Odpowiedzi

2010-03-24T18:58:05+01:00
A: Cześć Harry . Na początku chciałam podziękować ci za to, że zgodziłeś się na ten wywiad. Doskonale wiem, że masz bardzo wiele zajęć w Hogwarcie, a mimo to znalazłeś chwilę, aby zemną porozmawiać

Harry: Witam. To prawda, w szkole mam bardzo dużo obowiązków, ale zawsze znajdę czas, aby zawrzeć nową znajomość tak jak to robię w tej chwili. Każda okazja jest dla mnie dobra, aby poznawać nowych i ciekawych ludzi, a szczególnie gdy są to mugole.

Ja: Jak już zacząłeś mówić o mugolach to może porozmawiamy przez chwilę o wuju Vernonie cioci Petuni i Dudleyu. Co mógłbyś powiedzieć na ich temat?

Harry: Jest to dla mnie trochę trudny temat. Rozmowa o nich nie należy do najprzyjemniejszych. Z jednej strony jestem im wdzięczny za to, że przygarnęli mnie w chwili kiedy jako roczne dziecko straciłem rodziców. Jednak gdy zaczynam przypominać sobie wszystkie moje kary za nieświadomy używanie czarów, zamykanie mnie w komórce bez wyraźnej przyczyny, traktowanie mnie jak przedmiot robi mi się przykro. Czuje do nich żal również o to, że nie powiedzieli mi całej prawdy o moich rodzicach. Przez cały czas wmawiali mi oni, że moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a tymczasem prawdy musiałem dowiadywać się od obcych ludzi. Zarówno prawdy o mnie jak i moich rodzicach.

Ja: Powiedziałeś, że w chwili kiedy straciłeś rodziców przygarnął cię wujek. Twoje dzieciństwo nie było łatwe. Czy jesteś w stanie powiedzieć jak czuje się dziecko, które nie ma rodziców i tak właściwie jest sierotą?

Harry: To prawda jestem sierotą. Nie jest mi łatwo. Na szczęście nie jestem sam. Mam troje serdecznych przyjaciół. Jeśli chodzi o moich rodziców to jestem z nich dumny. Byli oni bardzo dobrymi czarodziejami. Choć ich nie pamiętam to wiem o nich wszystko. Znali ich wszyscy czarodzieje. Zostały mi po nich tylko ruchome fotografie, z których spoglądają ich roześmiane twarze. Mojej mamie zawdzięczam życie. Gdyby nie ona nie rozmawiałbym teraz z tobą. To ona w chwili gdy Voldemort chciał mnie zabić postawiła się w mojej obronie tym samym tracąc życie. To ja miałem zginąć, ale wyszedłem z tego cało no oczywiście nie wspominając o tej okropnej bliźnie na czole.

Ja: Dlaczego nazywasz ją „okropną blizną”? Przecież to dzięki niej jesteś rozpoznawany i spostrzegany jako ten niesamowity Harry Potter, który przeciwstawił się Sam-Wiesz-Komu.

Harry: Może właśnie dlatego, że jestem rozpoznawany. Szczerze powiedziawszy nie lubię tego. Jest w mojej szkole taki mały chłopiec – Colin – który chyba ma świra na moim punkcie. Ciągle lata za mną z aparatem i robi mi zdjęcia. Staram się go unikać bo sytuacje w te są dla mnie bardzo kłopotliwe. Profesor Lockhart, który uważał zawsze, że jest najsławniejszy w świecie czarodziejów zawsze wmawiał mi, że z powodu mojej sławy woda sodowa uderza mi do głowy. Jest to oczywiście nie prawdą.

Ja: Wspominałeś wcześniej o swoich przyjaciołach. Czy mógłbyś mi o nich opowiedzieć? Kim oni są?

Harry: Oczywiście, z wielką przyjemnością. Ron jest małym, rudym chłopcem pochodzącym z rodziny czarodziejów. Ma liczne rodzeństwo. Są nimi Bill, Charlie, Percy, George, Fred, Ginny. Jeszcze nigdy sie na nim nie zawiodłem zawsze moge na niego liczyć niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdujemy. Hermiona Granger pochodzi z rodziny mugoli. Jej rodzice są dentystami. Mugolskie pochodzenie nie ułatwia jej nauki w Hogwarcie, przez nie nazywana jest szelmą ale tylko przez osoby nieżyczliwe. Hermiona jest bardzo dobrą uczennicą. Moim zdaniem w przyszłości zostanie ona prefektem, dowiedzie tym, że nie jest ani troszkę gorsza od czarodziei czystej krwi. Kolejną bliską mi osobą jest Hagrid. Pełni on funkcję leśniczego koło Hogwartu. To on przywiózł mnie do domu mojego wuja i to on przyjechał po mnie gdy wuj Vernon nie chciał mnie wypuścić do szkoły czarodziejów. Od niego pierwszego dowiedziałem się, że nie jestem mugolem. Łączy mnie z nim szczególna więź. Darzę Hgrida wielką sympatią i jestem mu bardzo wdzięczny za to wszystko co dal mnie zrobił.

