Odpowiedzi

2010-03-26T15:14:51+01:00
Pewnego dnia pewien Żeglarz chciał wypłynąć w Morze.
Cieszył się to chwilą,ponieważ bardzo lubił pływać łódką,
Aż pewnego wieczoru wyjechał i podczas jazdy zabrzmiały grzmoty.Myślał,że szybko przejdzie,lecz się bardzo mylił.
Porywisty wiatr zaciągnął jego i łódkę do morza.Następnego dnia przyjechała pomoc ratunkowa,wezwał ją marynarz jeżdżący Statkiem następnego dnia.
Nasz szczęście nic się nie stało.Wrócił do zdrowia raz dwa,ale od tamtego czasu wie,że jeśli będą jakiejś grzmoty to będzie od razu zawracał....

Mam nadzieję,że pomogłam:-)
4 4 4
2010-03-26T15:16:48+01:00
,,Burza''
Obudziłem się wcześnie rano, gdy usłyszałem huk. Wstałem z łóżka i zeszedłem na parter. Myślałem, że coś wyślizgnęło się z rąk mamie. Patrzę się, a tu nikogo nie ma. Położyłem się jeszcze na 30 minut. Krople uderzały o blaszany dach. Huk! Zakryłem się kołdrą. Okazało się, że to burza. Przeczytałem w internecie, że to gwałtowne opady deszczu połączone z silnym wiatrem, grzmotami i piorunami. Bałem się strasznie. Mama mówiła mi, że to nic strasznego. Mówiła, że to bardzo ładne zjawisko pogodowe, gdyby spojrzeć na to z drugiej strony. I tak dalej nie lubię burzy, lecz wiem, że nie trzeba przed nią uciekać pod łóżko, bo to nic nie da. Trzeba spokojnie ją przeczekać. Gdy któryś z moich kolegów robi to, co ja na początku, od razu mu tłumacze, że burza, to nic strasznego.
2 5 2
2010-03-26T15:21:07+01:00
Burza - opis sytuacji. ; dd

Bez zezwolenia mamy wybraliśmy się z kolżankami na wycieczkę. Było upalnie. Słońce, duże i nieruchome, grzało niemiłosiernie. Schroniłyśmy się w lesie. Zaniepokoił nas dziwny szum gałęzi. Zrobiło się jakby ciemniej. Znowu cisza. Slaliśmy nieruchomo i wsłuchiwaliśmy się w dziwne odgłosy lasu. Szum znowu potężniał, gałęzie zaczeły nieprzyjemnie trzeszczeć i jęczeć.Poteżny wicher z całą mocą uderzał w drzewa. Staliśmy nieruchomo, a wokół nas i nad nami rozpętało sie piekło. Gałęzie odbijały się jakby pod olbrzymim cieżarem. Rozległ się przerazajacy huk i lunął rzęsisty deszcz. Drzewa niebyły dobrą osłoną. Błyski i grzmoty nasilały sięsię i zbliżały w n aszą strone. Niedaleko ze zlowrogiem trzaskiem zawaliło się potężne drzewo. Spod naszych nóg przestrachem umykał zając. Deszcz wciąż padał. Było nam zimno. Staliśmy przytulone do siebie. Jeszcze jeden błysk i przerażający grzmot. Gdzieś niedaleko znowu runeło drzewo. Deszcz ustępował. Odgłosy burzy oddalały się. Przemoczone i przestraszone wróciliśmy do domu.


___________---

pisałam już kiedyś siostrze to opowiadanie i dostała ' 5 '
więc myśle ze będzie okei.

pzodrawiamm ; dd
< ' 3
3 5 3