Odpowiedzi

2010-03-28T11:47:20+02:00
Było ciepłe, kwietniowe popołudnie. W domu mama i babcia piekły ciasta i różne potrawy szykując imprezę urodzinową taty. Postanowiłam, że lepiej będzie jak nie będę im przeszkadzać. W końcu mam dwie lewe ręce do gotowania.
Wzięłam torbę, ręcznik, krem do opalania i ruszyłam nad rzekę. PO drodze wstąpiłam do sklepu, by kupić mój ulubiony sok marchwiowy.
Kiedy doszłam nad rzekę zdziwiłam się. Mimo tak pięknej pogody nikogo nad nią nie było. Miałam całą rzekę dla siebie, całą plażę. Położyłam się na ręczniku i zaczęłam czytać gazetę. Tak minęła mi godzina. Nagle usłyszałam krzyk. Zerwała się z ręcznika i zauważyłam, że po drugiej stronie rzeki mały chłopiec wymachuje rękami i woła o pomoc. Czym prędzej wskoczyłam do wody, by przepłynąć rzekę. Kiedy znalazłam się po jej drugiej stronie, chłopiec ze łzami w oczach powiedział, że jego kolega się topi. Szukałam go oczyma po wodzie, ale nie mogłam znaleźć. W końcu wśród trzcin usłyszałam krzyk. Rzuciłam się do wody i popłynęłam w kierunku, w którym usłyszałam wołanie. Chłopiec kurczowo trzymał się trzciny. Kazałam, aby trzymał się mocno mojej talii i popłynęłam do brzegu.
Gdy znaleźliśmy się na brzegu, byli już tam rodzice chłopców, którzy przyszli po nich zniecierpliwieni ich długą nieobecnością. Zobaczywszy syna w moich objęciach zaczęli mi dziękować. W końcu uratowałam mu życie.
Dzięki temu wydarzeniu zyskałam dwóch nowych przyjaciół- Maćka i Kubę. Teraz zawsze, gdy chcą iść nad rzekę idę z nimi, aby któremuś z nich nie stała się krzywda. Ponad to, ukończyłam kurs ratowniczy. Chcę czuwać na ludźmi, by nikt nie musiał cierpieć.