Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-29T16:41:49+02:00
Kiedy nasz naród otrzymał wiadomość od posłańca, aż dech nam zaparło w piersiach. Okazało się, że jesteśmy zagrożeni ze strony wikingów. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu, dlatego zależało nam na czasie. Jako władca natychmiast rozporządziłem moim nieco skromnym, chodź walecznym wojskiem. W kilku wielkich kotłach wrzała gorąca kaszanka. Ostatnio mieliśmy jej aż nadmiar od pobliskiej plantacji.Nigdy nie sądziłem, ze może się do czegoś przydać, pozory jednak mylą <xD>. Kowal pracował jak nigdy dotąd. W okół unosiły się iskry i trzaski rozpalonego do czerwoności metalu. Coraz więcej mieczy i tarcz ujawniało się moim oczom. Mężczyźni w pośpiechu zakładali zbroje i dobierali broń. Niektórzy reflektowali na zwykły oszczep czy kolczastą maczugę. Ubiory nieco ubogie mogły wytrzymać największe parcie. Z hełmów musieliśmy usunąć rogi, które mogły zmylić naszego rodaka z przeciwnikiem. Ostatnie już poprawki i można przygotować się do walki.Idąc dalej pod murami rozrzucone były różnej długości pochodnie, łuki i strzały. Sama brama wzmacniana była cięzkim żelaznymi i drewnianymi belkami, grubości uda dorosłego mężczyzny. W centrum miasta siedziały w kółku kobiety. One też nie próżnowały. Szyły duże sieci, co pewien czas przyszywając do nich ostre pozostałości po wytopach od kowalach. Już cały ich stos leżał po ich stopami. Od czasu do czasu wbiegano do wieżyczek, aby móc obserwować sytuację. Niestety nic nie widzieliśmy z powodu nieprzeniknionych ciemności. Mimo tego dalej słyszałem gwar i zamieszenia. Jednak dalej czułem w moich ludziach odwagę i waleczność. Sam podziwiałem ich wysiłek.
Po pewnym czasie na horyzoncie ktoś zobaczył wrogie statki. Szybko rozplanowałem pozycje bojowe na i pod murami. Już w kilka minut wszyscy byli w pełnej gotowości oddać życie za swój rodzimy gród. Czekaliśmy długi czas, moknąć w gęstym deszcze, ale nie poddawaliśmy się. Nasz upór był niczym góra nie dająca się zrównać z ziemią. Kiedy usłyszałem krzyk Wikingów, w moim serce zrodziła się niesamowita otucha. Dałem znak i wiele ognistych strzał poszybowało w stronę ruszających się punkcików. Po kolejnych wyczerpujących chwilach, jednak udało nam się zdobyć przewagę liczebną nad wojskiem wroga. Wikingowie nie mogąc znieść naparcia zaczęli się powoli cofać w stronę morza, aż w końcu zagrzmiał róg oznaczający gotowość do odwrotu. Udało się! Zwyciężyliśmy wspólnymi siłami i chodź wiem, że niedługo ponownie zaatakują, będziemy tak samo gotowi jak teraz.
2 5 2