Odpowiedzi

2010-03-24T20:29:58+01:00
Po wyjeździe z Wrocławia pierwszy przystanek czekał nas w Tarnowskich Górach. Tam zwiedziliśmy nieczynną kopalnię rud srebronośnych. Po zejściu do starego szybu wsiedliśmy do łódek i płynęliśmy wykutym w skale chodnikiem odwadniającym o długości 600 m, zwanym Sztolnią Czarnego Pstrąga. Było to niezwykłe przeżycie, wymagające niejednokrotnie pokonania wewnętrznych lęków i obaw.

Po tej „wyprawie do wnętrza ziemi” zjedliśmy z apetytem obiad w Siewierzu, dawnej stolicy biskupiego Księstwa Siewierskiego i zgodnie z rzymską zasadą post coenam mille passus meabis, czyli „po jedzeniu przemierz tysiąc kroków”, spacerkiem zwiedziliśmy miasto z ruinami późnogotyckiego zamku biskupiego.

Poranne wstawanie i ilość wrażeń sprawiły, że dalsza część drogi upłynęła na drzemce. Około godziny 18-tej dotarliśmy do miejsca noclegu – Radkowic pod Chęcinami. Po rozlokowaniu i rozpakowaniu rzeczy, wyznaczona ekipa przygotowała kolację, a inni uczniowie posprzątali po posiłku. Ten zwyczaj obowiązywał przez cały nasz pobyt na wycieczce. Wyspani i pełni energii chłopcy wypróbowali jeszcze swe siły w futbolu na pobliskiej łące pod czujnym okiem arbitra – naszego kierowcy, pana Jacka.

Drugi dzień to zwiedzanie Jaskini Raj – odkrytej w 1963 roku, ze wspaniałą szatą naciekową. Uczniowie poznali mechanizmy powstawania jaskiń i zjawisk krasowych. Nie lada przeżyciem było pojawienie się w jaskini żywego nietoperza.

Obiad czekał na nas w Chęcinach. Tam też zwiedziliśmy rynek oraz ruiny zamku królewskiego. Dzieci poznały historię zamku oraz rodzaje uzbrojenia w dawnej Polsce, od średniowiecza po wiek XVIII. Można było przymierzyć hełm z XV wieku i misiurkę z XVII, spróbować podnieść miecz oraz szablę, a nawet włożyć ręce i głowę w gąsior – dawne narzędzie kary dla chłopów. Dzięki uprzejmości pana prowadzącego wystawę, uczniowie utrwalili wiadomości o sarmatyzmie i przypomnieli sobie, jak wyglądał strój szlachecki w XVII – XVIII wieku.

Wieczorem czekała nas jeszcze jedna atrakcja – właściciel pensjonatu, w którym mieszkaliśmy oprowadził dzieci po swoim gospodarstwie i pokazał mieszkające w nim zwierzęta. Dzieci mogły też dosiąść (większość po raz pierwszy w życiu) kucyka szetlandzkiego – Amadeusza i osiołka – Rudiego. Wszyscy dzielnie pokonali obawy i opory, a niektórzy ujawnili całkiem spore uzdolnienia kawaleryjskie. Chętni uczniowie mogli uczestniczyć w pielęgnacji zwierząt.

Kolejny, trzeci dzień wycieczki to wspinaczka na Łysą Górę (594 m), gdzie jest posadowiony Święty Krzyż – stare sanktuarium narodowe z relikwiami Krzyża Świętego. Drogą Królewską, którą szedł kiedyś sam Władysław Jagiełło przed bitwą pod Grunwaldem, mozolnie pięliśmy się pod górę, oglądając fragment Puszczy Jodłowej i gołoborze. Znajdowaliśmy się w Świętokrzyskim Parku Narodowym. Na szczycie zwiedziliśmy klasztor pobenedyktyński, obecnie zamieszkały przez ojców oblatów. Poznaliśmy bogatą, czasem tragiczną historię tego miejsca i jego dzień dzisiejszy. Co odważniejsi mogli przyjrzeć się z bliska zmumifikowanym szczątkom doczesnym księcia Jeremiego Wiśniowieckiego – jednego z bohaterów „Ogniem i mieczem” H.Sienkiewicza. W jadłodajni benedyktyńskiej ugoszczono nas hojnie domowym obiadem. Potem trudna droga w dół i odpoczynek przy ognisku dzięki gościnności pani Ani z Zelejowej. Bohaterskiego pieczenia kiełbasek podjęli się nieliczni śmiałkowie, ale po koleżeńsku nie tylko dla siebie. Było też coś dla ducha – quiz z wiadomości zapamiętanych z wycieczki. Pierwsze miejsce przypadło Grzegorzowi Kachelowi, drugie – Natalii Rzepce, trzecie – Przemkowi Kowalewskiemu (wszyscy z klasy III ga). Walka była niezwykle zacięta, a bogatą wiedzą wykazali się też Marcin Pękała z klasy III gb i Małgosia Tot oraz Mateusz Zbierak z klasy III ga.

W piątek 16 maja, po spakowaniu rzeczy i dokładnym posprzątaniu pokojów, wyruszyliśmy w drogę powrotną. Po drodze czekała nas wizyta na Jasnej Górze – odwiedziliśmy tam kaplicę Cudownego Obrazu i bazylikę jasnogórską oraz odbyliśmy spacer po wałach. Uczniowie przypomnieli sobie bohaterską obronę klasztoru jasnogórskiego pod wodzą przeora ojca Augustyna Kordeckiego w czasie potopu szwedzkiego. W dalszym ciągu drogi powrotnej zjedliśmy obiad w miejscowości Przystajń i „pojąc” autokar wodą mineralną dotarliśmy szczęśliwie do Wrocławia.

Wycieczka była dla uczniów żywą lekcją, czasem bogatym w utrwalanie i zdobywanie nowych umiejętności, okazją do poszerzenia wiedzy o świecie i drugim człowieku – towarzyszu drogi. Niech potwierdzeniem tego będą słowa uczennicy klasy III ga Małgosi Tot – „Jak dobrze jest tu razem przy wspólnym stole”.