Odpowiedzi

2010-03-27T11:34:46+01:00
Pewnego słonecznego dnia wybrałam się na piknik z koleżankami , na pobliską łąkę . Szłyśmy przez las i podziwiałyśmy przepiękne krajobrazy naszej wsi . Cieszyłyśmy się , że to już wiosna , delektowałyśmy się świeżym powietrzem . Na niebie była także śliczna tęcza , którą podziwiałyśmy z wielkim zachwytem . Po półgodzinnej drodze zauważyłyśmy idealne miejsce , na rozłożenie koca . Rozpakowałyśmy się i zaczęłyśmy jeść przeróżne potrawy , jakie same w domu przygotowałyśmy . Były surówki , lody , kanapeczki , a także pyszny kompot . Rozglądałyśmy się dookoła i nagle spostrzegłyśmy , że po łące stąpa cudowny bocian. Podeszłyśmy do niego i zaczęłyśmy się mu bliżej przyglądać . Miał on czerwony dziób i nogi . Jego skrzydła były koloru czarno-białego . Nigdy wcześniej nie widziałyśmy z tak bliskiej odległości , tak wspaniałego zwierzęcia . Byłyśmy ogromnie zdziwione tym , że ten stworek nie ucieka przed nami . Nawet dało się go pogłaskać . To wydarzenie było jednym z najcudowniejszych w moim życiu . Po chwili bocian odleciał i już więcej go nie zobaczyłyśmy . Wróciłyśmy do domu i pochwaliłyśmy się tym wydarzeniem naszym rodzicom . Oni jednak nie chcieli nam uwierzyć , ponieważ to jest nieprawdopodobne , że dzikie zwierzę przed nami nie uciekło .
Myślę , że to wydarzenie zapamiętamy na całe życie .
2010-03-27T11:43:47+01:00
Wczoraj byłam z rodziną na wsi, u mojej cioci. Brdzo chciałam zwiedzic okolice, wiec poszłam na spacer, na łąkę. Szłam dróżką rozglądając się dookoła, ponieważ okolice były bardzo ładne.

Nagle zbaczyłam coś białego w oddali. Zastanawiałam się, co to jest. Podeszłąam bliżej, okazało się, że to bocian. Nie uciekał, co mnie bardzo zdziwiło. Zorientowałam się, ze ma on złamaną nogę. Był bardzo wystraszony, dlatego nie chciałam go drażnić. Poszłam do domu cioci i opowiedziałam jej o moim spotkaniu z bocianem. Zaprowadziłam ją do tego ptaka. Niestety,, mama powiedziała, że musimy juz wracać do domu. Ciocia obiecała, że się nim zajmie.

Po kilku dniach moja ciocia zadzwoniła, że już jest zdrowy, ale nadal lata w okolicach jej domu, pewnie wie, kto go uratował. Było to moje pierwsze i mam nadzieję, że nie ostatnie spotkanie z bocianem.