Odpowiedzi

2010-03-28T12:21:42+02:00
Stoję na światłach i czekam, aż czerwona żaróweczka zmieni się na zieloną. Spoglądam na przejeżdżające samochody. Wszystkie śpieszą się nie wiadomo dokąd. Odwróciłam głowę i spojrzałam na światła. Zielone. Ruszyłam przed siebie. Nie oglądałam się za siebie. Mój cel to było centrum miasta. Miałam spotkać się tam z koleżanką. Po paru minutach zwolniłam kroku. Pojawiały się już pierwsze sklepiki. Mój wzrok przykuł sklep z biżuterią. Stanęłam przy witrynie(?) i spoglądałam po świecidełkach. Na dworze było już ciemno, ale wystawa była oświetlona. Wszystkie pierścionki, wisiorki i bransoletki są piękne. Chciałabym mieć je wszystkie. Żeby się nie rozmarzyć ruszyłam dalej. Lampy oświetlały mi drogę. Wokół nich latały motyle nocne i inne owady. Ulicę tę znałam bardzo dobrze. Codziennie przechodziłam nią z kilkanaście razy. W nocy jednak, nie była już taka przyjazna. W zakamarkach można było spotkać jakiś mężczyzn sprzedających narkotyki, przy barak kobiety czekające na swoich "sponsorów". Wieczorem wszystko zmieniało się nie do poznania. Czym idę dalej tym więcej "podejrzanych" ludzi mijam. Boję się. Każdy spogląda na mnie spode łba. Ogląda się za mną. Nie lubię jak wszystkie oczy skierowane są na mnie. W oddali zobaczyłam dziewczynę w czerwonej kurtce. Wiedziałam, że to Ania. Przyspieszyłam kroku i już po paru chwilach stałam zmachana koło niej . Odwróciłam się. Spojrzałam na ten kawałek drogi, który przeszłam. Wieczorem wszystko wydaje się straszne. Patrzyłam jeszcze przez chwilkę na tę drogę. Teraz nie mogłam uwierzyć, że serce tak mocno mi biło, że tak się przestraszyłam. Czułam, że Anka mi się przygląda. Odwróciłam się w jej stronę i ruszyłam przed siebie. W głowie miałam tylko jedno - muszę jeszcze wrócić tą drogą do domu.