale mama nie wytrzymała ani chwili w ciszy i zaczęła chwalić babcię za potrawy, powiedziała, że poprosi od niej przepis i wtedy się zaczęło, że ta dzisiejsza młodzież to taka siaka i owaka, słuchałam tego wszystkiego z zaciśniętymi wargami. Tata dość jednoznacznie się ustosunkował powiedział, że młodzi ludzie są bezczelni i aroganccy,swoje trzy grosze wtrąciła babcia stwierdzając, że nawet miejsca nie ustąpią, a dziadek w ogóle wygłosił kazanie potępiając wszystko co robią nastolatkowie, wykrzyczał, że tylko malują mury i słuchają brzydkiej muzyki, natomiast mama oświadczyła, że to bunt i wiek dojrzewania. Mówiła dość rozsądnie gdyby nie to, że wszystko krytykowała. W końcu nie wytrzymałam i wtrąciłam się do debaty,krzyknęłam a kto niby do tego wszystkiego dopuścił, kto tych ludzi wychował, że teraz są tacy. . . Zapadła cisza jak makiem zasiał, grzecznie podziękowałam za pyszny obiad i wyszłam do swojego pokoju.