Ja: Widzę, że bardzo dobrze czujesz się w tym temacie i chętnie rozmawiasz o swoich przyjaciołach. Z własnego doświadczenia wiem, że każdy ma nie tylko przyjaciół ale również wrogów. Czy w twoim przypadku też tak jest?

Harry: Niestety tak. Moim największym wrogiem jest Voldemort. Już trzy razy miałem okazje go spotkać i spotkania te nie zależały do najprzyjemniejszych. Za każdym razem starał się mnie zabić ale jak widać nie wychodziło mu to. Następnym, ale mniej groźnym wrogiem jest Draco Malfoy wraz ze swoimi gorylami –Crabbem i Goylem. Jego największą frajdą jest ośmieszanie mnie przy każdej nadarzającej się okazji. Zarówno on jak i jego ojciec są po stronie Voldemorta. Jest jeszcze jedna osoba, która wyraźnie za mną nie przepada, ale nie sądzę żeby była moim wrogiem. Osobą tą jest profesor Severus Snape, który uczy eliksirów. Wyraźnie faworyzuje on Malfoya, a dużą przyjemność sprawia mu odejmowanie punktów Gryffindorowi za każde najmniejsze przewinienie moje lub moich przyjaciół. Ci, których tu wymieniłem nie lubią mnie za to kim jestem a nie za to jaki jestem i tego właśnie nie potrafię zrozumieć.

Ja: Przejdźmy do przyjemniejszego tematu. Wiem, że twoim ulubionym zajęciem a właściwie pasją jest gra w Quidditch. Co tak bardzo zafascynowało cię w tej grze?

Harry: Quidditch jest tym co lubię najbardziej. Aby zrozumieć moje odczucia towarzyszące podczas gry, trzeba aby raz wzbić się na miotle i latać przez chwilę nad boiskiem. Tam w górze czuję się wolny. Zapominam o wszystkich troskach, zmartwieniach i sprawach codziennych. W takich chwilach liczy się dla mnie tylko znicz. Tylko on wypełnia moje myśli. Podczas tej gry jestem po prostu sobą.

Ja: W Hogwarcie uczysz się wielu ciekawych przedmiotów. Który z nich pociąga cię najbardziej? Czy sympatia ta ma coś wspólnego z profesorem który dany przedmiot wykłada?

Harry: Moim ulubionym przedmiotem jest oczywiście nauka latania, której uczy profesor Hooch. Przedmiot ten lubię nie ze względu na profesora ale dlatego, że jak już wspominałem uwielbiam latać. Profesorem, którego darzę największą sympatią jest pani McGongall. Uczy ona transmutacji i jest opiekunką Gryffindoru. Jest jeszcze jedna osoba, która doskonale mnie rozumie i która jest bardzo ważną osobą w Hogwarcie. Jest nią dyrektor Dumbledor. Jest on bardzo dobrym czarodziejem. Tak więc sympatia do przedmiotu w moim przypadku nie idzie w parze z sympatią do wykładowcy.

Ja: W czasie nauki w Hogwarcie przeżyłeś wiele mrożących krew w żyłach przygód. Jaka najgłębiej zapadła ci w pamięć?



Harry: Jest wiele takich chwil ale większości nie chciałbym wspominać. Jest taka jedna o której mogę opowiedzieć, nie była ona niebezpieczna, ale zaważyła na moim losie. Była to uroczystość z udziałem Tiary Przydziału. Na uroczystości tej każdy z pierwszoklasistów przydzielany był do któregoś z domu. Ja od początku chciałem być przydzielony do Gryffindoru, ale Tiara miała wątpliwości. Chciała dać mnie do Slytherin, a wszyscy doskonale wiedzą, że z tego domu pochodzi Voldemort. Najgorsza była dla mnie ta chwila wahania, ale na szczęście Tiara mimo swoich wątpliwości przydzieliła mnie do Gryffindoru


Ja: Dziękuję Ci za ten fascynujący wywiad. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Dozobacznie


Harry: Dowidzenia :)