Odpowiedzi

2010-03-27T21:38:24+01:00
O ile dobrze pamiętam było to 3 lata temu. Pojechałem do Kołobrzegu na 2 tygodnie. Codziennie chodziłem się opalać i wygrzewać na cieplutkiej plaży. Pewnego dnia wchodząc na plażę zobaczyłem piękną dziewczynę. Miała blond włosy, wesoły uśmiech, niebieskie oczy. Podszedłem do niej i zacząłem rozmowę. Była miła i wesoła. Widziałem się z nią codziennie dzięki czemu mogłem z nią porozmawiać. Tak zaczęła się nasza przyjaźń. Tak więc pewnego razu poszliśmy na spacer. Po drodze wstąpiliśmy do sklepu gdzie kupiłem jej śliczne korale. Bardzo się ucieszyła z tego powodu. Gdy odprowadziłem ją do domu poszedłem w swoją stronę.Było już ciemno. Nagle ni stąd ni zowąd wyskoczyło przedemnie 2 wysokie postacie. Zaczęły mnie bić, lecz dzięki kilku przechodniów którzy biegli mi na pomoc bandyci uciekli. Na szczęście nie miałem poważnych obrażeń dzięki czemu w szpitalu byłem tylko 3 dni. Po wyjściu ze szpitala miałem ostatni dzień po którym musiałem wracać do domu. Postanowiłem się pożegnać z przyjaciółką, wykąpać się po raz ostatni i spakować się. Wieczorem byłem już bardzo zmęczony wiec poszedłem spać. Następnego ranka musiałem rano wstać ponieważ musiałem wracać do domu. Tak więc kończy się ta historyjka...
44 2 44
Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-27T21:45:03+01:00
* - akapit ;p

*W zeszłoroczne wakacje pojechałem z rodzicami nad Morze Bałtyckie. Było bardzo gorąco, ale na plaży okropnie wiał wiatr.
*W jeden dzień postanowiłem wybrać się na spacer wzdłuż plaży. Słońce właśnie wtedy zachodziło nad horyzontem. Fale oceanu obijały się o moje stopy. Czułem niezmierny chłód.Nie chciałem jednak wracać do domu. nagle poczułem, że od środka wody coś jakby trzymało moje nogi. Przeraziłem się. Chwilowo nie mogłem się ruszyć, lecz po chwili mogłem uciekać. Wokół mnie nie było nikogo. Tłum ludzi rozchodził się do domów. Zatrzymałem się więc, by chwilę odetchnąć. Fale były coraz większe. Wydawało mi się, że doganiają mój uciekający cień. Na plaży robiło się ciemno. W końcu dobiegłem do naszego domku letniskowego. Rodzice właśnie pakowali bagaże. gdy zapytałem się dlaczego już wyjeżdżamy krzyknęli tylko, że zaraz zacznie się atak tsunami. I to co spotkało mnie na plaży było dopiero początkiem, bowiem po chwili podbiegliśmy do naszego auta widząc falę osiągającą na oko 15m. Tata w szybkim tempie odpalił silnik i utknęliśmy w wielkim korku, który tworzyły osoby uciekające przed ogromną falą.
*Po kilku minutach zdecydowaliśmy się opuścić auto i po prostu biec przed siebie. Udało się. Samochód ocalał podobnie jak my. Fala nie była jednak tak groźna i wycofała się w porę z powrotem do morza.

Liczę na naj ;d
32 4 32