Odpowiedzi

2010-03-24T19:26:36+01:00
Byłam racjonalistką. Nie wierzyłam, ze można się nagle zakochać. Uważałam,ze miłość musi narodzić się powoli, stopniowo. Tak, żeby obie strony dobrze się poznały i nabrały do siebie zaufania. Jednak każdego niedowiarka doścignie strzała amora. Tak było także w moim przypadku.
Wszystko zaczęło się tak niewinnie. Nikt nie przewidziałby. co się stanie. Jak zwykle, po lekcjach szłam z moją przyjaciółką Kamilą do domu. Gdy przechodziłyśmy przez drogę, nie zwracałam uwagi na otoczenie. Z uwaga słuchałam Kamili, która opowiadała mi jakiś ciekawy film. Nagle usłyszałam szybkie "Uważaj!" Nie zdążyłam zareagować, ktoś zepchnął mnie z ulicy na pobocze. Był to młody chłopak, powoli pomógł mi wstać. Wtedy mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Miał niewiele więcej lat niż ja, krótkie czarne włosy i piękne niebieskie oczy. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nie mogłam oderwać wzroku od tych dwóch, błękitnych jezior. Nagle chłopak odezwał się:
-Nic ci się nie stało? Prawie wpadłaś pod samochód.
-Nie, nic. Dzięki za pomoc.
-Nie ma za co-nieznajomy uśmiechnął się. Jego uśmiech był przepiękny. Wychodził z kącika ust i stopniowo rozprzestrzeniał się na całą twarz, po chwili śmiały się nawet jego oczy. To był zachwycający widok.
-Jak się nazywasz?-zapytał
-Emilia, a ty?
-Robert. Miło mi cię poznać. Przez chwile patrzyliśmy na siebie. Nagle odezwała się Kamila:
-Emilka, możemy już iść? Spieszę się do domu.-Zapomniałam o niech przez to całe zamieszania, ale zal mi było zostawiać Roberta. Nie wiedziałam co zrobić. Jednak on rozwiązał sprawę.
-Może podałabyś mi swój numer? Moglibyśmy się spotkać. -zaproponował.
-Jasne-podyktowałam mu mój numer.
-Napiszę. Cześć.
-Cześć.- ruszyłam w stronę domu. Kamila robiła cały czas dziwne miny.
-Co się stało? -zapytałam
-Zakochałaś się!-krzyknęła zadowolona
-Nie prawda!-zaprzeczyłam
-Już przestań, widziałam jak na niego patrzyłaś.-nie odezwałam się na ten temat. Nie chciałam się z nią kłócić. Jednak, gdy wróciłam do domu myśli o Robercie nie dawały mi spokoju. Zniecierpliwiona czekałam na jakaś wiadomość od niego, ale ta nie przychodziła. W brzuchu czułam tysiące motyli, pierwszy raz w życiu. Starałam się oddalać od siebie myśl, ze prawdopodobnie się zakochałam, jednak to nie było takie łatwe. Miałam ochotę cały czas śpiewać. Następnego dnia dostałam upragniona wiadomość. Robert napisał, że chciałby się ze mną spotkać. Od razu się zgodziłam. Ustaliliśmy termin:piątek o 12, tam, gdzie się poznaliśmy. Z utęsknieniem oczekiwałam piątku. W końcu nadszedł. Byłam zdenerwowana. Chciałam jak najlepiej wyglądać. Już na mnie czekał. Był taki uroczy. Uśmiechnął się i zabrał mnie do parku. mieliśmy wiele wspólnego. Cały czas rozmawialiśmy. W końcu było już późno. Robert odprowadził mnie do domu. Pocałował w policzek na pożegnanie. Od tego czasu zaczęliśmy się regularnie spotykać. Tak fajnie się z nim rozmawia!
Teraz ja i Rober jesteśmy parą. Już nigdy nie powiem, ze nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Robert opowiadał i, ze od razu mu się spodobałam. W końcu jestem szczęśliwa.
2 4 2