Odpowiedzi

2010-03-31T17:56:40+02:00
Te kolczyki to dla niej.
Cóż, zawsze wydawało mi się, że jestem twarda, wesoła i nic mnie nie złamie. Naśmiewałam się z mamy, kiedy z łezką w oku słuchała ulubionej piosenki i mówiła, że to melodia jej i taty.
Z politowaniem patrzyłam na koleżanki głupio uśmiechające się do pryszczatych chłopaków.
Aż w końcu i mnie to spotkało. Z Moniką wybrałam się na dyskotekę na sierpniowej kolonii. To był wypoczynek z jazdą konną i dlatego tam pojechałam. Tylko konie potrafiłam pokochać. Ich wspaniałą lśniącą sierść i te duże czarne oczy mojego wierzchowca mogłabym oglądać i podziwiać cały czas.
Dyskotek nie lubiłam. To strata czasu na gibanie się w tłumie podskakujących dziko małolatów. Stałam przy oknie patrząc jak już w wieczornym mroku ledwo widać las.
Co ja tam robiłam? Nudziłam się, a Monika i inne dziewczyny dobrze się bawiły. I wtedy podszedł do mnie ten długowłosy odludek. Znałam go, bo wszyscy o nim mówili, że ma talent, gra na gitarze i z nikim nie gada. Nawet jadał osobno. Kiedy poprosił mnie do jakiegoś tańca miałam odmówić. Ale cóż tak miałam stać. Zatańczyłam.
No i stało się. Oczy miał piękne, czarne i smutne. Dotyk jego rąk na moich ramionach cieplutki i delikatny. A pachniał oszałamiająco. Tak jakoś lasem i łąką.Wtedy to wlepieni w siebie namiętnie go pocałowałam. Nie wiedziałam, jak zareaguje. I odtąd myślę już tylko o nim. Kiedy zasypiam i kiedy się budzę. W komórce czekam tylko na sygnał od niego. I przecież mamy swoją piosenkę...