Odpowiedzi

2010-03-28T20:39:00+02:00
Zbliżały się ferie , ciągle zastanawiałem się co zrobić by jak najlepiej wykorzystać ten czas . Wraz z moją "paczką" postanowiliśmy wyjechać w góry . Mój pomysł okazał się genialny , ponieważ Arek , Piotrek i mój najlepszy przyjaciel Miłosz od dawna rozważali wyjazd w góry .
Napisałem sms-a do wszystkich aby mnie odwiedzili by uzgodnić szczególy naszego wyjazdu .
Wspólnie ustaliliśmy że jedziemy na 2 tygodnie , zbieramy się po 400 zł . Myślę że ten wyjazd naprawdę będzie udany , tym bardziej że Miłosz świetnie jeździ na snowboardzie i napewno udzieli nam lekcji .
Odliczałem czas , nie mogłem się doczekać dnia w którym wyjedziemy . Tak się cieszyłem że przez 2 tygodnie nie będę musiał myśleć o szkole , problemach ...
Nadszedł dzień wyjazdu , z wielką radością pakowałem ostanie rzeczy , z tej euforii o mało nie zapomniałem o desce .
Bez deski ta wyprawa była by bez sensu .
Nasza podróż trwała 4 godziny . Na miejscu czuliśmy się nie swojo . Obcy teren , obcy ludzie , wiele turystów .
Nie sprawdziło się też powiedzenie" koniec języka za przewodnika"
Miłosz podszedł do kobiety i zapytał
- przepraszam , w która stronę na ulice kalinową ?
- oj nie wiem , ja tu tylko przyjazdem
... i tak odpowiadali wszyscy .
Wymarzliśmy strasznie zanim odnaleźliśmy nasz wykupiony domek . Gdy już dotarliśmy napiliśmy się ciepłej herbaty , zjedliśmy obiad .
Każdy myślał już tylko o tym by iśc na snow board .
Tak bardzo chcieliśmy zjeżdżac że nie przejmowaliśmy się złą pogodą . W jednej chwili zaczął okropnie sypać śnieg i wiać silny wiatr . Wahałem się i chciałem następnego dnia , pojeździc jak będzie lepsza pogoda . Niestety kumple się uparli i zaczęli pytać czy tchórze .
Na stoku było dużo ludzi , cały czas ktoś na kogoś wpadał , ciągle bylo słychać "uwaga" , "przepraszam"
Mielismy tego dość , nie wyobrażaliśmy sobie tego że będą takie trudnośći . Po chwili zdenerowany miłosz powiedział:
-Chodzcie z tego stoku , w teren nie strzeżony , tam będzie frajda .
Piotrek- Racja
Bez namysłu - Poszlismy
Miłosz chciał zaprezentować swoje wyczyny i wszedł na wielką górę by z niej zjechac i pokazać swoje lata uczone , opanowane do perfekcji triki .
Czekaliśmy aby zaczął się "popisywać" ale on ciągle stał na górze .
Zniecierpliwiony Piotrek krzyknął :
No dawaj! co boisz się??!!
Po tych słowach Miłosz ruszył , minęło zaledwie 5 sekund a za nim zaczeła schodzić lawina .
Serce stanęlo mi w gardle , nie wiedzialem co mam robić .
Chłopcy zaczęli krzyczec przerażliwie "UWAZAJ"
Spanikowaliśmy . Miłosz przestraszył się i wywrócił .
W jednej chwili znikł nam z oczu .
Nie mogłem sobie darować ,że w taka pogodę poszliśmy i na dodatek zboczylismy z trasy .
nie mieliośmy telefonów , żeby zadzwonić po pomoc . Wiedzieliśmy że nie możemy teraz zostawić milosza .
Robiło się coraz ciemniej i zimniej .
Wktótce postanowilismy że jeden z nas , czyli Piotrek pojdzie po pomoc . My w tym czasie szukaliśmy Miłosza.
Wiedzielismy że jest już źle , że nawet nie wiemy czy go odnajda i uratują . Widok schodzącej lawiny , zwłaszcza gdy jest się w poblizu to uczucie jak by zaraz miał sie skończyć swiat . To swiadomość że cos się konczy . Wielki strach , przed śmiercią , o własne życie .
Po paru godzinach zjawiła się pomom . Całą noc szukali naszego przyjaciela , ale wkońcu go odnaleźli .
Na szczęście zył , ale potrzebował szybkiej pomocy by przeżyć . odetchneliśmy z ulgą że nikomu nic się nie stało .
Będziemy już mądrzejsi , i więcej tak nie postąpimy a to co śie nam wydarzyło zapamiętamy jako przygodę zycia , a widok lawiny będzie już w naszych głowach na zawsze .


9 4 9