Odpowiedzi

2010-03-24T16:43:09+01:00
III RP zaczynała się z wysokiego C, patriotyzmu, niekompetencji, ogromnej korupcji i przypadkowych karier ludzi, których nazwiska dzisiaj czytamy na liście najbogatszych Polaków. Czy mogło być inaczej?

Hegel twierdzi, że nie. Wszystko jest koniecznością do chwili, która się stała. A to, co potem, czyli od teraz do bliżej lub dalej wyobrażonej przyszłości, jeszcze nie istnieje. Więc jest dywagowaniem o Niczym.

Chcę zwrócić uwagę na kilka wątków życiorysu człowieka, który wykuwał III RP, a którego największym wkładem jest zakup F-16 dla naszej armii, robił to jako negocjator, a tak naprawdę lobbysta i za ten kontrakt otrzymał niebagatelną sumę kilkunastu milionów dolarów. Zapłacił jeszcze inną cenę, raczej nie wycenianą, mianowicie zawał serca, odejście żony, przez kolejne trzy lata powtórnej nauki pisania.

Jego życiorys, bądź innych podobnych mu ludzi, którzy byli uwikłani na samej górze w "proceder" tworzenia III RP winny stać się materiałem na powieść. Winny, ale wiem, że tak nie będzie. Realistyczna literatura nie radzi sobie z takimi gorącymi tematami. Publicystyka i reportaż dość szybko żółkną, nabierają w warstwie języka sepii, czyli niestrawności dla podniebienia czytelnika.

Niemniej chcę zanotować wyimki z tego życiorysu, bo on wciąga, pulsuje sprzecznościami, niedopowiedzeniami, a sam autor, bo to on o sobie dziennikarzowi opowiada, niekoniecznie musi być wiarygodny, gdy opisuje siebie. Zresztą w tym kształcie nie jest ważne. Ważne są jego spostrzeżenie, weryfikują jeszcze raz zjawisko początków III RP. A był ten człowiek na samym początku polskiej suwerenności.

Człowiek w zasadzie przypadkowy. Trzymając się Hegla: jednak nieprzypadkowy.

Michał Wojtczak. Poznaniak, po studiach na energetyce jądrowej, najpierw pracuje ośrodku naukowym przy H. Cegielskim, szybko jednak w połowie lat 80. przystępuje do własnego biznesu, robi uprawnienia budowlane i projektuje domki kanadyjskie.

W 1989 roku ma 32lata. Sytuował się poza opozycją i "Solidarnością", uczestniczy jednak w posiedzeniach poznańskiego KIK-u. Niespodziewanie dla siebie zostaje "klepnięty", jako kandydat do Sejmu kontraktowego.

W rezultacie tego dostaje propozycję w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Podobno proponowano mu tekę ministra przemysłu. Nie czuje się na siłach, aby temu podołać. Wchodzi jednak do rządu, najpierw w randze wiceministra rolnictwa, a potem wiceszefa resortu przemysłu.

Nie zna się on, Wojtczak, jak i jego szef, specjalista od inseminacji bydła, na rolnictwie. Trzeba wszystko przekształcać, tworzyć od podstaw Agencję Rynku Rolnego, przyznawać przede wszystkim koncesje. Monopole państwowe odgrażają się, z kolei biznesmeni przychodzą po pozwolenie na obrót mięsem, bądź innym towarem: alkoholem, papierosami. Przychodzą z walizkami pełnymi pieniędzy.

Wojtczak wyrzuca ich za drzwi. Gdyby wówczas donosił do prokuratury, musiałby cały czas w niej siedzieć.

Potentat gorzelniany z Warszawy przychodzi z walizką pełną gotówki, chce kupić od razu dwa Polmosy. Wojtczak wyrzuca go za drzwi. Dzisiaj ten biznesmen jest wielce szanowany, robi ogromne interesy w kraju i za granicą.

Ktoś te koncesje jednak przyznał za sowitą gratyfikacją, czytaj: łapówką.

Wojtczak na korytarzach ministerstwa spotykał Andrzeja Leppera, wtedy słuszny głos protestu rolników i pracowników PGR, którzy w pierwszych latach transformacji ponieśli największe koszty.

Wojtczak przechodzi jeszcze do ministerstwa przemysłu, gdzie też zajmuje się pracą od podstaw, czyli tworzeniem prawa dla small-biznesu. Z tego powstają najpierw szczęki, stragany, z których powyrastają poważni biznesmeni.. Nie wchodzi już do następnego rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego, choć miał takie propozycje.

Wojtczak idzie na swoje, zostaje pierwszym oficjalnym lobbystą w Polsce.

To jego słowa, że "każdego można kupić". Widział kupujących i kupowanych. Uważa, że sprawy, które widział w tamtym czasie, gdyby wyszły na wierzch, wywróciłyby dzisiaj każdy rząd. Ci kupujący i kupowani są we wszystkich ugrupowaniach politycznych.

W 1998 roku poproszony został przez rząd Jerzego Buzka, aby stanąć na czele zespołu, który ma zadecydować o największym kontrakcie wojskowym w dziejach Polski, warty miliard dolarów. W rezultacie niego mamy F-16 na polskim niebie.

Wojtczak dostaje za tę pracę kilkanaście milionów dolarów i zawał.

To tylko jeden z bardzo wielu życiorysów tych, którzy decydowali o kształcie III RP. Wojtczak podobno nie dał się skorumpować. Tak sam utrzymuje. Na pewno inni mają odmienne zdanie.

Opisany w takim skrócie bohater pierwszych lat III RP to materiał na literaturę traktująca o tamtym okresie. Materiał na pewno fascynujący, lecz trudny, bo bardzo blisko do łatwych osądów.

A tego nie znoszę.

Dopowiem tytuł tego wpisu, bo jest on "zawieszony", niedokończony. "Początki III RP - korupcja, niekompetencja, przypadkowość karier, a jednak transformacja się udała".
2 1 2