Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-03-26T18:09:20+01:00
Pewnego dnia Sebastian zaproponował Kasi spacer po pobliskim lesie, który leżał niedaleko jego domu. Przed wyjściem mama Kasi czułą pismo nosem ,więc powiedziała Sebastianowi, żeby pilnował jej jak oka w głowie. Szli wąskimi ścieżkami i byli w siódmym niebie. Sebastian czuł się w tych warunkach jak ryba w wodzie, gdyż od lat uprawiał wspinaczkę górską. Po przejściu paru kilometrów postanowili trochę odpocząć. Kasie siedziała jak mysz pod miotła i myślała o niebieskich migdałach. Sebastian również bujał w obłokach, ale wiercił się jakby siedział na szpilkach. Po krótkiej przerwie ruszyli dalej. W lesie powili zapadał zmrok. Kasia uznała, że robi się zimno jak w psiarni i nalegała, żeby wracać już do domu. Sebastian przytaknął i ruszyli z powrotem. Nagle w krzakach, które stały na przeciwko nich zaczęło coś szeleścić. Gałęzie strzelały jak szalone. Sebastian starał się utrzymać olimpijski spokój i mieć głowę na karku, lecz Kasię ogarnął paniczny strach. Z krzaków wyskoczył wilk, który wyglądał na bardzo głodnego. Stał wpatrując się w nich przeraźliwym wzrokiem. Sebastian nie wiedział co robić. Gdyby próbowali dać nogę wilk na pewno by ich dopadł. Stanęli jak wryci. Zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Już myśleli, że wybiła ich ostatnia godzina, jednak Sebastian dostrzegł nadchodzącego leśniczego, który okazał się być ich ostatni deską ratunku. Na szczęście wszystko poszło jak z płatka. Leśniczy odstraszył wilka i powiedział, że mieli wielkie szczęście. Gdybyśmy byli tam sami jak palec na pewno mielibyśmy wielkie kłopoty.
4 3 4