Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-10-29T18:58:09+01:00
Np. Ula i Zenek z lektury ''ten obcy''

Ula: Ula miała około 13-14 lat. Była cichą i nieśmiałą osobą żyła w cieniu swojej przyjaciółki- Pestki. Nieprzyjemna sytuacja w jej domu sprawiła, iż Ula była zamknięta w sobie. Nikomu nie mówiła o swych problemach. Na wyspie nikt nie liczył się z jej zdaniem, ponieważ wszyscy uważali ją za ''niezaradną dziewczynę''. Życie Uli uległo zmianie, gdy poznała Zenka.

Zenek: Zenek miał około 14-15 lat. Był wysportowanym, odważnym młodym chłopcem z bagażem doświadczeń. Był tajemniczy, ale nie był nieśmiały tak jak Ula. Nie bał się niczego, był porywczy. Jego ojciec był alkoholikiem, więc Zenek opuścił dom, co sprawiło że stał się mniej ufny. Dzieci z wyspy odmieniły jego życie- szczególnie Ula w której się zakochał.


Mam nadzieję, że pomogłam ;)
63 3 63
2009-10-29T19:09:07+01:00
Jednymi z głównych bohaterów powieści „Quo Vadis” są dwaj rzymscy patrycjusze: Markus Winicjusz i Petroniusz. Z pozoru wydawać by się mogło, że łączy ich bardzo wiele: bogactwo, niebywała aparycja, zaspokajanie własnych zachcianek i potrzeb. Jednak, każdy z nich w zupełnie inny sposób „pojmował” te zresztą typowo rzymskie wartości.

Markus Winicjusz, syn Marka Winicjusza, siostrzeniec Petroniusza, był młodym trybunem, żołnierzem, a także rzymskim patrycjuszem. Jak przystało na żołnierza stacjonującego w Azji Mniejszej, był bardzo dobrze zbudowany. Twarz, „muskularne ramiona żołnierza” i smukłe ciało pokrywała oliwkowa cera. Na „żołnierskim karku” spoczywała kształtna młodzieńcza głowa, pokryta krótkimi czarnymi i prostymi włosami. Wyraz twarzy Winicjusza był raczej surowy. Natomiast powyżej młodzieńczych oczu rozpościerały się czarne i nieco krzaczaste brwi.
Charakter Winicjusza z początku da się opisać kilkoma epitetami: porywczy, wybuchowy, pozbawiony ogłady, pożądliwy, bezwzględny i nieznający umiaru ani granic w dążeniu do obranego celu. Jednym słowem, Markus był typowym reprezentantem rzymskiego patrycjatu.
Porywczość oraz wybuchowość, widoczna była niemalże na każdym kroku, zwłaszcza wtedy, gdy był o włos od zdobycia Ligii, a ta wymykała mu się z rąk. Ogarnięty złością rzucił się nawet na Petroniusza; a gdy podczas eskorty Ligii na ucztę do jego domu, została ona odbita, dostał ataku furii i zabił jednego z niewolników, a resztę kazał wychłostać.

W zasadzie, początkowo nie zależało mu na głębszej miłości do Ligii. Kierował się pożądaniem, które chciał za wszelką cenę zaspokoić nie zważając na innych. Lubował się w ucztach i orgiach, podczas których nie stronił od wina. Winicjusz chciał z Ligii uczynić swoją nałożnicę, a gdy ta mu się znudzi oddać ją jednemu ze swoich niewolników. Odgrażał się tak najczęściej w uniesieniu i furii, towarzyszącej mu zresztą przez cały okres poszukiwań Ligii.

Niekiedy jednak ten nieugięty i czasem szalony żołnierz, zmieniał się w zdesperowanego i złamanego człowieka, szukającego choćby najmniejszej pomocy. Wynajął do poszukiwań przebiegłego i łasego na pieniądze oszusta, Chilona Chilonidesa, który naciągał go wciąż na coraz większe sumy. Winicjusz wprawdzie nie cierpiał na brak funduszy, aczkolwiek cała sytuacja związana z płaceniem Chilonowi, ukazywała desperacje i oddanie sprawie.

