Odpowiedzi

2010-03-25T16:59:11+01:00
Podczas ostatnich wakacji, które spędziłam w Kołobrzegu z rodzicami, przeżyłam niezapomnianą przygodę.

Pewnego dnia wybraliśmy się na rejs statkiem. Pogoda nie sprzyjała, był sztorm. Statek rozkołysał się. Wszyscy urlopowicze byli przerażeni, członkowie załogi też, chociaż starali się tego nie okazywać. Nagle szarpnęło mną, starałam się jeszcze przytrzymać jakiejś deski, ale to nic nie dało. Wpadłam za burtę. Poczułam lodowatą wodę. Byłam w szoku. Zachłysnęłam się. Myślałam, że to już koniec, ale wyskoczył jakiś chłopak. Uratował mnie. Później okazało się, że zajął pierwsze miejsce w Polsce w pływaniu, więc nie straszne były dla niego żadne fale. Nazywał się Maciek. Rozmawialiśmy do końca "rejsu". Zziębnięta dopłynęłam do portu z resztą załogi. Po południu pogoda poprawiła się i wybrałam się z Maćkiem na lody. Chciałam mu jakoś podziękować za uratowanie mi życia.

Przygody, którą przeżyłam nigdy nie zapomnę. Maćka także. Do dziś ze sobą korespondujemy.
1 5 1