Odpowiedzi

2010-03-24T16:36:20+01:00
Dzisiejszy Polak patrzy na Syberię jak na miejsce narodowej martyrologii, oczami nieszczęśników, którzy przeszli przez piekło stalinowskich gułagów. Rozdziały wcześniejsze są dziś nieco zapomniane. Pamiętamy może jeszcze o XIX-w. więźniach politycznych, ale oni stanowili ledwie pewien procent tych, których carski wymiar sprawiedliwości wysłał w "brząkadłach na białe niedźwiedzie" dla odcierpienia orzeczonej kary lub zesłanych w trybie administracyjnym. Na Syberię trafiła też ogromna rzesza przestępców kryminalnych, dlatego warto -- choć pokrótce -- omówić rolę Sybiru w systemie represji karnej ubiegłego wieku.

Polski rozdział zsyłki i katorgi zaczął się od jeńców wojennych, których umieszczano na Syberii już w XVII w. ; zdarzało się to wówczas sporadycznie. Pierwsza, najliczniejsza grupa to konfederaci barscy zesłani tam przez Katarzynę II, a zwolnieni potem przez jej następcę Pawła I; ich liczbę ocenia się na kilka bądź kilkanaście tysięcy. Między nimi był August Beniowski, który wsławił się następnie brawurową ucieczką z Kamczatki, co zadziwiło całą Europę.

Ich śladem poszła bliżej nie określona liczba jeńców z okresu napoleońskiej kampanii, potem uczestnicy powstania listopadowego i późniejszych spisków. Niektórych wyprawiano na Sybir w drodze łaski, gdy car zamienił im karę śmierci na zesłanie.

Około dwudziestu tysięcy osób skazano na katorgę (część trafiła na Zakaukazie) w wyniku represji po powstaniu styczniowym; reszcie z tych, którzy przeżyli, darowano karę na mocy amnestii w 1883 r. Potem, w latach osiemdziesiątych, i jeszcze późniejszych, wytaczano procesy rewolucjonistom (m. in. działaczom "Proletariatu") ; wśród zesłanych wówczas znalazł się Bronisław Piłsudski, a wkrótce na Syberię dostał się i jego brat Józef.

W związku z intensywną rusyfikacją "Priwislinja" po 1863 r. poszło na Sybir wiele osób, które sprzeciwiały się tej polityce, w tym wielu księży. Tych skazywano zresztą i za spiski, i za przeciwstawianie się rusyfikacji, zwłaszcza na terenach wcześniej wcielonych do Rosji, jako że traktowano je jako "rdzennie" ruskie i prawosławne; unici i katolicy byli tam tępieni i prześladowani. W opartej na źródłach pracy, jaką jest książka Michała Janika "Dzieje Polaków na Syberii", doczytać się można, że po powstaniu styczniowym samych tylko księży skazano ponad trzystu na zesłanie, z czego około dwustu na Syberię, bądź to na ciężkie roboty, bądź na osiedlenie. Z imiennego wykazu sporządzonego w 1881 r. wynikało, że mimo zgonów i amnestii na Syberii i w głębokiej Rosji przebywało wówczas 269 duchownych.

To wszystko byli "zesłańcy państwowi", jak określano więźniów politycznych skazanych za zdradę, spiski, występowanie przeciw władzy i nieprawomyślność. Ich losy są dość dobrze udokumentowane, chociażby we wspomnianej przedwojennej jeszcze książce Michała Janika, wznowionej w 1991 r. , a opartej na licznych pamiętnikach zesłańców politycznych. Tymczasem los przestępców kryminalnych, poza wzmiankami w tych wspomnieniach, tonie w niepamięci, a przecież warto wiedzieć, że w XIX w. , zwłaszcza w jego drugiej połowie, katorga syberyjska stanowiła ważny środek karny w zwalczaniu przestępczości pospolitej.