Początkowo jego życie, tak jak i życie innych patrycjuszy, pozbawione było konkretnych celów i wartości. Żył z dnia na dzień, w dostatku i rozkoszy, nie dążąc do niczego innego. Pod wpływem Ligii jego dotychczasowe życie nabiera sensu i zmienia się. Kluczowym momentem dla Winicjusza, staje się nieudane porwanie Kaliny. Wówczas ma okazje przyjrzeć się i poznać chrześcijan, którzy opiekują się nim. Już wtedy dokonuje się w nim pewna przemiana. Nie pożąda już Ligii, ale zaczyna ją kochać całym sercem i duszą. Po powrocie do swej willi zastaje bawiących się niewolników. Jednak wcale nie każe ich wychłostać. Z jego oczu zaczyna powoli i stopniowo, schodzić bielmo. Ludzie nie są mu już obojętni; Winicjusz staje się w końcu prawdziwym chrześcijaninem. Zwalnia Chilona z zadania śledzenia chrześcijan i każe go wychłostać. Ten jednak, będąc mściwym człowiekiem pragnie się odegrać na Winicjuszu, donosząc Neronowi o chrześcijanach. Wówczas, gdy wydaje się, że para kochanków zazna wreszcie spokoju i odda się swojej miłości, pojawiają się kolejne komplikacje. Wpierw Winicjusz dowiaduje się, że Rzym płonie, a winą za to obarczani są wszyscy chrześcijanie. Jednak dzięki umocnionemu przez wiarę w Chrystusa charakterowi, Markus pokonuje wraz z Ligią wszelkie przeciwności, i od tej pory żyją w spokoju i szczęściu.

Petroniusz był stryjem Winicjusza, choć traktował go niemalże jak syna. Podobnie jak siostrzeniec był rzymskim patrycjuszem, i niegdysiejszym rządcą Bitynii.
Pomimo, że „lubo starszy i mniej atletyczny, piękniejszy był nawet od Winicjusza.”. Twarz miał nieco wychudłą, ale oczy błyszczące i pogodne. Ciało jego pokryte było gładką i wyjątkowo zadbaną skórą. Codziennie rano dwóch ogromnych balneatorów nacierało jego kształtne ciało oliwkami i balsamami. Petroniusz charakteryzował się sprawnością fizyczną, choć nie wyglądał na takiego. („Ów wysmukły i zniewieściały Petroniusz chwycił wpijającą mu się w ramię dłoń młodego atlety, zaczym chwycił drugą i trzymając je obie w swojej jednej rzekł:
- Ja tylko z rana jestem niedołęgą, a wieczorem odzyskuję dawną sprężystość”). Cudowną sylwetkę zdobiły najczęściej dobrane ze smakiem, gustowne szaty, zawsze schludne i wygładzone przez niewolnice.

Petroniusz charakteryzował się niebywałą inteligencją, błyskotliwością i poczuciem humoru. Znał się na sztuce i literaturze. Sam często pisywał, był autorem „Uczty Trymalchiona”, ale z uwagi na Nerona, nie podpisywał się pod dzieem swoim imieniem. Dzięki ogólnemu obyciu i znajomości sztuki zyskał sobie miano „arbitra elegancji”. W Rzymie był ogólnie znany, szanowany i lubiany. Pewnego razu uratował sporą grupę niewolników od egzekucji, dzięki czemu zaskarbił sobie sympatie nawet wśród najniższej grupy społecznej – niewolników. Wprawdzie nie bał się nawet rozwścieczonego ludu, czemu dał przykład przemawiając do nich po spłonięciu Rzymu, ale brzydził się cuchnącej tłuszczy. Nie gardził ludźmi. Najczęściej serdecznie śmiał się z takowych komediantów jak Chilon. Jak przystało na prawdziwego estetę nie karał swoich niewolników zmyślnymi i barbarzyńskimi karami. Nie wynikało to aczkolwiek wcale z jego kolejnej cechy, jaką było wrodzone lenistwo.
Często wspominał czasy, kiedy był rządcą Bitynii „albowiem stanowiły one dowód, czym by być mógł i umiał, gdyby mu się podobało”. Nie chciał też zostać prefektem, ponieważ „znaczyło to właściwie dźwigać na barkach osobę cezara i tysiące spraw publicznych.” Petroniusz natomiast wolał przesiadywać w bibliotece, czytywać dzieła, podziwiać wazy, gemmy lub spędzać czas z Eunice.

