Odpowiedzi

2010-03-29T13:05:50+02:00
To było niesamowite przeżycie. Wszystko miało miejsce jakiś rok temu w wakacje. Nasza grupa szła właśnie na wycieczkę w góry. Ja źle się poczułam i zostałam w schronisku. Kiedy siedziałam na sali, gdzie zawsze jemy posiłki nagle zrobiło się zamieszanie. Jakaś grupa zgłaszała, że zgubiła się w górach i potrzebuje pomocy. Pan z recepcji natychmiast zadzwonił do ratowników i zawiadomił ich o sytuacji. Jakieś piętnaście minut później pojawił się u nas ratownik i wezwano mnie i panią Halinkę do pokoju obok. Ratownik zaczął wypytywać nas o wszystko: ile osób poszło w góry?, jak wyglądali? itd. Od razu domyśliłam się, że chodzi o moją grupę- to oni zgubili się na szlaku. Ratownik przekazał wszystkie informacje przez krótkofalówkę i zaczął się zbierać. Poprosiłam go, żeby zabrał mnie ze sobą. bardzo chciałam się dowiedzieć jak pracuję i bałam się o kolegów i koleżanki. Przekonywałam go, że bardzo mogę się przydać. W końcu ratownik się zgodził. Pani Halinka miała mnie odebrać za dwie godziny. Kiedy siedziałam z ratownikami słyszałam dużo opowieści o różnych wypadach w górach. Słyszałam jak rozmawiali przez krótkofalówki i przekazywali sobie różne informacje o pogodzie. Niektóre ich historie były naprawdę niesamowite. Sprawiły jednak, ze coraz bardziej bałam się o naszą grupę. Na szczęście jakąś godzinę później cała nasza grupa została sprowadzona na na dół. Wszyscy byli w doskonałych humorach. Nic poważnego się nie stało. Zbłądzili, ale pan Janusz- doskonały ratownik szybko ich odnalazł i sprowadził z gór. W ramach podziękowań zaprosiliśmy go na kolację. Przyszedł. Cały wieczór opowiadał nam, jak niebezpieczne są czasami góry, a ludzie nieodpowiedzialni.