Odpowiedzi

2010-03-24T18:36:09+01:00
Pewnego ranka mała dziewczyna wstała z łóżka zobaczyła że na podłodze jest krew . Zbiegła na dół zobaczyła że jej rodzice są zamordowani.Szybko wybiegła z domu, biegnąć natknęła sie na czlowieka z zmodyfikowaną twarzą z sikierą w ręce . On zabił ją .
1 5 1
2010-03-24T18:36:46+01:00
Burza wstrząsała zamkiem Enkanderon. Ciemne, puste korytarze od czasu do czasu oświetlała błyskawica przecinająca granatowe niebo. Wydawało się, iż z ciemnych kątów szepczą głosy. To jednak nie przerażało lady Nadine, która trzymając w ręku świecznik, szła w kierunku głównej bramy. Nie mogła się powstrzymać na samą myśl o tym, co ją czekało. Już czuła ja języku smak świeżej, gorącej krwi. Jedyną osobą, jaką minęła po drodze była stara pani Stardhole. Wszyscy dziwili się, czemu Wielka Hrabina kłaniała się zwykłej zielarce. Ach, gdyby wiedzieli, czego nauczyła ją ta kobieta... Ileż nocy wpajała jej to, co teraz wie. Ileż to stron splamionych krwią ksiąg razem przejrzały... Szkielety iluż to ludzi spoczywają w jaskini u podnóży zamku... Wszyscy zginęli z ich ręki... Gdyby wiedzieli, że zwykła, drobna zielarka była tak na prawdę potężną wiedźmą...
Andervelt czekał na nią w umówionym miejscu. Gdyby mogła, wybuchła by śmiechem nad naiwnością tego młodzieńca. Taki młody, taki głupi, taki niedoświadczony... Jakże łatwo było go uwieść. Wystarczyły czułe, nic nie znaczące słówka, namiętne pocałunki i obietnice wspólnej przyszłości. Tak, wszystkim mężczyznom to wystarczyło. Czasem nawet nie mogła uwierzyć ilu to groźnych, nieugiętych rycerzy wpadło w jej słodkie sidła. Jednak nie dziwiła im się. Żadna kobieta w królestwie nie miała takiej urody jak ona, Wielka Hrabina na Enkanderon, wdowa po Pierwszym Hrabim, który zginął w dziwnych okolicznościach wiele lat temu. Jej blada skóra przynosiła na myśl płatki śniegu. Krwiste usta, wygięte w pogardliwy uśmiech. Duże, zielone oczy, okolone wachlarzem czarnych rzęs. Krucze loki, błyszczące zdrowym blaskiem. Tak... Nie ma się co dziwić, że mężczyźni tak łatwo dawali się podejść. A teraz ten młody rycerz stojący przed nią...Wzięła go za rękę i poprowadziła do swojej komnaty. Gdyby miała serce, z pewnością biłoby teraz szybko. Tak szybko, jak serce młodego rycerza, który był przekonany, że czeka go upojna noc w jej ramionach. Zaśmiała się w duchu.
Otworzyła drzwi swojej komnaty. Zdjęła pelerynę i odwróciła się do mężczyzny obdarzył ją uśmiechem i również zdjął swoje wierzchnie okrycie. Tym razem lady Nadine nie powstrzymała śmiechu. Powoli podeszła do młodziana. Usiadła mu na kolanach i pochyliła się, jakby chciała pocałować go w szyję. Jednak nie dotknęły go jej kształtne usta. Poczuł za to przeszywający ból, kiedy jej wampirze kły wbiły się w jego ciało. Krzyczał, próbując się wyrwać. Jednak kobieta wiedziała, że może krzyczeć do woli. Zaklęcie, które pani Stardhole rzuciła na jej komnatę nie przepuszczało na zewnątrz żadnych dźwięków. Nikt nie usłyszy przedśmiertnych wrzasków.
Wybiła północ. Jej uczta się rozpoczęła.