Jedno, czego z pewnością nie można zaprzeczyć mówiąc o Petroniuszu, to jego niebywały spryt i szalona inteligencja. Zaplanowanie umiejętnego odebrania Aulusom Ligii, oraz ciągłe „gierki” na dworze Nerona sprawiały, że klasyfikował się on jako jeden z najwybitniejszych rzymskich obywateli. Warto jednak zwrócić szczególną uwagę na niebywałą pozycję Petroniusza na dworze cezara. Neron bardzo cenił sobie jego uwagi. Darzył on patrycjusza niesłychanym zaufaniem i traktował jak jedynego przyjaciela. Petroniusz wykorzystując ten fakt, potrafił manipulować niespełna rozumu Miedzianobrodym. Niekiedy zachwalał jego dzieła zmyślnymi komplementami, innym zaś razem krytykował je twierdząc, że nie są one godne tak wspaniałego pisarza, co w rezultacie obracało się w tym solidniejszy komplement. Wszyscy inni patrycjusze zazdrościli mu inteligencji, sprytu, elegancji, dobrej pamięci (gdy cytował fragmenty z najnowszych dzieł Nerona) i ogólnej przychylności ze strony cezara. Szczególnie zazdrościł mu tego Tygellinus, który szczerze go nienawidził i nieraz pragnął śmierci bądź ośmieszenia Petroniusza. W rzeczywistości jednak arbiter elegancji szczerze gardził Neronem, który według niego był zwykły komediantem i małpą.

Stosunek Petroniusza do chrześcijan był sceptyczny. Rozumiał tę naukę, z uwagi na nawróconego Winicjusza zaryzykował nawet swoją pozycję na dworze próbując ratować chrześcijan. A jednak nie chciał przyjąć tej nauki. Wiara w Chrystusa przeczyła jego dotychczasowemu życiu; zdawał on sobie z tego sprawę. Wiedział także, że chrześcijaństwo na nic mu się nie zda – nie był przecież złym człowiekiem; czerpał z życia to, co najlepsze i dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że pewnego dnia będzie musiał umrzeć. Nie bał się śmierci jako takiej. Nie pragnął jedynie umrzeć haniebnie i dlatego nie chciał, żeby zabił go Neron czy Tygellin. Tak, więc nawet w obliczu samobójczej śmierci odczuwał zadowolenie, że nie dał im tej satysfakcji zabicia i zhańbienia jego osoby.

Sądzę, że niemożliwe jest porównanie tych dwóch postaci względem siebie. O ile bohaterów dynamicznych, pokroju Winicjusza było wielu, tak Petroniusz był jedyny w swoim rodzaju. On nie „podchodzi” pod żadne kategorie, którymi określa się ludzi. Przedstawiając całą sytuacje w postaci alegorycznej wagi, po jednej stronie znajdują się rzymianie, czyli ludzie zdegenerowani, ceniący własne dobro, po drugiej zaś znajdują się chrześcijanie – ludzie dobrzy, skromni, żyjący w oparciu o miłość do bliźniego. Każdy zaliczał się do jednej z tych grup. W Winicjuszu dokonała się metamorfoza. Petroniusz natomiast był człowiekiem, który nie zaliczał się do żadnej z tych grup. On był sędzią, który wszystko obserwował z góry i który sam decydował o swoim losie. Przydomek „arbiter elegantiarum”, można śmiało zamienić na „arbiter vitea”. W przypadku Petroniusza nie można mówić o jakiejkolwiek zmianie, bowiem jako sędzia i arbiter życia nie potrafiłby stanąć na jednej lub na drugiej szali. Nie znaczy to jednak, że obie te postacie były złe. Sądzę, że pomimo niektórych wad, które nikną w świetle zalet, zarówno Winicjusz jak i Petroniusz byli postaciami pozytywnymi i godnymi naśladowania.
71 4 71