Odpowiedzi

2010-03-28T11:00:02+02:00
Rozmawiają dwaj chłopcy , Przemek i Łukasz. . -Patrz ! Leci ! - Kto leci ? - Frrruuu... -Uważaj ! Bo odleci ! -Nie bój się , zaraz nim się zajmę , wkońcu mamy pomagać ptakom ..! -Biedak ... ma złamane skrzydełko ! Nie doleci do gniazda , które jest na drzewie ... -Zaraz przyniosę apteczkę i zabandażuje jego skrzydło ! -Już mam ! - Frrru .. Krakra .. -Już ! Po sprawie .. -Teraz tylko trzeba dosięgnąć do gniazda ... Po chwili rozlega się głos przejęcia . -Tato ! Tato ! Tam ! Tam ... O tam jest gniazdo ...! -To ten ptaszek , o którym ci mówiłem ! Tata : -Hej , hej ! Nie przejmujcie się tak ! ... Tata bierze go na ręce i pokłada do gniazda . -Już .. Napewno jest mu zimno . - Powiedział Przemek . -No właśnie ... ! -Potakiwał Łukasz . -Nie tylko mu . -Wtrącił się tata . -I jego rodzinie , mamie , tacie i rodzeństwu . -Więc na co czekamy ? Mama zajęła się jedzeniem dla ptaszków , chłopcy zaś szukali czegoś do ocieplenia .. :) - Dobra - Powiedział tata . Wsadził jedzenie oraz nakrycie dla ptaków . -Teraz będą już najedzone i szczęśliwe w cieple rodzinnym . ^^ Koniec ! Sama pisałam dasz naj ? :) Plissssss ! Starałam się !
2 2 2
2010-03-28T11:03:44+02:00
Wczorajsza lekcja biologii bardzo zaciekawiła mnie i Magdę. DO tego stopnia, że postanowiłyśmy nazajutrz wybrać się, by poobserwować ptaki naszej okolicy.
Już o piątej rano byłam gotowa i czekałam na Magdę. Kiedy już przyszła- poszłyśmy w stronę lasu. Tam, między drzewami znajduje się piękna łąka, z której najlepiej obserwować ptaki.
Gdy byłyśmy już prawie na miejscu, Magda podskoczyła z radości:
- Aśka, widziałaś? Toż to bocian!
- Magda cicho bądź! Bo go spłoszysz i tyle go zobaczymy.
- Dobra, dobra- powiedziała.
Podeszłyśmy bliżej i naszym oczom ukazał się zdumiewający widok. Tuż obok dużego bociana stały dwa malutkie bocianki. To było niesamowite uczucie- móc widzieć trzy bociany z tak bliska.
- Aśka- powiedziała Magda- Daj aparat, zrobimy zdjęcie i pokażemy pani w szkole.
Zaczęłam szukać aparatu w torbie. Nie zauważyłam, że w tym czasie największy bocian zbliżył się do mnie na wyciągnięcie ręki. Kiedy znalazłam aparat i odwróciłam się, by dać go Magdzie, krzyknęłam przestraszona.
- Zawału bym dostała- powiedziałam.
- No co ty, Aśka. On tylko chciał się z tobą przywitać.- Mówiąc te słowa pogłaskała ptaka po grzbiecie.
Zdziwiło mnie to, że bocian pozwalał na to, by się dotykać. To, że nie bał się ludzi.
- Pewnie uciekł z zoo lub jakiejś hodowli- pomyślałam.
Za namową koleżanki również go pogłaskałam. Pierwszy raz w życiu mogłam zrobić coś takiego. Nie kryłam swojej radości, aż polały się łzy.
- Magda, zrób nam zdjęcie na pamiątkę. Nikt mi przecież nie uwierzy, jeśli nie zobaczy.
Kiedy Magda zrobiła zdjęcie usiadłyśmy w cieniu drzewa i obserwowałyśmy, jak największy bocian troszczy się o mniejsze.
- To pewnie matka- powiedziała Magda.
- Pewnie masz racje.- odparłam.
Siedziałyśmy tak jeszcze dwie godziny, kiedy zaczęło padać. Bociany poleciały, a my wróciłyśmy do domu.
To bez wątpienia było niesamowite przeżycie.
2 3 2
2010-03-28T11:35:35+02:00
Pewnego dnia pojechaliśmy z naszym wychowawcą do lasu.Mieliśmy tam spędzić dwa dni.Kiedy byliśmy już na miejscu,wszyscy kłocili się kto śpi w jakim namiocie.był straszny hałas.Wtedy pan się zdenerwował i dał nam karę i pouczenie.Byliśmy wtedy bardzo oburzeni.
Gdy następnego dnia wyruszyliśmy z wychowawcą w głąb lasu,dowiedzieliśmy się tylu ciekawych rzeczy o ptakach,a także o zwierzętach.W pewnej chwili zobaczyliśmy niedżwiedzia.Wszyscy bardzo się przestraszyli i uciekli.Ja zabłądziłem.Nagle patrzę,a tam widzę mężczyznę,który celuje do niewinnego ptaszka.Od razu bez zastanowienia podszedłem i powiedziałem:
-Dzień dobry czy pan nie wie,że do ptaków się nie strzela?!
-Drogie dziecko przede wszystkim to nie twoja sprawa.
-A właśnie,że moja-dodałem ze strachem
-Tak?A niby czemu twoja?
-Bo tak naprawdę to co te zwierzęta i ptaki panu zrobiły?One są niewinne,a pan chce je zabić.Nie pozwolę na to!!
-Ja i tak zrobię to co zechcę
Wtedy pobiegłem do leśniczego.Zdyszany zacząłem mówić:
-Proszę pana tam chcą zabić niewinnego ptaszka
-Wiesz,gdzie to jest?Trafisz tam?
-Tak.Trafię.
Pojechaliśmy.Okazało się jednak,że nie zapamiętałem tego miejsca.Cały czas błądziliśmy i nagle usłyszeliśmy strzały jeden po drugim.Wtedy leśniczy powiedział:
-Szybko,tutaj musimy wysiąść i dalej pobiec,żeby go nie spłoszyć.
-Dobrze-odparłem
Po chwili ten co strzelał,znalazł się u leśniczego na rozmowie.Dostał karę pieniężną w wysokości trzech tysięcy złotych.
Jak już mieliśmy wracać,leśniczy powiedział,że byłem dzielny i dał mi swoją odznakę.A ja od tego czasu raz w tygodniu obserwuję ptaki.Postanowiłem też,że w przyszłości zajmę się ochroną zwierząt.
1 5 1