Odpowiedzi

2010-03-23T07:16:44+01:00
Penwgo dnia zosia i krysia wybraly sie na jagody .. dzien nie byl zbyt sloeneczny, dlatego dziewczeta zaopatrzyly sie w cieple kurtki, kalosze i oczywiscie koszyczek ... gdy znalazlay sie na skraju zlasu oczarowal je ten mroczny, a zarazem zapierajacy dech w piersiach widok .. posrod krzakow glowke wystawilam sarenka, ktora na widok dziewczyn pomknela w glab lasu ... bylo slychac swiergot ptakow i szum drzew ..
- szkoda ze nie mieskamy w lesie .. westchnela krysia
- och, jak przyjemnie byloby calymi dniami wyslaciwac szelestu galazek i czuc zapach sosny ...
dziewczeta zapomnialy o glownym celu swojego przybycia do lasu .. Marzyly tak, i marzyly ... dopiero gwaltowny poszum drzew wyrwal dzieczyny z krainy marzen i szybko powrocily do rzeczywisctosci ..
nad nimi rozposcieralay sie ciemne chmury, ktore nie wrozyly nic dobrego ...
wziely sie porzadnie za zrywanie jagod, bo chcialy unikanac deszczu .. gdy koszyczek byl juz prawie pelny, zaczelu sapdac ogromne krople wody .. dzieczeta z calych sil pedzialy do domu .. wbiegly na ganek cale przemoczone i wystarsozne, gdyz zaczely hukac pioruny i pojawily sie iskry n niebie ..

Mama wyszla i przygarnala dzieczeta do domu... Taka wyprawa dala duzo do myslenie : ze najpeirw nalezy wykonac obowaizek a dopiero potem mozna pozwolic sobie na chwile wytchnienia



ps. przepraszam za bledy ale pisze bardzo szybko i czasem sie pojawiaja
1 5 1